Posty otagowane jako ‘Persepolis’

Sziraz 2, Persepolis

Wrzesień 29th, 2011

Persepolis bylo starozytna stolica imperium Dariusza, Kserksesa i Cyrusa, ktore w V w. p. n. e. rozciagalo sie na pol swiata. Od Bulgarii po Indie, wlaczajac tez m. in. Egipt, Etiopie i Baktrie. Dzis, po spektakularnym podpaleniu miasta przez Aleksandra Wielkiego (ktory niebawem potem przejal panowanie nad calym terenem Imperium) zostalo tam kilkanascie wysokich kolumn, konstrukcje schodow krytych plaskorzezbami i mnostwo bezksztaltnych ruinek.

Trudno wyobrazic sobie gorszy sposob na spedzenie upalnego dnia, niz ogladanie wielkich kamieni na srodku pustyni, ktore symbolizuja dawna potege Persow.

Moze nie bylo az tak tragicznie, ale temperatura i absolutny brak cienia dawaly sie we znaki, a wyzej wspomniana potege mozna bylo poczuc tylko sila wlasnej wyobrazni, bo z dawnego kompleksu palacowego zostalo naprawde niewiele. W kazdym razie ruinki oraz fascynujace grobowce wladcow wykute w skale na wysokosci kilkunastu metrow mamy juz za soba 😉

Sziraz nie zaskoczyl nas prawie niczym. Mozna tu poczuc nutke prowincjonalnosci, a wszystkie atrakcje turystyczne sprawiaja wrazenie, jakby znalazly sie tu wlasciwie przypadkiem. W ramach usprawiedliwienia mozna dodac, ze chwile switnosci trwaly krotko i skonczyly sie juz dawno temu. Przez polowe XVIII w. byla tu stolica panstwa, ale po zmianach rzadzacej dynastii zostala przeniesiona do Teheranu. Tak wlasnie Sziraz skonczyl z kilkoma zabytkami, miejscami kultu religijnego, ale przede wszystkim pelni funckje centrali handlowej i transportowej na linii polnoc-poludnie. Czuc tu juz nute poludnia – widac kobiety w kolorowych czadorach, a nawet charakterystycznych drewnianych maskach na twarzach (typowe dla okolic Bandar-e Abbas), na ulicach mozna spotkac Arabow, ktorzy juz na pierwszy rzut oka roznia sie od Persow. Nawet my, jako turysci, wzbudzamy tu duzo wiecej zainteresowania, niz we wszystkich dotychczas odwiedzonych miastach.

Do ciekawych punktow naszego spaceru mozna na pewno zaliczyc mauzoleum Hafeza, o ktorym pisalismy poprzednio. Bylismy w cudownym mauzoleum mistyka sufisty, ktorego imienia niestety nie pamietamy (Mauzoleum Shah Cheragh – przypis po powrocie), ale budynek byl cudowny – cale wnetrze wylozone malenkimi kawalkami szkla.

W centrum miasta stoi stara cytadela zbudowana na planie kwadratu z 4 wiezami w rogach – w tym jedna osiadajaca na piwnicznych pomieszczeniach i przez to przypominajaca na pierwszy rzut oka wieze w Pizie 😉

Oczywiscie widzielismy tez wiele innych fascynujacych rzeczy. Bazar, ktory (o dziwo, zupelnie nie wiedziec czemu) podobal nam sie najbardziej ze wszystkich widzianych – nawet bardziej niz slawny bazar z listy UNESCO w Tabrizie czy najwiekszy w calym kraju bazar w Teheranie. Kupilismy tam kolejna wielka porcje pamiatek dla Was wszystkich. Pilismy rewelacyjne soki ze swiezych owocow zmiksowanych z lodem, 2,50 zl kazdy!

Niestety, nie mozemy teraz opisac dla Was tego wszystkiego, bo wlasciciel kafejki internetowej zaczyna zaraz swoja „sjeste” nazywana tu kurtuazyjnie przerwa na modlitwe – dwugodzinna 😉 Jak widac Iran to jednak dziwny kraj. Pod wieloma wzgledami nie przystaje do wszystkich standardow, do ktorych jestesmy przyzwyczajeni.

PS Dzis wieczorem jedziemy autobusem nocnym do Jazdu – kolejnego wspanialego punktu naszej podrozy, o ktorym duzo opowiadalismy przed wyjazdem. Juz nie mozemy sie doczekac Silk Road Hotel – podobno najciekawszego hotelu w calym kraju.