Posty otagowane jako ‘Malakka’

Weekend z piratami

Styczeń 9th, 2014

…no, niezupełnie. Wyjechaliśmy w poniedziałek, wróciliśmy w środę – gdyby nie ten drobny szczegół możnaby stwierdzić, że Malakka była pierwszym punktem w naszym planie „weekendowego podróżowania”. Przez ostatnie kilka miesięcy zupełnie odzwyczailiśmy się od tego typu krótkich wypadów – na szczęście pod wieloma względami są nawet fajniejsze niż „duże wyjazdy”. Zapakowaliśmy się w mały plecak (duże bagaże zostawiliśmy u przyjaciół w KL) i… 2 godziny później byliśmy na miejscu.

Malakka to małe miasteczko, które na listę UNESCO zostało wpisane razem z George Town. Razem stanowią „historyczne miasta cieśniny Melakka”. Cieśniny, która od setek lat stanowi jedną z najważniejszych tras handlowych świata.
1661_w
To właśnie na tym 800 kilometrowym odcinku pomiędzy Sumatrą, a Półwyspem Malajskim od tysięcy lat odbywa się wymiana handlowa pomiędzy wielkimi cywilizacjami. To tu przybywali Hindusi i Tamilowie szukający chińskich wyrobów, Chińczycy rozglądający się za przyprawami, a także Arabscy kupcy, którzy zakupione towary sprzedawali dalej, do Wenecji, skąd trafiały do całej Europy. Nic dziwnego, że cieśnina uchodziła za niebezpieczną – kilkukilometrowe przewężenie stało się idealnym miejscem dla piratów, a okoliczne państewka (np. sumatrzańskie Aceh) na piractwie opierały swoją gospodarkę. Totalna anarchia trwała do XV wieku, gdy handlem w regionie postanowił „zaopiekować się” Sułtanat Malakki. W ciągu kilkudziesięciu lat piractwo udało się ukrócić, a handel… opodatkować.

Jak to w historii bywa – nic nie trwa wiecznie. Łańcuch handlarzy transportujących towar i ceł płaconych w kolejnych portach sprawiał, że ceny porcelany, herbaty, kamfory, sandałowca, jedwabiu czy przypraw były w Europie setki razy wyższe niż w miejscu produkcji. Europejskim monarchiom, które już myślały o podbijaniu zamorskich terytoriów było to wyjątkowo nie w smak…

W 1511 roku portugalska flota wykorzystała błahy pretekst by napaść miasto i zmusić sułtana do ucieczki. Flotą dowodził Gubernator Portugalskich Indii, Viceroy Alfonso d’Albuquerque. Słynął on z podobnej „dyplomacji” – zdobył też wyspę Hormuz (na cieśninie Hormuz, którą płynęliśmy 2 lata temu z Iranu do Emiratów), Muscat w Omanie i Goa w Indiach (gdzie Łukasz był w 2006 roku) tworząc podstawy Portugalskiego Imperium. Od tego czasu to Portugalczycy mieli odnosić korzyści z przepływu towarów i… nawiązywać kontakty umożliwiające dotarcie do źródeł wszelakich dóbr. Zaraz po zdobyciu miasta Gubernator wysłał poselstwa do Syjamu, Birmy, Chin i na nieznane Europejczykom wcześniej indonezyjskie Moluki zwane też „Wyspami Korzennymi”. To właśnie tam rosły tajemnicze, niespotykane nigdzie indziej przyprawy: gałka muszkatołowa i goździki! (Swoją drogą – czy to nie ciekawe, że polska nazwa gałki muszkatołowej wprowadza trochę w błąd? Muscat/Maskat był tylko miejscem, z którego przyprawa przybywała do Europy).

Sułtan Malakki nie dawał za wygraną – pozostając na „emigracji” w Johorze raz po raz atakował najeźdźców z Europy. Ci z kolei – wybudowali w Malakce fort, by skuteczniej się bronić i… co jakiś czas próbowali atakować leżący kilkaset kilometrów na południe Johor. Jakby tego było mało – miastu zagrażali też Chińczycy i piraci z Aceh. Choć sytuacja Portugalczyków daleka była od idealnej, a rozwijający się Johor kilka razy poważnie im zagroził (najdłuższe oblężenie miasta trwało ponad 4 lata!) sytuacja ta utrzymywała się 130 lat, a zmienić miało dopiero wejście kolejnego gracza – Holendrów. Holenderska Kompania Wschodnioindyjska od początku XVI wieku toczyła nieustanne wojny z Portugalczykami i kilka razy atakowała miasto, by po jakimś czasie… dogadać się z Sułtanem Johoru i w 1641 roku zdobyć Malakkę.

Zgodnie z umową z sułtanem – Holendrzy przejęli miasto. Czemu Sułtan zgodził się na takie rozwiązanie? Malakka była w tym momencie totalnie zniszczona, a przez ponad sto lat Johor z prowincjonalnego portu zmienił się w wielki ośrodek handlu. Holendrzy mieli odbudować Malakkę, ale obiecali narzucić odpowiednio wyższe podatki – tak, by kupcy woleli zatrzymywać się w innych portach: Johorze i… większej, holenderskiej Batavii (której dzisiejsza nazwa, choć inna – również fascynuje).

Płyty nagrobne w ruinach katedry św. Pawła.Płyty nagrobne w ruinach katedry św. Pawła.

Płyty nagrobne w ruinach katedry św. Pawła.

 

Kolejne półtora wieku to dla Malakki moment bardzo spokojnego rozwoju: miasto powoli rozbudowywano, jednak port obsługiwał głównie statki lokalne i holenderskie.

Nikt miasta nie atakował, stary portugalski fort powoli się rozpadał, a kolejne przetasowanie miało nastąpić blisko 150 lat później za sprawą… Francuzów. Szalejące w Europie wojska Napoleona sprawiły, że w 1795 roku Brytyjczycy z Penang i Singapuru „prewencyjnie” zajęli Malakkę (skoro cała Holandia została podbita, to przecież holenderskie kolonie mogły wkrótce stać się zagrożeniem dla Zjednoczonego Królestwa). Zaraz po upadku Napoleona miasto oddano Holendrom, szybko jednak postanowiono lepiej się dogadać: podzielić strefy wpływów w Indochinach. Holendrzy mieli otrzymać wszystkie brytyjskie kolonie na południe od Cieśniny Malakka (by kontrolować całą Indonezję), Brytyjczycy – wszystkie holenderskie na północ od niej (by mieć kontrolę nad Indiami i Malezją). W ten sposób w 1818 roku Malakka stała się miastem brytyjskim.

Do takiej właśnie – wymieszanej portugalsko-holendersko-angielsko-hindusko-chińsko-malajskiej Malakki pojechaliśmy, by porównać ją z równie szalonym, choć nieco mniej międzynarodowym George Town. Jak było?

Malakka jest miastem podobnej wielkości co George Town, jednak „stare miasto” jest dużo mniejsze niż to na Penang. W George Town spędziliśmy bodaj pięć dni i wyjeżdżając mieliśmy wrażenie, że nie widzieliśmy wszystkiego. Tu – półtora dnia wystarczyło, by trochę się wynudzić.
Miasto jest piękne. Kolonialne domy, China Town, hinduskie sklepy i holenderskie kościoły tworzą fajną mieszankę, ale… czegoś nam tu brakowało. Spacer brzegiem rzeki i położony tuż przy niej uroczy hostel robił wrażenie, ale tylko przez kilka godzin. Tak – na wyjazd weekendowy było to w porządku, ale nie wyobrażamy sobie co można by tam robić dłużej niż 48 godzin.

Chińskie sklepy.Chińskie sklepy.

Chińskie sklepy.

 

Wydaje się, że włodarze miasta zdają sobie z tego sprawę – oprócz atrakcji historycznych na turystów czekają też dziesiątki tanich muzeów. Gdy ktoś zwiedzi już całe miasto – może odwiedzić Muzeum Marynistyki, Muzeum Latawców, Muzeum Ludów Malezji, Muzeum Piękna, Muzeum Rybołówstwa, Muzeum Islamu, Muzeum Meteorów…
Odwiedziliśmy cztery pierwsze.
Wynudziliśmy się jeszcze bardziej.

Muzeum marynistyki.Muzeum marynistyki.

Muzeum marynistyki.

 

Ekspozycje we wszystkich muzeach przypominają prace domowe uczniów szkół podstawowych. Ot – są pełne tablic zapełnionych tekstem na jakiś temat. Czasem tekst jest interesujący, ale częściej całą tablice można by zmieścić w jednym zdaniu, obrazie lub animacji. Żeby było ciekawiej – czasem tablice nie są ustawione po kolei.

Jak jest "latawiec" po europejsku?Jak jest "latawiec" po europejsku?

Jak jest "latawiec" po europejsku?

 

Czym takie muzeum różni się więc od książki albo tekstu z internetu? Ano różni się kukłami. Kukły udają marynarzy, kukły trzymają latawce, kukły mają kolczyki. Tekst + Kukły = Muzeum w Malakce.
Straszna szkoda, bo niektóre muzea dotyczą fajnych zagadnień (np. Muzeum Piękna, w którym poczytać można o różnych formach „upiększania” ciała: kolczykach, tatuażach, gorsetach, ale i skaryfikacjach, bandażowaniu stóp, głów, zakładaniu obręczy na szyje, ostrzeniu zębów i innych przeróżnych pomysłach, na które wpadają niektóre ludy i plemiona).

Reasumując – jeśli kiedyś będziecie w okolicy – Malakkę warto odwiedzić. Warto nawet spędzić w niej noc. Ale nie warto wydawać tych paru złotych na żadne muzeum. Lepiej iść do kina: seanse przed 12 za 7 złotych!

Widok z hostelowego lobby.Widok z hostelowego lobby.

Widok z hostelowego lobby.

Chińskie sklepy.Chińskie sklepy.

Chińskie sklepy.

 
Muzeum marynistyki.Muzeum marynistyki.

Muzeum marynistyki.

 
 
Czarne chmury nad Malakka.Czarne chmury nad Malakka.

Czarne chmury nad Malakka.

 
Pomnik poświęconym poległym w walce z... Malajczykami.Pomnik poświęconym poległym w walce z... Malajczykami.

Pomnik poświęconym poległym w walce z... Malajczykami.

 
Jak jest "latawiec" po europejsku?Jak jest "latawiec" po europejsku?

Jak jest "latawiec" po europejsku?

 
Płyty nagrobne w ruinach katedry św. Pawła.Płyty nagrobne w ruinach katedry św. Pawła.

Płyty nagrobne w ruinach katedry św. Pawła.