Posty otagowane jako ‘Singapur’

Lee Kuan Yew – ojciec Miasta Lwa

Marzec 21st, 2015

Rok 2015 to dla Singapuru jedno wielkie święto. Wszechobecnym hasztagiem #SG50 oznacza się kolejne elementy obchodów 50 rocznicy niepodległości.
Zaczęło się już w styczniu. Każde urodzone w 2015 roku dziecko otrzymuje od państwa specjalną okolicznościową wyprawkę zawierającą książeczki, album, pieluszki, husty oraz… medal.
20960986
Chociaż najważniejsze obchody przypadną na 7. sierpnia (okrągłą rocznicę deklaracji Niepodległości), to praktycznie codziennie dzieje się coś z rocznicą związanego.
Koncerty, targi, największa sportowa impreza w regionie czyli Igrzyska Południowo-Wschodniej Azji, dziesiątki wydarzeń plenerowych, ale i mnóstwo okazji do świętowania na codzień.



human-sg50-logo
SG50-Slogans
hankook-tyres-sg50-promotion
Chinese-Fine-Dining-SG50-Soup-Promotion
Perfekcyjnie zaplanowane święto nie będzie jednak tak udane, jak można by się było spodziewać z jednego, prostego powodu. Ojciec założyciel Singapuru, żywa legenda, premier Lee Kuan Yew od kilku miesięcy leży w szpitalu, a jego stan pogarsza się każdego dnia.

singapore-economy-book_-03_37360021
Premier Lee urodził się w 1923 roku w szanowanej i wykształconej rodzinie należącej do etnicznej grupy Hakka (czasem nazywanej „Żydami Azji”). Jego dziad i ojciec pracowali w brytyjskich urzędach. Zdając sobie sprawy z wagi edukacji rodzina zadbała o jak najlepsze wykształcenie syna. Gdy w 1942 roku do Singapuru wkroczyli Japończycy Lee był już jednym z najlepszych studentów, płynnie mówiącym po mandaryńsku, angielsku i malajsku. Tylko dzięki temu uniknął masakry Chook Sing (Japończycy przejmując miasto „oczyścili” je z Chińczyków mordując od 50.000 do 100.000 osób).

Pomnik cywilnych ofiar japońskiej okupacji.Pomnik cywilnych ofiar japońskiej okupacji.

Pomnik cywilnych ofiar japońskiej okupacji.

 

Podczas okupacji szybko nauczył się japońskiego dzięki czemu dostał posadę w Hobudu – biurze propagandy okupantów. Pracował jako tłumacz nad przechwyconymi angielskimi komunikatami. To, co przyjmując polskie standardy nazwalibyśmy kolaboracją, pozwoliło mu przetrwać wojnę. Zaraz po niej wyjechał do Anglii gdzie ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Cambridge (z małym epizodem na London School of Economics – pozdrowienia dla Kuby K.).
To w Anglii zainteresował się polityką. Gdy po kilku latach, w 1949, wrócił do Singapuru myślał już nie tylko o prakytyce prawniczej, ale i przyszłej partii.
6 lata później, w 1954 wraz z kilkoma kolegami założył Partię Akcji Ludowej. Lawirowanie między burżuazyjnymi władzami kolonialnymi, a zdobywającym coraz większe poparcie komunizmem zapewniło partii ogromną popularność. W wyborach w 1959 roku partia zdobyła 87% głosów i… do dziś rządzi w Mieście Lwa.

Lee Kuan Yew rządził partią i miastem w najtrudniejszych i najważniejszych dla miasta momentach. Premierem był przez 31 lat, od 1959 do 1990 roku. To on wywalczył od Anglików autonomię, to on zgodził się, by Singapur stał się częścią Malezji, oraz by kilka lat później z Malezji wystąpił i ogłosił niepodległość. W wywiadach podkreśla, że w swoim życiu śpiewał 4 różne hymny państwowe: brytyjski, japoński, malezyjski i singapurski.
To głównie jego decyzje sprawiły, że PKB na mieszkańca wzrosło z 400 dolarów w latach 50 do 50.000 dolarów, a państwo zamieszkuje dziś trzy razy tyle mieszkańców co jeszcze 50 lat temu.

Widok z Elgin Bridge na Boat Quay i centrum.Widok z Elgin Bridge na Boat Quay i centrum.

Widok z Elgin Bridge na Boat Quay i centrum.

 

Droga wybrana przez premiera, przeplata ze sobą elementy kilku różnych systemów politycznych. Był w niej wolny rynek, ale i państwowe budownictwo mieszkaniowe. Była wolnośc otwierania firm i handlu, ale nie było wolności wypowiedzi. Był zakaz żucia gumy – jest cenzura internetu i drakońskie kary za najmniejsze nawet złamanie prawa.

Wisienka na torcie: "Branie udziału w zamieszkach nie prowadzi do niczego poza CHŁOSTĄ i więzieniem."Wisienka na torcie: "Branie udziału w zamieszkach nie prowadzi do niczego poza CHŁOSTĄ i więzieniem."

Wisienka na torcie: "Branie udziału w zamieszkach nie prowadzi do niczego poza CHŁOSTĄ i więzieniem."

 

Dziś premierem Singapuru jest syn Lee Kuan Yew, Lee Hsien Loong. Charyzmatyczny i błyskotliwy jest bez dwóch zdań najpopularniejszym współczesnym politykiem Singapuru. Czy jednak może równać się ze swoim ojcem?
Prowincjonalne miasteczko sprzed stu lat wciąż się rozwija będąc najstabilniejszym i najbogatszym państwem regionu. A każdy serwis informacyjny zaczyna się od wiadomości o stanie zdrowia ojca założyciela i migawek sprzed szpitala, gdzie tysiące ludzi modli się o jego zdrowie.

Post użytkownika Lee Hsien Loong.


Uzupełnienie: Lee Kuan Yew zmarł w nocy 23 marca, dwa dni po opublikowaniu tego posta.

Post użytkownika Lee Hsien Loong.



Wizyta w Europie

Maj 25th, 2014

Film skończył się kilka minut po północy. Wyszliśmy z kina, a mój indonezyjski kolega zdziwił się na widok tłumów młodzieży na ulicach.
– Czy oni jutro nie idą do pracy? Do szkoły?
Dla mnie widok ten nie był wcale zaskakujący. Na zachodzie, w Europie, też tak spędzamy czas.
Singapur jest jak Europa.

Tak naprawdę wszystko zależy od punktu odniesienia. Kiedy byłem tu po raz pierwszy Singapur wydawał mi się na wskroś azjatycki, niezwykle egzotyczny w swojej multikulturowości. Teraz, po kilku miesiącach w Indonezji Singapur jawił mi się jak Londyn albo Paryż.
Prawda leży gdzieś pośrodku: to fascynujące, egzotyczne państwo, które łączy w sobie to co najlepsze z obu kontynentów.
Chodniki! Drzewa! Trawniki! Przejścia dla pieszych! Żadnych śmieci, brudu, szczurów. Galerie, muzea, sztuka uliczna, teatry, opera. Kilka linii metra, dobrze oznaczone autobusy. Żadnych problemów komunikacyjnych. Jak w domu.
Kilka ulic dalej – Chinatown: zapach straganów z jedzeniem, chińskie zioła i przydomowe kapliczki. To, co w Chinach najlepszego ale bez przygnębiającej, betonowej szarości Chin kontynentalnych. Nieopodal Little India, czyli tak jak w przypadku wcześniejszym – to co najlepszego znaleźć możemy w Indiach, jednak bez wszechobecnej tam biedy, natrętnych taksówkarzy i sprzedawców, bez ryzyka chorób i obcowania z brudem. Singapur to tygiel kultur.

Miasto zupełnie mnie wchłonęło: każdego dnia spędzałem kilka godzin snując się po mniej lub bardziej ciekawych okolicach. I coś mi mówi, że będę tam jeszcze nie raz.

Do klubu bilardowego nie wejdziemy w szkolnym mundurku.Do klubu bilardowego nie wejdziemy w szkolnym mundurku.

Do klubu bilardowego nie wejdziemy w szkolnym mundurku.

Z riksz korzystają już tylko turyści z najdroższych hoteli.Z riksz korzystają już tylko turyści z najdroższych hoteli.

Z riksz korzystają już tylko turyści z najdroższych hoteli.

 
Pomnik cywilnych ofiar japońskiej okupacji.Pomnik cywilnych ofiar japońskiej okupacji.

Pomnik cywilnych ofiar japońskiej okupacji.

 
Streetart w metrze.Streetart w metrze.

Streetart w metrze.

Marina Bay Sands.Marina Bay Sands.

Marina Bay Sands.

 
Na pierwszym planie - Fullerton Hotel.Na pierwszym planie - Fullerton Hotel.

Na pierwszym planie - Fullerton Hotel.

 
Pod fontanną - Merlionem łatwo uchwycić turystów w idiotycznych pozach.Pod fontanną - Merlionem łatwo uchwycić turystów w idiotycznych pozach.

Pod fontanną - Merlionem łatwo uchwycić turystów w idiotycznych pozach.

Widok z Anderson Bridge na północ, m.in. Teatr Esplanade w formie duriana.Widok z Anderson Bridge na północ, m.in. Teatr Esplanade w formie duriana.

Widok z Anderson Bridge na północ, m.in. Teatr Esplanade w formie duriana.

Most Anderson wykorzystywany w trakcie Grand Prix Formuły 1.Most Anderson wykorzystywany w trakcie Grand Prix Formuły 1.

Most Anderson wykorzystywany w trakcie Grand Prix Formuły 1.

Okolice Raffles Landing Site, czyli miejsca do którego po raz pierwszy przybili Anglicy.Okolice Raffles Landing Site, czyli miejsca do którego po raz pierwszy przybili Anglicy.

Okolice Raffles Landing Site, czyli miejsca do którego po raz pierwszy przybili Anglicy.

 
RafflesRaffles

Raffles

Widok z Elgin Bridge na Boat Quay i centrum.Widok z Elgin Bridge na Boat Quay i centrum.

Widok z Elgin Bridge na Boat Quay i centrum.

 
Widok z Boat Quay na UOB Plaza, najwyższy (ex-aequo razem z dwoma innymi) budynek w Singapurze - 280 m.Widok z Boat Quay na UOB Plaza, najwyższy (ex-aequo razem z dwoma innymi) budynek w Singapurze - 280 m.

Widok z Boat Quay na UOB Plaza, najwyższy (ex-aequo razem z dwoma innymi) budynek w Singapurze - 280 m.

Białe kołnierzyki w centrum.Białe kołnierzyki w centrum.

Białe kołnierzyki w centrum.

Plac Raffles Place - wyjście z metra.Plac Raffles Place - wyjście z metra.

Plac Raffles Place - wyjście z metra.

 
Sklep z chrześcijańską odzieżą.Sklep z chrześcijańską odzieżą.

Sklep z chrześcijańską odzieżą.

Jeżdżąc metrem możesz dostać voucher na śniadanie.Jeżdżąc metrem możesz dostać voucher na śniadanie.

Jeżdżąc metrem możesz dostać voucher na śniadanie.

Dzielnica Orchard.Dzielnica Orchard.

Dzielnica Orchard.

 
Dzielnica Bugis.Dzielnica Bugis.

Dzielnica Bugis.

Niedaleko Penang Street w Bugis znajdziemy graffiti tego samego artysty, który ozdobił wyspę Penang.Niedaleko Penang Street w Bugis znajdziemy graffiti tego samego artysty, który ozdobił wyspę Penang.

Niedaleko Penang Street w Bugis znajdziemy graffiti tego samego artysty, który ozdobił wyspę Penang.

 
Marina Bay Sands po zmroku świeci laserami.Marina Bay Sands po zmroku świeci laserami.

Marina Bay Sands po zmroku świeci laserami.

 
Symulator wyścigów w kinie w Orchards.Symulator wyścigów w kinie w Orchards.

Symulator wyścigów w kinie w Orchards.

Ciem spotkany rano na hotelowym oknie.Ciem spotkany rano na hotelowym oknie.

Ciem spotkany rano na hotelowym oknie.

 
Okolice Fort CanningOkolice Fort Canning

Okolice Fort Canning

 
 
Witamy w Chinatown - pod salonem kosmetycznym.Witamy w Chinatown - pod salonem kosmetycznym.

Witamy w Chinatown - pod salonem kosmetycznym.

 
Bak Kwa czyli smażona i suszona wieprzowinka.Bak Kwa czyli smażona i suszona wieprzowinka.

Bak Kwa czyli smażona i suszona wieprzowinka.

Okolice Chinatown.Okolice Chinatown.

Okolice Chinatown.

 
 
 
 
 
 

Na jednych z ostatnich zdjęć zobaczyć można Kościół Świętej Trójcy – jeden z najciekawszych architektonicznie kościołów jaki widziałem (uważny obserwator dostrzeże na dachu… smoki).



Miasto Lwa

Styczeń 26th, 2014

Singapur to miasto, które wymienia się jednym tchem obok Szanghaju i Hong Kongu. Miasto-państwo, które, tak jak dwie pozostałe metropolie było niegdyś kolonią brytyjską, a dziś stanowi centrum światowego handlu. Chociaż leży daleko na południu (2500km od Hong Kongu, 4000km od Szanghaju) również jest państwem „chińskim”: prawie 75% mieszkańców ma chińskie korzenie.

Biurowce na Marina Bay.

Biurowce na Marina Bay.

 

Właśnie ten czynnik zadecydował o tym, że dawna brytyjska kolonia zdecydowała się na niepodległość. Początkowo, po ogłoszeniu niepodległości przez Malezję Singapur również ogłosił niezależność od Wielkiej Brytanii i przystąpił do nowej Federacji. Niestety – szybko okazało się, że stanowiący mniejszość w swoim państwie Malajczycy nie mają zamiaru przyznawać równych praw mniejszościom narodowym. Singapur wystąpił więc z Malezji i od 1965 roku stanowi niepodległe państwo.

Skąd jednak Chińczycy w Singapurze? By to wyjaśnić trzeba cofnąć się jeszcze o 200 lat. W 1819 roku brytyjski polityk Stamford Raffles dogadał się w Malakce z Sułtanem Johoru w sprawie utworzenia przystani handlowej w małej rybackiej wiosce Singapura (czyli Miasto Lwa) – ta liczyła wówczas około 1000 mieszkańców, w tym około 20 Chińczyków. Pieć lat później zawarto kolejną umowę: całe miasteczko stało się własnością Imperium Brytyjskiego. Nowe władze od początku postawiły na handel: kupcy przybywający do miasta zostali całkowicie zwolnieni z podatków. Nic dziwnego, że miasto szybko rozkwitło – 30 lat później Singapur był już 80 tysięcznym miastem, w którym kupcy z Chin stanowili ponad połowę populacji…

Sir Raffles, który sprawił, że wioska rybacka zmieniła się w mocarstwo.

Sir Raffles, który sprawił, że wioska rybacka zmieniła się w mocarstwo.

 

Tyle o historii – dużo bardziej od niej państwo fascynuje teraźniejszością.

Singapur jest republiką bardzo nietypową.
Nie obowiązuje w nim wolność słowa. W Singapurze cenzuruje się internet, stosuje karę śmierci i chłostę (na przykład – za wandalizm: w 2004 obywatel Szwajcarii został skazany na 5 miesięcy więzienia i chłostę za wymalowanie sprayem pociągu metra). Singapur nie podpisał żadnych konwencji zakazującej tortur, a publiczne zgromadzenia (za takie uważa się spotkanie powyżej 5 osób!) dozwolone są tylko w jednym miejscu w mieście.
Z drugiej strony – Singapur jest krajem mlekiem i miodem płynącym. Pod każdym względem. Najlepsza na świecie służba zdrowia (czwarta najdłuższa na świecie oczekiwana długość życia obywateli: 80 dla mężczyzn i 85 dla kobiet; najniższy na świecie odsetek umieralności niemowląt), zupełny brak korupcji, ponad jeden telefon komórkowy na każdego obywatela, ale jeden samochód na obywateli… dziesięciu (to oczywiście celowo, by zmniejszyć korki i wymusić korzystanie z rewelacyjnie zaplanowanej komunikacji zbiorowej, w tym 153 kilometrów linni metra). Co jeszcze? Teatry, kasyna, coroczny uliczny wyścig Formuły 1. Nowoczesne wieżowce, ale i sporo miejsc zielonych. Wszystko to czyste i pachnące.

Dla turystów najważniejsza informacja o Singapurze jest jednak bardzo prosta: Singapur jest bardzo, bardzo drogi. Tak drogi, jak Norwegia czy Szwajcaria dlatego spędziliśmy tam tylko dwie noce (cudem udało nam się dorwać bardzo tani hotel, Fragrance Hotel Oasis, za 33 dolary czyli nieco ponad 100 zł za noc – normalna cena jest 3 razy wyższa!). Mimo to – było warto!

Chociaż na wstępie wspomnieliśmy o Hong Kongu i Szanghaju – tak na prawdę Singapur jest zupełnie inny. Dużo spokojniejszy, mniej zatłoczony. Mniej żywy. Nasze opinie o mieście nieco się różnią: Ada stwierdziła wprost, że miasto jest… nudne. Łukasz „nudę” stara się tłumaczyć przyjaznością miasta dla mieszkańców – intensywność Hong Kongu rozciągnięta jest tu na dużo większym obszarze. Centrum miasta nie da się obejść w pół godzinki, dlatego zwiedzanie go faktycznie momentami może nużyć. Brakuje też tego, co pokochaliśmy w Szanghaju i co towarzyszyło nam podczas całej podróży – jedzenia ulicznego. Na pięknych, pozamiatanych ulicach nie ma miejsca na takie ekscesy jak wózki z przekąskami. Tu kawę i przekąski kupuje się w Starbucksie (niespodzianka: drogo jak na Azję, ale w podobnej cenie co w Warszawie). Z fantastyczną kuchnią zapoznać się można na licznych Food Courtach – jadalniach pełnych małych restauracji, takich jak w Polsce znaleźć możemy w centrach handlowych.

Chociaż stara, kolonialna część Singapuru jest urocza – bardziej przypomina Londyn niż jakąkolwiek azjatycką metropolię. Zdania na ten temat również mieliśmy podzielone.
Singapur wciąż się rozwija. Nasz przewodnik i mapy wydrukowane w 2011 ni słowem nie wspominają, o najnowszych atrakcjach – niesamowitym hotelu Marina Bay Sands i Ogrodach w Zatoce. Zwłaszcza te ostatnie przypadły nam do gustu – wieczorne pokazy prezentują widoki jak z innej planety i innego czasu.

Singapur fascynuje ale i przeraża niebezpiecznie zbliżając się do wizji miasta z roku 1984. To miasto nakazów, zakazów i upomnień. Miasto-państwo, w którym rządzący komunikują się z obywatelami w bardzo prosty i wyraźny sposób informując na co ci mogą sobie pozwolić, a na co nie.
To co w Europie nazywamy Kampaniami Społecznymi tu weszło na zupełnie nowy poziom. Władze doradzają, by nie brać pożyczek od mafii i nie należy jeść tradycyjnych zup z płetwy rekina. Ostrzegają pokazując jakie kary obowiązują, za jedzenie i picie w metrze. W hinduistycznej świątyni dziękują „mniejszościom narodowym” za wkład w budowę miasta, ale i ostrzega, że wszyscy biorący udział w zamieszkach czy protestach zostaną przykładnie ukarani… Jadąc metrem często razy słyszy się komunikat z prośbą o kontakt z ochroną w przypadku zauważenia „podejrzanych osób, zwierząt lub przedmiotów”. Adę jednak najbardziej irytował komunikat, by uważać na dziurę miedzy wagonikiem metra, a peronem. Chociaż dziura miała co najwyżej 5 cm szerokości – komunikat nadawany był na każdej stacji…

Wisienka na torcie: "Branie udziału w zamieszkach nie prowadzi do niczego poza CHŁOSTĄ i więzieniem."Wisienka na torcie: "Branie udziału w zamieszkach nie prowadzi do niczego poza CHŁOSTĄ i więzieniem."

Wisienka na torcie: "Branie udziału w zamieszkach nie prowadzi do niczego poza CHŁOSTĄ i więzieniem."

 

Z ciekawostek: udało nam się odwiedzić Marymont!

Dzielnica o swojskiej nazwie Marymount nie była może najpiękniejszą w mieście, ale cieszymy się, że dane było nam zobaczyć trochę swojskich klimatów na drugim końcu świata.

Nocny pociąg z Kuala Lumpur do SingapuruNocny pociąg z Kuala Lumpur do Singapuru

Nocny pociąg z Kuala Lumpur do Singapuru

Ada na swojej koi.Ada na swojej koi.

Ada na swojej koi.

Singapurskie śniadanie: bułeczka z serem i kawa z torebki.Singapurskie śniadanie: bułeczka z serem i kawa z torebki.

Singapurskie śniadanie: bułeczka z serem i kawa z torebki.

 
Poranek na Marina Bay z Marina Bay Sands w tle.Poranek na Marina Bay z Marina Bay Sands w tle.

Poranek na Marina Bay z Marina Bay Sands w tle.

Biurowce na Marina Bay.Biurowce na Marina Bay.

Biurowce na Marina Bay.

 
Ciekawostka: w Singapurze niemal nigdzie nie ma sieci wifi. Wszyscy mają internet w komórkach. Na szczęście: udało nam się dorwać sięć w Subwayu.Ciekawostka: w Singapurze niemal nigdzie nie ma sieci wifi. Wszyscy mają internet w komórkach. Na szczęście: udało nam się dorwać sięć w Subwayu.

Ciekawostka: w Singapurze niemal nigdzie nie ma sieci wifi. Wszyscy mają internet w komórkach. Na szczęście: udało nam się dorwać sięć w Subwayu.

 
Budynek Fullertona z 1924 roku. Izba handlu, następnie Główna Poczta, a obecnie pięciogwiazdkowy Hotel Fullerton.Budynek Fullertona z 1924 roku. Izba handlu, następnie Główna Poczta, a obecnie pięciogwiazdkowy Hotel Fullerton.

Budynek Fullertona z 1924 roku. Izba handlu, następnie Główna Poczta, a obecnie pięciogwiazdkowy Hotel Fullerton.

Zdjęcie z mostu Esplanade na most Cavenagh. Po obu przebiega tor wyścigowy Grand Prix Singapuru.Zdjęcie z mostu Esplanade na most Cavenagh. Po obu przebiega tor wyścigowy Grand Prix Singapuru.

Zdjęcie z mostu Esplanade na most Cavenagh. Po obu przebiega tor wyścigowy Grand Prix Singapuru.

 
Biurowce na Marina Bay z daleka.Biurowce na Marina Bay z daleka.

Biurowce na Marina Bay z daleka.

Latający spodek?Latający spodek?

Latający spodek?

 
Marina Bay Sands, ArtScience Museum, a na pierwszym planie - dekoracje na chiński nowy rok.Marina Bay Sands, ArtScience Museum, a na pierwszym planie - dekoracje na chiński nowy rok.

Marina Bay Sands, ArtScience Museum, a na pierwszym planie - dekoracje na chiński nowy rok.

 
 
Garden on a Bay, czyli Ogród nad Zatoką.Garden on a Bay, czyli Ogród nad Zatoką.

Garden on a Bay, czyli Ogród nad Zatoką.

 
 
 
Tu także, jak w każdym mieście z chińską społecznością (poza Chinami!) wszędzie widać kapliczki, ołtarzyki, domy dla duchów przodków.Tu także, jak w każdym mieście z chińską społecznością (poza Chinami!) wszędzie widać kapliczki, ołtarzyki, domy dla duchów przodków.

Tu także, jak w każdym mieście z chińską społecznością (poza Chinami!) wszędzie widać kapliczki, ołtarzyki, domy dla duchów przodków.

Chinatown.Chinatown.

Chinatown.

 
Rok Konia coraz bliżej, trzeba kupować okolicznościowe naklejki!Rok Konia coraz bliżej, trzeba kupować okolicznościowe naklejki!

Rok Konia coraz bliżej, trzeba kupować okolicznościowe naklejki!

 
 
 
 
 
 
 
Sir Raffles, który sprawił, że wioska rybacka zmieniła się w mocarstwo.Sir Raffles, który sprawił, że wioska rybacka zmieniła się w mocarstwo.

Sir Raffles, który sprawił, że wioska rybacka zmieniła się w mocarstwo.

 
Ministerstwo Komunikacji.Ministerstwo Komunikacji.

Ministerstwo Komunikacji.

Centralna Straż Pożarna.Centralna Straż Pożarna.

Centralna Straż Pożarna.

 
Srebrny Kościół? Nie, galeria sztuki.Srebrny Kościół? Nie, galeria sztuki.

Srebrny Kościół? Nie, galeria sztuki.

Świątynia w Little India.Świątynia w Little India.

Świątynia w Little India.

 
Ogród nad zatoką po zmroku.Ogród nad zatoką po zmroku.

Ogród nad zatoką po zmroku.

 
 
 
 

a tu: garść „informacji” na które można trafić w mieście.

Nocka w Ibisie: 550 zł.Nocka w Ibisie: 550 zł.

Nocka w Ibisie: 550 zł.

Miejsce chronione, obcym wstęp wzbroniony.Miejsce chronione, obcym wstęp wzbroniony.

Miejsce chronione, obcym wstęp wzbroniony.

Nie pożyczaj od lichwiarzy bo twoje życie zmieni się w piekło.Nie pożyczaj od lichwiarzy bo twoje życie zmieni się w piekło.

Nie pożyczaj od lichwiarzy bo twoje życie zmieni się w piekło.

Najtańsze piwko: 4.40 = 10.50 zł za puszkę 0.33lNajtańsze piwko: 4.40 = 10.50 zł za puszkę 0.33l

Najtańsze piwko: 4.40 = 10.50 zł za puszkę 0.33l

 
Cola 1.5l = 9złCola 1.5l = 9zł

Cola 1.5l = 9zł

Ciekawostka: wstajesz wcześniej, jeździsz metrem za darmo! Wystarczy wyjść z domu przed 7:45, a dojechać do pracy pomiędzy 7:45, a 8:00.Ciekawostka: wstajesz wcześniej, jeździsz metrem za darmo! Wystarczy wyjść z domu przed 7:45, a dojechać do pracy pomiędzy 7:45, a 8:00.

Ciekawostka: wstajesz wcześniej, jeździsz metrem za darmo! Wystarczy wyjść z domu przed 7:45, a dojechać do pracy pomiędzy 7:45, a 8:00.

Wisienka na torcie: "Branie udziału w zamieszkach nie prowadzi do niczego poza CHŁOSTĄ i więzieniem."Wisienka na torcie: "Branie udziału w zamieszkach nie prowadzi do niczego poza CHŁOSTĄ i więzieniem."

Wisienka na torcie: "Branie udziału w zamieszkach nie prowadzi do niczego poza CHŁOSTĄ i więzieniem."

 
Fasolki soi!Fasolki soi!

Fasolki soi!

98% czuje, że ustawianie się w kolejce i schodzenie z drogi wychodzących sprawia, że wszystkim jest szybciej. Czy ty też tak czujesz?98% czuje, że ustawianie się w kolejce i schodzenie z drogi wychodzących sprawia, że wszystkim jest szybciej. Czy ty też tak czujesz?

98% czuje, że ustawianie się w kolejce i schodzenie z drogi wychodzących sprawia, że wszystkim jest szybciej. Czy ty też tak czujesz?

 
Znajdź meble, które pasują do twojego znaku zodiaku!Znajdź meble, które pasują do twojego znaku zodiaku!

Znajdź meble, które pasują do twojego znaku zodiaku!

Bydłu i koniom wstęp na most wzbroniony!Bydłu i koniom wstęp na most wzbroniony!

Bydłu i koniom wstęp na most wzbroniony!

 
Pan Chen skończył z płetwami!Pan Chen skończył z płetwami!

Pan Chen skończył z płetwami!

 

Cóż więc można zrobić w tak porządnym, kulturalnym i czystym miejscu? My poszliśmy na mecz. Singapur to malutkie państwo, nie ma w nim wielu drużyn, więc singapurska drużyna Lions XII gra w gościnnie w rozgrywkach malezyjskich: W zeszłym roku została nawet mistrzem! Mieliśmy więc dużo szczęścia, że w środku tygodnia udało nam się trafić na spotkanie: mecz o Puchar Ligi Malezji z drużyną o wdzięcznej nazwie KL DRB HICOM FC (drugoligowiec z Kuala Lumpur).
Było bardzo fajnie. Na stadionie panowała rodzinna wręcz atmosfera, a najbardziej zagorzali fani nosili koszulki z pięknym hasłem: „We hardcores, not hooligans!”. Mecz, chociaż zakończył się wygraną 3:0 nie stał na specjalnie wysokim poziomie, ale piłkarzom (i kibicom!) udało się zbudować fajną, emocjonującą atmosferę (zwłaszcza, gdy goście strzelili gola na 1:1, którego sędzia na szczęście nie uznał). Lions XII życzymy wszystkiego dobrego, zwłaszcza że strasznie spodobała nam się kolorystyka singapurskich szalików!