Posty otagowane jako ‘Plaże’

Lombok – gdzie na plaże?

Sierpień 7th, 2014

Lombok dzieli od Bali raptem kilkadziesiąt kilometrów. Często nazywa się go „siostrzaną wyspą” Bali – nieco mniejszą, mniej rozwiniętą turystycznie, ale przez to wciąż nieodkrytą, dziewiczą. Sielskie życie obu wysp skoncetrowane jest na dwóch świętych wulkanach – Agung na Bali i Rinjani na Lomboku, ludzie w obu miejscach są równie przyjaźni, a plaże równie piękne. Da się jednak zauważyć i spore różnice.
Lombok (31)
Przyroda Lomboku bardzo różni się od przyrody Bali. Trzystumetrowa głębia Cieśniny Lombok sprawiła, że wyspy były od siebie oddzielone nawet w trakcie pleistoceńskich zlodowaceń. Gdy Europę pokrywała czapa lodowca poziom światowych oceanów bardzo się obniżył. Przez setki tysięcy lat Bali, Jawa i Sumatra połączone były lądem z Azją, a Lombok i wyspy na wschód od niego – z Papuą i Australią.
Dziś, dla kogoś obytego z przyrodą Azji, widać to na pierwszy rzut oka. Australia jak się patrzy.

Drugą największa różnica dotyczy kultury. Bali jest ostoją hinduizmu – miejscem „ucieczki” hinduistycznej jawajskiej szlachty podczas gdy kraj zalał islam. Na Lomboku hinduistów jest niewielu: Balinezyjczycy stanowią około 15% ludności, a większość mieszkańców wyspy stanowią Sasakowie wyznający islam (m.in. Wektu Telu – miejscowy odłam islamu łączący jego obyczaje z religiami animistycznymi). Niby detal, ale przez to „klimat” wyspy jest zupełnie inny, czego doświadczyliśmy oglądając procesje Takbiran.

Lombok liczy niecałe 5000 km^2 (tyle co 10 powierzchni Warszawy), ale blisko połowę powierzchni wyspy stanowi masyw ogromnego (drugiego co do wysokości w Indonezji) wulkanu Rinjani (3726 m.n.p.m.). Życie toczy się więc głównie na równinach na południu wyspy. Tam też znajdują się najpiękniejsze plaże i jeden z niewielu „kurortów” na wyspie – miejscowość o nazwie takiej samej, jak mekka turystów na Bali – Kuta.
LombokMapa
Kuta na Lomboku wygląda tak, jak Kuta na Bali mogła wyglądać 40 lat temu. Trzy ulice na krzyż, kilkanaście tanich hoteli i knajpek z tanim jedzeniem. Kilka kilometrów dalej Novotel – pierwszy na wyspie hotel mogący pochwalić się jakąkolwiek gwiazdką. Dużo turystów, jednak zupełnie innych niż ci z plaż Tajlandii. Tu 90% ludzi to młodzi (20-30 lat) surferzy, bardzo dużo jest samotnych dziewczyn. Bardzo mało ludzi starszych, zero „rodzin z dziećmi” czy „młodych małżeństw”.
Plaze Mapa Lombok
Plaża w Kucie nie należy do szczególnie urodziwych. Te najładniejsze znajdują się kilka kilometrów dalej, w odległości kilkunastu minut jazdy skuterem (50.000 rupii, czyli 12.5 zł za dzień wypożyczenia).

Pantai Lawan, to plaża leżąca kilka kilometrów na zachód od Kuty, po drugiej stronie kilkusetmetrowego wzgórza. Dojazd całkiem niezłej jakości drogą zajmuje nie więcej niż 25 minut, chociaż piękne widoki sprawiają, że podróż może się wydłużyć o kilka przystanków na robienie zdjęć. Kilkusetmetrowa plaża znajduje się w sporej zatoce, jednak brak rafy sprawia, że nawet tu, kilkaset metrów od otwartego oceanu fale są wyjątkowo silne. Nie ma tu mowy o spokojnym pływaniu, leżeniu w wodzie na plecach czy podglądaniu dna – dosłownie każda sekunda to walka z silnymi falami. Jest pięknie, śmiesznie, ale o relaksie można mówić wyłącznie leżąc w cieniu na białym piaseczku. Na plaży nie ma żadnych restauracyjek czy leżaków, ale piwo można kupić (po zaporowych cenach) od okolicznych „dostawców”.

Zatoka Ekas leży dobre około godziny drogi od Kuty. Jej zachodni brzeg jest jednak mało ciekawy, zajęty przez farmy krabów i krewetek. By dostać się na jej drugi, wschodni brzeg, trzeba poświęcić kolejne 2 godziny. Warto jednak poświęcić dzień na wyprawę – kilkukilometrowa plaża chociaż również średnio nadaje się do kąpieli (dużo glonów, które zbierają tłumy miejscowych dzieciaków) jest wręcz cudowna.

Raptem 10 kilometrów dalej, na wschodnim wybrzeżu Lomboku znajduje się jedna z najpopularniejszych plaż Lomboku: Pink Beach. Droga do niej to droga przez mękę.

Dziurawa jak ser szwajcarski, zakurzona, wąska co jakiś czas sugeruje znakami, że „jesteśmy tuż tuż” (wracając sprawdziliśmy – znak „Plaża za 2km” stał dwa razy za daleko). W końcu, gdy po kilkudziesięciu minutach dojechaliśmy do parkingu okazało się, że czeka nas jeszcze kilkaset metrów „spaceru” bardzo stromym podjazdem. Spodziewaliśmy się czegoś co zrekompensowałoby trudy dojazdu, a tymczasem Różowa Plaża była dla nas rozczarowaniem.

Pink Beach

Pink Beach

 

Może to kwestia tego, że trafiliśmy na odpływ, może tłumów turystów (Indonezyjczyków korzystających z pierwszego dnia Idul Fitri), może złej pory dnia. „Różowość” plaży (biorąca się od popularnych w tym rejonie szczątków czerwonych korali) była ledwo widoczna, a zaczynająca się przy samym brzegu rafa z każdą minutą osłaniała się coraz bardziej.

Farmy krabów.Farmy krabów.

Farmy krabów.

Krótki poradnik jak nie łowić ryb + klasyczna vlepka Sankt Pauli.Krótki poradnik jak nie łowić ryb + klasyczna vlepka Sankt Pauli.

Krótki poradnik jak nie łowić ryb + klasyczna vlepka Sankt Pauli.

 
Tomek i Aurelie, z którymi spędziliśmy kilka dni na południu Lomboku.Tomek i Aurelie, z którymi spędziliśmy kilka dni na południu Lomboku.

Tomek i Aurelie, z którymi spędziliśmy kilka dni na południu Lomboku.

Widok na wschodni brzeg zatoki Ekas.Widok na wschodni brzeg zatoki Ekas.

Widok na wschodni brzeg zatoki Ekas.

 
 
Tytoń jest najpopularniejszą rośliną uprawną południowego Lomboku.Tytoń jest najpopularniejszą rośliną uprawną południowego Lomboku.

Tytoń jest najpopularniejszą rośliną uprawną południowego Lomboku.

 
Suszarnie tytoniu, których minęliśmy kilkaset.Suszarnie tytoniu, których minęliśmy kilkaset.

Suszarnie tytoniu, których minęliśmy kilkaset.

 
Zatoka Ekas - plaża na wschodnim brzegu.Zatoka Ekas - plaża na wschodnim brzegu.

Zatoka Ekas - plaża na wschodnim brzegu.

 
 
Dzieciaki zbierające glony.Dzieciaki zbierające glony.

Dzieciaki zbierające glony.

 
 
Ostatnie dzikie plemiona zatoki Ekas.Ostatnie dzikie plemiona zatoki Ekas.

Ostatnie dzikie plemiona zatoki Ekas.

 
 
Kawa na Pink Beach. Drogie miejsce: prawie 2 zł.Kawa na Pink Beach. Drogie miejsce: prawie 2 zł.

Kawa na Pink Beach. Drogie miejsce: prawie 2 zł.

Droga dojazdowa do Pink Beach.Droga dojazdowa do Pink Beach.

Droga dojazdowa do Pink Beach.

 
 
 

Ostatnią z odwiedzonych przez nas plaż była piękna Tanjung Aan. Ją odwiedziliśmy jednak jeszcze następnego dnia jadąc na przejażdżkę wokół wyspy – o niej więc w następnej notce.



Pulau Seribu – Tysiąc Wysp

Lipiec 19th, 2014

Mieszkanie w Dżakarcie ma podobno tylko jeden plus – zawsze można wyskoczyć na weekend na Bali. Tak przynajmniej żartują sobie nasi znajomi ekspaci. Nie powiem, że nie ma w tym ziarna prawdy. Okazuje się jednak, że rajskie plaże i błogi wypoczynek można znaleźć jeszcze bliżej. Jednym z najpopularniejszych celów weekendowych wypadów dżakartczyków jest archipelag Tysiąca Wysp – Thousand Islands po angielsku, a Pulau Seribu po indonezyjsku.

Nazwa może być trochę myląca, bo wysp jest „tylko” około 110 i rozciągają się na długości 45 km na północ od Dżakarty. Część z nich jest zamieszkana, ale zdecydowana większość to malutkie kawałki lądu wystające tylko odrobinę ponad powierzchnię wody. Co ciekawe, wiele wysp należy do rodziny drugiego prezydenta Indonezji, Suharto. 30 lat dyktatury nie poszło na marne: jego rodzina, posiadająca również między innymi spore udziały w państwowych liniach lotniczych oraz monopoliście na indonezyjskim rynku paliwowym, firmie Pertamina, jakiś czas temu zaczęła odsprzedawać niektóre wyspy prywatnym inwestorom. Oni zaś, na odciętym od cywilizacji kawałku rajskiego lądu budują luksusowe kurorty. Na szczęście nadal większość wysp pozostaje niezamieszkana. Część wysp jest do dyspozycji miejscowych i turystów, powstał tu także Park Narodowy.
Palau Seribu Mapa
Miałam szczęście – na Tysiąc Wysp wybrałam się w środę i to podczas muzułmańskiego miesiąca postu, Ramadanu. Mogłam cieszyć się ciszą i spokojem, który ponoć wcale nie jest tak oczywisty podczas weekendów, kiedy Indonezyjczycy i nieliczni zagraniczni turyści odwiedzają rajskie wyspy.

Najłatwiejszym sposobem dostania się na którąś z wysp jest wyczarterowanie prywatnej łódki. Pakiety wraz z wyżywieniem i noclegiem sprzedaje mnóstwo lokalnych agencji turystycznych. Ich ceny są zazwyczaj dość rozsądne (czasem można nawet upolować specjalne oferty, kiedy pełną dwudniową wycieczkę można kupić za niecałe 300.000 IDR czyli ok. 75 zł), chociaż czasem (szczególnie dla Europejczyków) potrafią być też wysokie. Ja, jak zawsze, stwierdziłam, że jeżeli można zorganizować coś trudniej i w bardziej skomplikowany sposób, to jest to wersja dla mnie. Z pomocą Fahmi, kolegi z Couchsurfingu, wyruszyliśmy na wycieczkę na własną rękę. Towarzyszami naszej podróży była Ola, moja przyjaciółka, która wpadła z wizytą do Indonezji oraz Denis i Frank, przeuroczy Tajwańczycy, którzy byli akurat moimi Couchsurfingowymi gośćmi.

od lewej: Indonezyczyk Fahmi, Tajwańczycy Denis i Frankod lewej: Indonezyczyk Fahmi, Tajwańczycy Denis i Frank

od lewej: Indonezyczyk Fahmi, Tajwańczycy Denis i Frank

 

Lokalne promy na wyspę Harapan (po indonezyjsku Nadzieja) odpływają z portu Muara Angke w zachodniej Dżakarcie codziennie o 7 rano. Odniosłam jednak wrażenie, że godzina wypłynięcia jest raczej umową społeczną, niż obowiązującą normą. Nasz kolega-przewodnik kazał nam być w porcie już o 5.30, żeby załapać się na łódkę, a ostateczną godziną odjazdu okazała się raczej 8 niż 7. O 7 rano, po wschodzie słońca, dzień w porcie właściwie się kończył.

Rybacy odpoczywali na swoich kutrach, a sprzedawcy ryb po promocyjnych cenach sprzedawali ostatnie kalmary i ośmiornice. Tu, tak samo jak w każdym innym rybackim porcie, życie toczy się przede wszystkim w nocy, kiedy aktywność fauny podwodnej jest wzmożona.

widok na Dżakartęwidok na Dżakartę

widok na Dżakartę

 
tradycyjne indonezyjskie śniadanie - zupka instant Pop Mietradycyjne indonezyjskie śniadanie - zupka instant Pop Mie

tradycyjne indonezyjskie śniadanie - zupka instant Pop Mie

 
zasłużony odpoczynekzasłużony odpoczynek

zasłużony odpoczynek

 
 
 

Po 3 godzinach całkiem przyjemnego rejsu dotarliśmy do wyspy Harapan, gdzie przesiedliśmy się na małą, drewnianą, rybacką łódź, która obwoziła nas przez kolejne dwa dni po najlepszych snorkelingowych punktach i małych knajpkach usytuowanych na pobliskich wyspach. Noc spędziliśmy w namiotach na bezludnej wyspie – takiej, która była tylko nasza na jedną noc.

Cennik wyprawy zorganizowanej dla 5 osób:
Prom z Dżakarty na Pulau Harapan – 40.000 od osoby w jedną stronę (10 zł)
Opłata za drewnianą łódź, kierowcę, przewodnika, żonę kierowcy (która nie odstępowała nas na krok) i duży baniak wody – 900.000 za dwa dni (225 zł do podziału na wszystkich członków wycieczki)
Wynajem sprzętu kempingowego (2 namioty, maty do spania, kuchenka gazowa i podstawowy sprzęt kuchenny) – 400.000 (100 zł do podziału)
Jedzenie – we własnym zakresie, do kupienia w najbliższym hipermarkecie.
W sumie: 335 zł na 5 osób czyli 67 zł od osoby

Wyspy były piękne. Szczególnego uroku dodaje im drastyczne porównanie z brzydką i brudną Dżakartą, która jest przecież tak blisko. Niestety, oba miejsca mają jedną wspólną cechę – mnóstwo śmieci w wodzie i na lądzie… Matka natura i ja czekamy, aż Indonezyjczycy pójdą po rozum do głowy i zaczną wreszcie produkować tylko tyle śmieci, ile są w stanie przetworzyć.

od lewej: Indonezyczyk Fahmi, Tajwańczycy Denis i Frankod lewej: Indonezyczyk Fahmi, Tajwańczycy Denis i Frank

od lewej: Indonezyczyk Fahmi, Tajwańczycy Denis i Frank

po wyjściu z portu obsługa promu zaniepokoiła się zderzeniem z kupą śmieci. szybki nurek, żeby sprawdzić stan techniczny pojazdu - uff, test zaliczony!po wyjściu z portu obsługa promu zaniepokoiła się zderzeniem z kupą śmieci. szybki nurek, żeby sprawdzić stan techniczny pojazdu - uff, test zaliczony!

po wyjściu z portu obsługa promu zaniepokoiła się zderzeniem z kupą śmieci. szybki nurek, żeby sprawdzić stan techniczny pojazdu - uff, test zaliczony!

śmieci na Morzu Jawajskim w odległości 1-2 km od Dżakarty. okropność.śmieci na Morzu Jawajskim w odległości 1-2 km od Dżakarty. okropność.

śmieci na Morzu Jawajskim w odległości 1-2 km od Dżakarty. okropność.

standard promustandard promu

standard promu

 
jedna zpierwszych wysp, które ukazały się naszym oczomjedna zpierwszych wysp, które ukazały się naszym oczom

jedna zpierwszych wysp, które ukazały się naszym oczom

jedna z tysiąca wyspjedna z tysiąca wysp

jedna z tysiąca wysp

 
przewóz osób ;)przewóz osób 😉

przewóz osób 😉

 
roślinność na wyspach była dla mnie wielkim zaskoczeniem. spodziewałam się rajskich palm i egzotycznych plaż, a wyspy były porośnięte... klasyczną dżungląroślinność na wyspach była dla mnie wielkim zaskoczeniem. spodziewałam się rajskich palm i egzotycznych plaż, a wyspy były porośnięte... klasyczną dżunglą

roślinność na wyspach była dla mnie wielkim zaskoczeniem. spodziewałam się rajskich palm i egzotycznych plaż, a wyspy były porośnięte... klasyczną dżunglą

Fahmi, nasz lokalny kolega. chwali się, że jest rodowitym dżakartczykiem, jego rodzina pochodzi z BatawiiFahmi, nasz lokalny kolega. chwali się, że jest rodowitym dżakartczykiem, jego rodzina pochodzi z Batawii

Fahmi, nasz lokalny kolega. chwali się, że jest rodowitym dżakartczykiem, jego rodzina pochodzi z Batawii

to nie Grecja, to nie Chorwacja, to wyspa Harapanto nie Grecja, to nie Chorwacja, to wyspa Harapan

to nie Grecja, to nie Chorwacja, to wyspa Harapan

 
przystań na wyspieprzystań na wyspie

przystań na wyspie

pierwsze kroki na naszej prywatnej, bezludnej wyspiepierwsze kroki na naszej prywatnej, bezludnej wyspie

pierwsze kroki na naszej prywatnej, bezludnej wyspie

Ola na łódceOla na łódce

Ola na łódce

 
nasza własna wyspa!!! tej nocy byliśmy tam tylko my i szczurynasza własna wyspa!!! tej nocy byliśmy tam tylko my i szczury

nasza własna wyspa!!! tej nocy byliśmy tam tylko my i szczury

nasz przewodniknasz przewodnik

nasz przewodnik

Ola i kokosOla i kokos

Ola i kokos

 
zachód słońca, relaks po wielogodzinnym podglądaniu rybekzachód słońca, relaks po wielogodzinnym podglądaniu rybek

zachód słońca, relaks po wielogodzinnym podglądaniu rybek

 
wschód słońcawschód słońca

wschód słońca

napis głosi: uwaga, uwaga, dużo dzieci, szkoła! czy to nie urocze? :)napis głosi: uwaga, uwaga, dużo dzieci, szkoła! czy to nie urocze? 🙂

napis głosi: uwaga, uwaga, dużo dzieci, szkoła! czy to nie urocze? 🙂

 


Pelabuhan Ratu – u Królowej Morza Południowego

Lipiec 14th, 2014

Jawę otaczają dwa zupełnie różne morza. Te na północy, Morze Jawajskie, znane jest ze spokojnych wód. Od zawsze bardziej łączyło niż dzieliło umożliwiając transport między indonezyjskimi wyspami. To tu rozwijały się wszystkie cywilizacje, tędy prowadziły szlaki lokalnych i zamorskich handlarzy. Tu powstały też największe miasta Indonezji: Dżakarta i Surabaja.
Mapa
A południe? Południe jest zupełnie inne. To wybrzeże oblewa groźne Laut Selatan – Morze Południowe.
Tu o wiele trudniej żeglować – fale mają po kilkanaście metrów, a prądy są silne i szybko znoszą daleko od brzegu. Pogoda jest dużo bardziej kapryśna i jakby tego było mało – wzdłuż wybrzeża przebiega granica płyt tektonicznych. Region regularnie nawiedzają teoretycznie niegroźne trzęsienia ziemi wywołujące fatalne w skutkach fale tsunami.
Nigdy nie słyszeliście o Morzu Południowym? Nic dziwnego – morze takie nie istnieje. Podobnie jak legendarne dla starożytnych Rzymian „Morze Atlasa” okazało się być ogromnym Atlantykiem, tak cały świat nazywa dziś „Morze Południowe” Oceanem Indyjskim.

Widok z Tanjung Layar na północny zachód.

Widok z Tanjung Layar na północny zachód.

 

Mieszkający na południu Jawy sundajczycy traktują wielką wodę z ogromnym respektem obdarzając ją niemal religijną czcią. Od setek lat wierzą w Królową Morza – Nyai Roro Kidul, która decyduje o życiu i zdrowiu wszystkich mieszkańców wybrzeża. Do dziś panuje przesąd, że wchodząc do wody nie należy zakładać na siebie zielonego, zarezerwowanego dla królowej koloru. Do dziś również portret królowej znajdziemy w każdym okolicznym hotelu. Ba! W niektórych znajdują się podobno pokoje urządzone i zarezerwowane tylko dla niej.
Sympatyczny nadmorski kurort położony raptem 100 kilometrów od Dżakarty nazwano właśnie na jej cześć: Pelabuhan Ratu to po sundajsku „Zatoka Królowej”.

100 kilometrów? To co w Europie oznacza nieco ponad godzinę podróży – w Indonezji nie jest takie proste. Dojazd komunikacją publiczną (pociągami/autobusami) zająć może nawet 10 godzin. Od czego jest jednak nasz ulubiony Couchsurfing?! Ryan, fan surfingu z Dżakarty, regularnie jeździ nad morze zupełnie pustym samochodem. Tym razem na weekendowy wyjazd zebrał małą ekipę ekspatów, którzy swoje wolne dni chcą spędzić jak najdalej Wielkiego Duriana: nas oraz dwójkę Holendrów. Razem spędziliśmy bardzo sympatyczny, chociaż dość deszczowy weekend.

Pelabuhan Ratu to małe miasteczko, którego przedmieścia ciągną się kilometrami wzdłuż wybrzeża oceanu. Wielkie fale przyciągają amatorów surfingu z kraju i zagranicy, ciężko jednak powiedzieć, że miejsce jest popularne. Okoliczne plaże o ciemnym piasku, chociaż bardzo malownicze są raczej puste: pojedyncze osoby surfują co kilkaset metrów.
Kursy surfingu są tu wyraźnie tańsze niż choćby na Bali. Cały dzień szkolenia to raptem 150.000 rupii, czyli jakieś 35 złotych. Adzie szło na tyle dobrze, że i Łukasz planował przyłączyć się następnego dnia. Misterny plan pokrzyżowała jednak pogoda.

Chociaż pochmurna sobota zmieniła się deszczową niedzielę okazało się, że nie będziemy narzekać na nudę. Nie bez znaczenia była tu kreatywność Ryana, organizatora eskapady, który był doskonale przygotowany na taką ewentualność.

Godzinę jazdy na zachód od Pelabuhan Ratu znajduje się miasteczko Sawarna, a na wybrzeżu obok niej miejscowa atrakcja – skały Tanjung Layar (dosłownie: Przylądek Żagiel). Miejsce te jest areną długotrwałej walki: bariera twardych bazaltowych skał od wieków nie daje się pokonać napierającemu „Południowemu Morzu”.

Ogromne, kształtem przypominające żagle samotne skały widać podobno świetnie od strony morza. Od zawsze fascynowały też miejscowych – i dziś silna jest tu wiara w Królową Morza.

Niedaleko, 2 kilometry od Sawarny znajdziemy kolejny ciekawy punkt: jaskinię Lalay. W cenie biletu (1.25 zł od osoby) uwzględniono opiekę dwóch służących oświetleniem przewodników pomagającym poruszać się po wypełnionym wodą, błotnistym wnętrzu.

W jaskini Lalay.

W jaskini Lalay.

 

W okolicę jaskini i na przylądek nie sposób dostać się samochodem: drogi do nich są wąziutkie i prowadzą przez wiszące mosty. Najlepszą alternatywą dla kilkukilometrowego spaceru jest więc wynajęcie ojeka w Sawarnie. Przyjemność taka (przejazd Sawarna – Tanjung Layar – jaskinia Lalay – Sawarna) kosztuje raptem 50.000 rupii czyli 12 złotych od osoby.

Wracając z Sawarny zahaczyliśmy o jeszcze jedną atrakcję – gorące źródła Cisolok. To miejsce zrobiło na nas największe wrażenie, co może być zaskakujące, bo dotarliśmy tam grubo po zachodzie słońca i na dobrą sprawę… niewiele widzieliśmy.
W pogodne dni Cisolok jest podobno szalenie popularnym uzdrowiskiem. W weekendy przyjeżdżają tu podobno tysiące „kuracjuszy” chcących zaznać leczniczych właściwości wód, które ogrzewa leżący nieopodal wulkan Salak. W pochmurne deszczowe noce jest jednak zupełnie inaczej – nasz samochód był jedynym na ogromnym ciemnym parkingu. Nie znalazł się też nikt kto chciałby pobrać od nas 7 złotych opłaty wstępu. Na szczęście Ryan był w Cisolok nie raz. Po przebraniu się w kostiumy przeszliśmy przez szpalery zamkniętych sklepów i bez problemu trafiliśmy do rzeki i gejzerów.
Oświetlając sobie drogę telefonami szliśmy wzdłuż ciepłego, śmierdzącego siarkowodorem strumienia. Z czasem temperatura wody zaczęła wzrastać, szum wody stawał się coraz głośniejszy, a słabiutki strumień światła z telefonu zaczął być przysłaniany coraz większą ilością pary. Kiedy wyłączyliśmy przemoknięte komórki, a lampa błyskowa w aparacie odmówiła współpracy pozostało iść dalej w totalnej ciemności. Ostrożnie stawiając każdy krok i unikając gorących kałuż szliśmy po omacku do miejsca, gdzie zimna woda rzeki miesza się z wytryskującym spod ziemi ukropem z gejzeru. Dalej iść nie było sensu – ściana wrzątku. Tam, na wymacanych przez siebie kamieniach mogliśmy usiąść i rozkoszować się gorącym prysznicem i absurdem tej sytuacji.

Spotkanie z „niewidzialnym” gejzerem, który w każdej sekundzie pompuje 35 litrów wrzątku na wysokość 5 metrów było dla nas totalną abstrakcją: trochę jak w niebie, ale trochę jak w piekle.

Wyprawa do królestwa Nyai Roro Kidul bardzo, ale to bardzo nam się podobała. Chociaż Wielki Durian strasznie nas pochłonął i był to na dobrą sprawę nasz pierwszy taki weekendowy wyjazd – już nie możemy się doczekać podobnych eskapad.

Resort 77 Sunset Plaza zaraz po przyjeździe w środku nocy.Resort 77 Sunset Plaza zaraz po przyjeździe w środku nocy.

Resort 77 Sunset Plaza zaraz po przyjeździe w środku nocy.

Ryan na Sunset Beach.Ryan na Sunset Beach.

Ryan na Sunset Beach.

 
 
Nasz hotel.Nasz hotel.

Nasz hotel.

 
 
i praktyka.i praktyka.

i praktyka.

 
 
 
Gry i zabawy jawajskich dzieci: Pogrzeb.Gry i zabawy jawajskich dzieci: Pogrzeb.

Gry i zabawy jawajskich dzieci: Pogrzeb.

 
 
 
 
 
Zatoka Pelabuhan Ratu. Nasza plaża daleeeko w głębi.Zatoka Pelabuhan Ratu. Nasza plaża daleeeko w głębi.

Zatoka Pelabuhan Ratu. Nasza plaża daleeeko w głębi.

 
Fale na Tanjung Layar.Fale na Tanjung Layar.

Fale na Tanjung Layar.

Widok z Tanjung Layar na północny zachód.Widok z Tanjung Layar na północny zachód.

Widok z Tanjung Layar na północny zachód.

Tanjung Layar.Tanjung Layar.

Tanjung Layar.

 
Modlitwa przy Tanjung Layar.Modlitwa przy Tanjung Layar.

Modlitwa przy Tanjung Layar.

 
 
W jaskini Lalay.W jaskini Lalay.

W jaskini Lalay.

 
 
 
 
 
Niewidzialny gejzer w Cisolok.Niewidzialny gejzer w Cisolok.

Niewidzialny gejzer w Cisolok.

 


Od wulkanów po plaże. Bali

Lipiec 5th, 2014

Obraz Bali jako wyspy, gdzie życie toczy się głównie na wybrzeżu i jest skoncentrowane na morza jest jak najbardziej mylny. Bali to przede wszystkim niziny zagospodarowane na pola ryżowe oraz wzgórza i wieńczące je wulkany. To właśnie one uznawane są przez Balijczyków za miejsca kumulacji boskiej energii i w tym kierunku spoglądają, żeby bogom się przypodobać. Rozwój wiejskiej kultury górskiej na wyspie jest ewenementem w porównaniu do innych kultur wyspiarskich. Balijczycy morze utożsamiają ze złymi demonami i większość świątyń za zadanie ma ubłaganie ich łaski.

Zalew turystów, który nastąpił w drugiej połowie XX wieku, a bezpośrednią jego przyczyną było wybudowanie lotniska na wyspie pozytywnie wypłynął jednak na relacje mieszkańców wyspy z otaczającymi je wodami. Turyści kochają plaże, a Balijczycy kochają turystów i ich portfele pełne amerykańskich i australijskich dolarów. Żeby jednak choć odrobinę zrozumieć tę wyspę należy wjechać w jej głąb. Dlatego w ostatni weekend mojego pobytu zdecydowałam się spełnić ostatni z moich ambitnych planów – wspięłam się na wulkan Batur.

zdobyte!zdobyte!

zdobyte!

 

Batur nie jest największym ani najbardziej imponującym balijskim wulkanem. To zaszczytne miano należy do Gunung (po indonezyjsku: góra) Agung, aktywnego wulkanu, który mierzy 3142 m n. p. m. i stanowi najwyższy punkt na wyspie. Trekking tam najlepiej zaplanować na 2 dni i zabrać ze sobą sprzęt campingowy. Batur to tylko 1717 m i teoretycznie na „zaliczenie” go wystarczą 3 godziny (godzina podejścia, godzina na obejście krateru i godzina na zejście), ale nam zajęło to cały dzień, bo widoki były tak wspaniałe, że nie chcieliśmy się spieszyć.

bali mapa

Batur wygląda na niepozorną górkę. Z każdej strony otoczony jest rozproszonymi wioskami, polami uprawnymi i lasami. Trekking nie należy do trudnych, w Internecie chwalą, że nawet osoba ze średnią kondycją jest w stanie wejść na szczyt. Każdy napotkany przechodzień, sprzedawca czy kierowca ciężarówki proponuje swoje usługi w charakterze przewodnika na szczyt. Na szczęście nie trzeba z nich korzystać – wtedy wyprawa jest darmowa i… dość skomplikowana. Dróg na szczyt jest wiele i każda tak naprawdę jest podobna. Największym problemem jest znalezienie początku którejś z nich. Słyszeliśmy o dwóch głównych szlakach, ale nie udało nam się ich znaleźć. Wjechaliśmy wreszcie między domy, małą, piaszczystą Ścieszką podjeżdżaliśmy coraz wyżej między plantacje chilli a krowie pastwiska i wreszcie, kiedy nie dało się już skuterem jechać dalej, rozpoczęliśmy trekking. Przez pierwsze pół godziny ścieżka wiodła przez las i nie wiedzieliśmy, czy doprowadzi nas na szczyt. Wreszcie wyszliśmy na wyższe partie góry i nasze tempo znacznie spadło, bo co chwila zatrzymywaliśmy się, aby podziwiać coraz ciekawsze widoki.

widok na jezioro Baturwidok na jezioro Batur

widok na jezioro Batur

 
 

Na szczycie na turystów czeka kilka prostych restauracji w prowizorycznych drewnianych szałasach. Można tam napić się herbaty albo zjeść zupkę w proszku. Kolejnym etapem trasy jest obejście krateru. Można liczyć na ciekawe widoki i sporo adrenaliny, bo ścieżka nie wygląda najbezpieczniej.

Zejście z góry nie jest trudne, ale wymaga dużo uwagi – bardzo zależało nam, żeby zejść w to samo miejsce z którego zaczynaliśmy, bo tam czekał nasz skuter. Mimo nieustannego nakładania nowych warstw kremu z filtrem moja twarz po tym dniu miała lekko różowy kolor. Dorobiłam się też obtarć na stopach, siniaka na prawej ręce w miejscu, gdzie uderzyłam się własnym aparatem i obtarć na lewym boku – koszula nie była wystarczającym zabezpieczeniem przed ostrymi kamieniami, na których wylądowałam po poślizgnięciu się. Ale złapałam bakcyla – coraz poważniej myślę o najwyższym na Bali wulkanie Agung, a może odważę się nawet na 4-dniowy trekking na Rinjani, malowniczy wulkan na Lomboku?

Druga część mojej podróży po dobrach naturalnych Bali to oczywiście plaże. Ogromnym zaskoczeniem wydać się może, że plaże na Bali wcale nie są tak niebiańskie i piękne. Wybierać możemy z właściwie kilku miejsc, z czego zdecydowana większość znajduje się na południu wyspy. Północ to przede wszystkim czarne plaże, którym nie odmawiam uroku, ale lojalnie przyznaję, że spełniają naszych europejskich oczekiwań podsycanych wyfotoszopowanymi zdjęciami z katalogów reklamowych biur podróży.

Z gór zjechaliśmy na wschodnie wybrzeże i zatrzymaliśmy się w Candi Dasa (wśród anglojęzycznych turystów znanego jako Candidas). To dawna wioska rybacka, która sprawnie poradziła sobie z napływem turystów i mocno rozwinęła się w latach 70-tych i 80-tych. Niestety, nagła rozbudowa infrastruktury mocno naruszyły stabilność nabrzeża i ponoć urokliwa przed laty plaża została wzmocniona cementowymi elementami i dziś nie wzbudza większego podziwu. Około 10 km na północ od miasta znajduje się jedna z „ukrytych plaż Bali” – Pantai Putih, czyli po angielsku White Sand Beach.

O co chodzi z ukrytymi plażami? Tak jak pisałam wybrzeże Bali w większości nie nadaje się do plażowania. W niektórych miejscach jednak natura zostawiła ludziom miłe niespodzianki, czyli małe, trudno dostępne, ale przepiękne piaszczyste plaże. Odwiedzanie ich to jedyna opcja na uratowanie swoich wakacji na Bali. Na White Sand Beach jednak byłam tak obrażona na aparat, który uderzył mnie dzień wcześniej i tak pochłonięta skakaniem przez ogromne fale, że nie zrobiłam żadnego zdjęcia. Czego dzisiaj bardzo żałuję i postanowiłam już nigdy nie popełnić tego błędu.

Przed wylotem do Dżakarty wybrałam się na ostatnią jak na razie plażę – Bias Tugel. To urokliwe miejsce ukryte jest za rogiem od największego na Bali portu Padang Bai. Stamtąd odpływają wolne, lokalne promy na Lombok i szybkie łódki na wyspy Gili. Zatoka, w której znajduje się przystań pełna jest mniejszych i większych obiektów pływających zacumowanych przy brzegu i dalej w głąb morza. A już kilkaset metrów dalej… a zresztą – co ja będę opowiadać. Sami zobaczcie.

jedna z "ukrytych" plaż na Bali - Bias Tugeljedna z "ukrytych" plaż na Bali - Bias Tugel

jedna z "ukrytych" plaż na Bali - Bias Tugel

 
 
lokalna infrastruktura oferująca pełen wachlarz usług - napoje, jedzenie, masaż, ubrania i pamiątkilokalna infrastruktura oferująca pełen wachlarz usług - napoje, jedzenie, masaż, ubrania i pamiątki

lokalna infrastruktura oferująca pełen wachlarz usług - napoje, jedzenie, masaż, ubrania i pamiątki

 
plaża usytuowana jest zaraz obok największego portu na Bali - Padang Baiplaża usytuowana jest zaraz obok największego portu na Bali - Padang Bai

plaża usytuowana jest zaraz obok największego portu na Bali - Padang Bai

 

wioska Kintamani i zapierający dech w piersiach widok na wulkan Agungwioska Kintamani i zapierający dech w piersiach widok na wulkan Agung

wioska Kintamani i zapierający dech w piersiach widok na wulkan Agung

widok na jezioro Baturwidok na jezioro Batur

widok na jezioro Batur

taki kontakt z naturątaki kontakt z naturą

taki kontakt z naturą

 
ścieżka na szczytścieżka na szczyt

ścieżka na szczyt

nasz przyjaciel, przewodnik i zwierzak w jednym. warto zwrócić uwagę na ścieżkę biegnącą szczytem krateru i parę wydobywająca się spod zieminasz przyjaciel, przewodnik i zwierzak w jednym. warto zwrócić uwagę na ścieżkę biegnącą szczytem krateru i parę wydobywająca się spod ziemi

nasz przyjaciel, przewodnik i zwierzak w jednym. warto zwrócić uwagę na ścieżkę biegnącą szczytem krateru i parę wydobywająca się spod ziemi

 
trekking nie był trudny, ale nie należał też do najbezpieczniejszychtrekking nie był trudny, ale nie należał też do najbezpieczniejszych

trekking nie był trudny, ale nie należał też do najbezpieczniejszych

 
zdobyte!zdobyte!

zdobyte!

wioski wewnątrz kalderywioski wewnątrz kaldery

wioski wewnątrz kaldery

"ścieżka" prowadząca w dół. przejście jej na pieszo było bolesne, ale wygodniejsze niż w sandałach"ścieżka" prowadząca w dół. przejście jej na pieszo było bolesne, ale wygodniejsze niż w sandałach

"ścieżka" prowadząca w dół. przejście jej na pieszo było bolesne, ale wygodniejsze niż w sandałach

 
jedna z "ukrytych" plaż na Bali - Bias Tugeljedna z "ukrytych" plaż na Bali - Bias Tugel

jedna z "ukrytych" plaż na Bali - Bias Tugel

krabie krabie, pokaż rogikrabie krabie, pokaż rogi

krabie krabie, pokaż rogi

lokalna infrastruktura oferująca pełen wachlarz usług - napoje, jedzenie, masaż, ubrania i pamiątkilokalna infrastruktura oferująca pełen wachlarz usług - napoje, jedzenie, masaż, ubrania i pamiątki

lokalna infrastruktura oferująca pełen wachlarz usług - napoje, jedzenie, masaż, ubrania i pamiątki

 
plaża usytuowana jest zaraz obok największego portu na Bali - Padang Baiplaża usytuowana jest zaraz obok największego portu na Bali - Padang Bai

plaża usytuowana jest zaraz obok największego portu na Bali - Padang Bai

 
widoki z autostrady Padang Bai - Denpasarwidoki z autostrady Padang Bai - Denpasar

widoki z autostrady Padang Bai - Denpasar