Archiwum z for 2006

Trzeci dzien na Kolva Beach

Listopad 8th, 2006

Ufffff… Wczoraj wieczorem wracalismy wlasnie do hotelu gdy zaczepil nas Hindus w koszulce Celticu. Stwierdzil, ze wygladamy na Polakow i zaczal spiewac „Jeszcze Polska nie zginela…”. Szok. Troche porozmawialismy, sprzedal nam kilka pocztowek i umowil na dzis na spacerek po okolicy. No i szok trwal dalej. Gosc jest niesamowity. Polski zna w stopniu „malo”, podobnie jak rosyjski, chorwacki, francuski.. Po angielsku mowi bardzo dobrze. Serio nam zaimponowal – wreszcie uslyszelismy cos bardziej interesujacego niz „good quality my friend! cheap for you! very popular!”. Bylo troche historii (walki z Imperium Osmanskim i udzial bambusa w tychze), duzo przyrody (dziesiatki roslin, ptakow, iguana sztuk raz), bardzo duzo lingwistyki (pochodzenia i znaczenia imion, nazw), troche polityki (Lech Kaczynski and his twin brother Jaroslaw with his cat) i nauka rozmowy ze zwierzetami (do krow, by nie stratowaly: „only zielone warzywa!”; do psow, by nie szczekaly: „excuse me, baby”). Tak czy siak: rewelacja. I co wazne widac, ze gosc sie rozkreca 😉 Mysle, ze za kilka lat spokojnie bedzie mogl otworzyc polska szkole.
Po wycieczce (4 godzinki) wyladowalismy na plazy i… no jakos to znow szybko zlecialo. Raz, dwa i zrobila sie 18:30, a slonko zniknelo w morzu.



Jestesmy w Indiach (i to juz prawie tydzien ;>)

Listopad 7th, 2006

No dobra, mamy maly poslizg w pisaniu relacji. Dlatego ponizej, w telegraficznym skrocie co, gdzie i jak.
Najpierw dluuugi lot z Londynu do Bombaju. Pozniej Bombaj noca, czyli kropelka hardcore’u o zapachu starego basenu i krowiego lajna. Calosc ubarwiona widokiem ludzi spiacych na ulicy itp, itd…
Tak czy siak: po 2 dniach sie przyzwyczailismy. Nastepnie podroz pociagiem w Sleeper Class do Madgaon (mialo byc do Udupi, ale jeszcze 4 godziny by nas zamordowaly). Po podrozy, ciekawa noc na dworcu w towarzystwie dwoch dziewuch z Niemiec i Fauna z Portugalii (zawierajaca m.in. zmarzla Sabrine spiaca na posadzce i hindusow uczacych sie o Kapuscinskim). Jeszcze tej samej nocy, ok 4:00 zameldowalismy sie w hotelu La Flor (ok. 800 RS za noc). Pan glaskal. Anyway, po 2 dniach podrozowania hotel->plaza->hotel znudzilo nam sie wydawanie fortuny na taksowki (ok. 150 RS w jedna strone) i postanowilismy przeniesc sie do hotelu na plaze. Wlasnie wyszlismy z La Flor i (bardzo czerwoni) jedziemy na plaze Kolva aby znalezc tam jakas miejscowke z fajna lazienka 🙂