W 1918 roku pisarz Jerzy Bandrowski na krótko zatrzymał się w Singapurze, w drodze z Władywostoku do Europy. Jego wydana dwa lata później książka „Przez jasne wrota” to wyjątkowa relacja z miasta-państwa sprzed stulecia.
Przybycie od strony morza
Jest rok 1918. Jerzy Bandrowski, polski pisarz i dziennikarz, wraca okrężną drogą z Władywostoku do ogarniętej wojną Europy. Statek, którym płynie, na kilka dni zatrzymuje się w porcie, jakiego podróżny z Galicji nigdy wcześniej nie widział – w Singapurze.
Dwa lata później ukaże się jego książka „Przez jasne wrota”, a w niej kilkadziesiąt stron poświęconych miastu. To jeden z najwcześniejszych polskich opisów Singapuru – zapis świata, który dziś już nie istnieje. Jeśli chcesz zobaczyć, jak bardzo to miasto się zmieniło, zajrzyj też do naszego tekstu o Lee Kuan Yew, ojcu Miasta Lwa.
Singapur od strony morza – widok, który w 1918 roku witał przybywających podróżnych.
Tygiel ludów i języków
Bandrowskiego uderza przede wszystkim różnorodność. Chińczycy, Malajowie, Tamilowie, Arabowie i Europejczycy mijają się na ulicach, każdy w swoim stroju, każdy w swoim języku. Pisarz z fascynacją opisuje gwar targowisk, zapach przypraw i nieustanny ruch w porcie, który nigdy nie zasypia.
To obraz miasta kolonialnego w pełnym rozkwicie – bogatego, kosmopolitycznego, ale i pełnego kontrastów. Dla czytelnika sprzed stu lat była to relacja z innej planety; dla nas dziś – fascynujące świadectwo początków metropolii.
Singapore – to brama, przez którą Wschód patrzy na Zachód, a Zachód na Wschód, i nikt z nich nie odwraca oczu.
– Jerzy Bandrowski, „Przez jasne wrota” (1920)
Co przetrwało do dziś
Wiele z miejsc, które opisywał Bandrowski, można dziś jeszcze odnaleźć – choć w innej skali i innym kontekście. Kolorowe kamienice shophouse w dzielnicach Chinatown czy Little India to żywe pomniki tamtej epoki, dziś pieczołowicie odnawiane.
Sto lat później Singapur to jedno z najnowocześniejszych miast świata, w którym kolonialne kamienice sąsiadują z futurystycznymi Supertrees. Najlepiej zobaczyć go na żywo – spacerując tymi samymi ulicami, które opisywał Bandrowski. Zajrzyj do naszych gotowych wyjazdów, żeby wyruszyć jego śladem.