Posty otagowane jako ‘Historia’

Lee Kuan Yew – ojciec Miasta Lwa

Marzec 21st, 2015

Rok 2015 to dla Singapuru jedno wielkie święto. Wszechobecnym hasztagiem #SG50 oznacza się kolejne elementy obchodów 50 rocznicy niepodległości.
Zaczęło się już w styczniu. Każde urodzone w 2015 roku dziecko otrzymuje od państwa specjalną okolicznościową wyprawkę zawierającą książeczki, album, pieluszki, husty oraz… medal.
20960986
Chociaż najważniejsze obchody przypadną na 7. sierpnia (okrągłą rocznicę deklaracji Niepodległości), to praktycznie codziennie dzieje się coś z rocznicą związanego.
Koncerty, targi, największa sportowa impreza w regionie czyli Igrzyska Południowo-Wschodniej Azji, dziesiątki wydarzeń plenerowych, ale i mnóstwo okazji do świętowania na codzień.



human-sg50-logo
SG50-Slogans
hankook-tyres-sg50-promotion
Chinese-Fine-Dining-SG50-Soup-Promotion
Perfekcyjnie zaplanowane święto nie będzie jednak tak udane, jak można by się było spodziewać z jednego, prostego powodu. Ojciec założyciel Singapuru, żywa legenda, premier Lee Kuan Yew od kilku miesięcy leży w szpitalu, a jego stan pogarsza się każdego dnia.

singapore-economy-book_-03_37360021
Premier Lee urodził się w 1923 roku w szanowanej i wykształconej rodzinie należącej do etnicznej grupy Hakka (czasem nazywanej „Żydami Azji”). Jego dziad i ojciec pracowali w brytyjskich urzędach. Zdając sobie sprawy z wagi edukacji rodzina zadbała o jak najlepsze wykształcenie syna. Gdy w 1942 roku do Singapuru wkroczyli Japończycy Lee był już jednym z najlepszych studentów, płynnie mówiącym po mandaryńsku, angielsku i malajsku. Tylko dzięki temu uniknął masakry Chook Sing (Japończycy przejmując miasto „oczyścili” je z Chińczyków mordując od 50.000 do 100.000 osób).

Pomnik cywilnych ofiar japońskiej okupacji.Pomnik cywilnych ofiar japońskiej okupacji.

Pomnik cywilnych ofiar japońskiej okupacji.

 

Podczas okupacji szybko nauczył się japońskiego dzięki czemu dostał posadę w Hobudu – biurze propagandy okupantów. Pracował jako tłumacz nad przechwyconymi angielskimi komunikatami. To, co przyjmując polskie standardy nazwalibyśmy kolaboracją, pozwoliło mu przetrwać wojnę. Zaraz po niej wyjechał do Anglii gdzie ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Cambridge (z małym epizodem na London School of Economics – pozdrowienia dla Kuby K.).
To w Anglii zainteresował się polityką. Gdy po kilku latach, w 1949, wrócił do Singapuru myślał już nie tylko o prakytyce prawniczej, ale i przyszłej partii.
6 lata później, w 1954 wraz z kilkoma kolegami założył Partię Akcji Ludowej. Lawirowanie między burżuazyjnymi władzami kolonialnymi, a zdobywającym coraz większe poparcie komunizmem zapewniło partii ogromną popularność. W wyborach w 1959 roku partia zdobyła 87% głosów i… do dziś rządzi w Mieście Lwa.

Lee Kuan Yew rządził partią i miastem w najtrudniejszych i najważniejszych dla miasta momentach. Premierem był przez 31 lat, od 1959 do 1990 roku. To on wywalczył od Anglików autonomię, to on zgodził się, by Singapur stał się częścią Malezji, oraz by kilka lat później z Malezji wystąpił i ogłosił niepodległość. W wywiadach podkreśla, że w swoim życiu śpiewał 4 różne hymny państwowe: brytyjski, japoński, malezyjski i singapurski.
To głównie jego decyzje sprawiły, że PKB na mieszkańca wzrosło z 400 dolarów w latach 50 do 50.000 dolarów, a państwo zamieszkuje dziś trzy razy tyle mieszkańców co jeszcze 50 lat temu.

Widok z Elgin Bridge na Boat Quay i centrum.Widok z Elgin Bridge na Boat Quay i centrum.

Widok z Elgin Bridge na Boat Quay i centrum.

 

Droga wybrana przez premiera, przeplata ze sobą elementy kilku różnych systemów politycznych. Był w niej wolny rynek, ale i państwowe budownictwo mieszkaniowe. Była wolnośc otwierania firm i handlu, ale nie było wolności wypowiedzi. Był zakaz żucia gumy – jest cenzura internetu i drakońskie kary za najmniejsze nawet złamanie prawa.

Wisienka na torcie: "Branie udziału w zamieszkach nie prowadzi do niczego poza CHŁOSTĄ i więzieniem."Wisienka na torcie: "Branie udziału w zamieszkach nie prowadzi do niczego poza CHŁOSTĄ i więzieniem."

Wisienka na torcie: "Branie udziału w zamieszkach nie prowadzi do niczego poza CHŁOSTĄ i więzieniem."

 

Dziś premierem Singapuru jest syn Lee Kuan Yew, Lee Hsien Loong. Charyzmatyczny i błyskotliwy jest bez dwóch zdań najpopularniejszym współczesnym politykiem Singapuru. Czy jednak może równać się ze swoim ojcem?
Prowincjonalne miasteczko sprzed stu lat wciąż się rozwija będąc najstabilniejszym i najbogatszym państwem regionu. A każdy serwis informacyjny zaczyna się od wiadomości o stanie zdrowia ojca założyciela i migawek sprzed szpitala, gdzie tysiące ludzi modli się o jego zdrowie.

Post użytkownika Lee Hsien Loong.


Uzupełnienie: Lee Kuan Yew zmarł w nocy 23 marca, dwa dni po opublikowaniu tego posta.

Post użytkownika Lee Hsien Loong.



Bali – w pogoni za marzeniami

Lipiec 21st, 2014

Dziś będzie inaczej. Dłużej, ale i ogólniej. O podróżach i tym co sprawia, że wstajemy od telewizora i lecimy na drugi koniec świata. O marzeniach i pogodni za ideałem.
W trakcie naszych wojaży poznaliśmy dziesiątki podobnych nam turystów, podróżników i backpackerów. Iran, Chiny, Kambodża, Indonezja – niemal wszyscy podróżują szukając tego samego: Prawdziwych, autentycznych doświadczeń. My także. Problem jednak w tym, że z czasem zdajemy sobie sprawę, że poszukiwanie ich jest najczęściej pogonią za własnymi wyobrażeniami o danym miejscu. Wyobrażeniami, które nie raz nijak się mają do rzeczywistości. Nic dziwnego – powstają w oparciu o źródła, które powstają nie by informować, a by sprzedawać wykreowany wcześniej obraz: Foldery reklamowe, piękne zdjęcia, filmy i artykuły w popularnej prasie.

Bywa też tak, że piękna, tworzona przez dziesiątki lat wizja przyćmiewa rzeczywistość i zaczyna żyć własnym życiem. Tak jest z naszym europejskim wyobrażeniem o orientalnych, egzotycznych Chinach, które nijak ma się do faktycznego wyglądu Chin. Tak jest podobno ze Stanami Zjednoczonymi, które według Wojciecha Orlińskiego zwyczajnie nie istnieją. Tak jest też z najbardziej znaną i ulubioną przez turystów wyspą Indonezji – legendarną Bali.

Jeszcze 100 lat temu Bali nikomu nie kojarzyła się z „rajską wyspą”. Holendrzy pisali o Balijczykach jako ludziach perfidnych, nieufnych i leniwych, nieszczególnie zachwycali się też przyrodą wyspy. Symbolem Bali nie były palmy i plaże, a malajski sztylet – kris. Do XIX wieku wyspa znana była też z niewolników: pięknych, popularnych zwłaszcza wśród chińskich klientów kobiet, oraz wojowniczych mężczyzn. Ostoja hinduizmu na muzułmańskim archipelagu zadziwiała, ale i przerażała niezrozumiałymi tradycjami z Satie – „paleniem wdów” na czele. Kolejne bunty budowały zupełnie inny od dzisiejszego obraz wyspy. Bali kojarzyło się z wojną.
Charakterystyki Bali, czy nawet najmniejszej wzmianki o wyspie nie znajdziemy w indonezyjskiej relacji Henryka Sienkiewicza z 1882 roku. W wydanej w 1914 roku książce czytamy, że „ze wszystkich wysp najwspanialsza jest Jawa. Nazywają ją też „królową wysp”.

W podobnym tonie wypowiadał się mieszkający parę lat w Bogor prof. Raciborski w licznych wywiadach publikowanych w 1901 roku.

Pierwsze wzmianki o Bali jako spokojnym miejscu pojawiają się dopiero w XX wieku. Wzmianki, które szybko zmieniają się w lawinę informacji.

W 1921 roku powstaje pierwszy amerykański film o wyspie – „Nieznana Bali”. Kilka lat później w światowej prasie zaczyna roić się od artykułów opisujących Zapomniany, Cudowny Raj. Nie inaczej jest w Polsce. W 1925 roku w polskiej prasie przeczytać możemy artykuły o „Ziemskim raju” i „Uroczym zakątku świata”.

Artykuł z Gazety Bydgoskiej z 15 listopada 1925Artykuł z Gazety Bydgoskiej z 15 listopada 1925

Artykuł z Gazety Bydgoskiej z 15 listopada 1925

Artykuł z majowego wydania magazynu Katolik w 1925 rokuArtykuł z majowego wydania magazynu Katolik w 1925 roku

Artykuł z majowego wydania magazynu Katolik w 1925 roku

 

Niedługo później powstają kolejne amerykańskie filmy „niby dokumentalne”, których fabuła opiera się na prezentowaniu półnagich „dzikich kobiet”. „Bali – Wyspiarski Raj”, „Legong: Taniec Dziewic”, „Goona Goona – autentyczny melodramat z wyspy Bali” i „Rajska Wyspa” będące na dobrą sprawę prymitywnymi erotykami dołożyły swój kamyczek do kształtującego się wizerunku wyspy.

"Zobacz Balinezyjskie Piękności w CAŁEJ ICH KRASIE" 
"Dziewice Bali"
"Pieszczone gwiazdami ciała na wyspie lotosu ZAPOMNIANEGO RAJU!""Zobacz Balinezyjskie Piękności w CAŁEJ ICH KRASIE"
"Dziewice Bali"
"Pieszczone gwiazdami ciała na wyspie lotosu ZAPOMNIANEGO RAJU!"

"Zobacz Balinezyjskie Piękności w CAŁEJ ICH KRASIE"
"Dziewice Bali"
"Pieszczone gwiazdami ciała na wyspie lotosu ZAPOMNIANEGO RAJU!"

Prawdziwe, naprawdę kręcone na Bali. Miejscowe zwyczaje, miejscowa muzyka, miejscowa obsada.Prawdziwe, naprawdę kręcone na Bali. Miejscowe zwyczaje, miejscowa muzyka, miejscowa obsada.

Prawdziwe, naprawdę kręcone na Bali. Miejscowe zwyczaje, miejscowa muzyka, miejscowa obsada.

 

W 1927 roku w Denpasar powstaje pierwszy hotel i na wyspę przypływają pierwsi turyści. Wtedy też na Bali osiedla się niemiecki malarz, późniejszy wielki propagator balijskiej kultury Walter Spies. Fama o pięknej, przyjaznej artystom (i, co nie bez znaczenia, homoseksualistom) wyspie zatacza coraz szersze kręgi. Na Bali ściąga bohema – kolejni artyści, kompozytorzy, malarze i pisarze.
W 1933 roku w książce „Bali – Zaczarowana wyspa” Helena Yates pisze o „zapomnianej średniowiecznej wspólnocie, gdzie brązowoskóre piękności przechadzają się w stroju Ewy, nikt się nie śpieszy i wszyscy żyją w pokoju.” (Szczytem „rajskich porównań jest slogan jednego ze wspomnianych wyżej filmów: „W tym raju jest mnóstwo Ew!”)

Wyspa zaczęła się zmieniać – stawać się taką, jaką chcieli ją widzieć przybysze. Najjaskrawszym tego przykładem jest dzisiejszy symbol Bali – Kecak, czyli „Ramajana – Pieśń Małp”.

„To jest to! To jest to fascynujące Bali, to jest ta Indonezja, którą sobie wyobrażaliśmy” czytamy w relacji z pokazu „Kecak Dance” na jednym z blogów. „Duchowy cel tego tańca – kontakt z bogami w celu zrozumienia ich oczekiwań wobec ludzi – jednoznacznie świadczy o jego randze (…) Po uprzednim oczyszczeniu świętą wodą przez kapłana i zapaleniu ognia, mężczyźni wchodzą w trans. Odbywa się to dzięki głębokim oddechom, śpiewaniu mantr oraz ciągle wymawianemu słowu keczak” pisze serwis ezoter.pl. Po chwili jednak dodaje, że taniec wykonywany jest „w różnych obszarach wyspy od 80 lat”…
Nie od dwustu, nie od pięciuset. Od 80 – czyli od lat trzydziestych XX wieku. To właśnie wtedy wspomniany wcześniej Walter Spies i balijski tancerz Wayan Limbak wykorzystali elementy starożytnego tańca sanghyang do adaptacji fragmentów Ramajany. Kecak powstał z myślą o turystach i z myślą o turystach został rozpropagowany wśród zespołów tanecznych na wyspie. Szybko stał się wizytówką Bali. Wizja stała się rzeczywistością: dziś Kecak jest elementem Indonezji, którą wyobrażają sobie turyści.
Na poniższej kronice filmowej z 1932 roku, oprócz przechadzających się toples balijek można obejrzeć pierwsze nagranie Kecaku (około 4:50):


W roku 1938 dodatek dziecięcy Ilustrowanego Kuriera Codziennego zamieścił kolejny opis Bali:
„Zakątek, którego cywilizacja poszła innymi drogami i doprowadziła do innych zdobyczy, jest to zakątek w którym nie ma chorób, nie ma bezrobocia, nie ma niepogody. (…) Na wyspie Bali wszyscy pracują, lecz nie ma między nimi żadnych kłótni, żadnych problemów. Pieniądze istnieją, lecz nikt nie walczy o bogactwo. Każdy zadowala się zaspokojeniem swoich potrzeb, i uczuć i niewielką sumą pieniędzy. Żebractwo tam nie istnieje. Wszyscy wiedzą, że spokój, miłość i piękno są ważniejsze od pieniędzy. I nic nie zmąci prawdziwej społeczności tych ludzi: jeśli plon sąsiada dojrzał do żniwa, wszyscy sąsiedzi dobrowolnie pomagają mu w pracy. Tak rozumieją społeczność.”
Proces tworzenia legendy Bali trwał dobre kilkadziesiąt lat. Wyidealizowany obraz wyspy wciąż budowały kolejne powieści (m.in. wydana w 1937 roku „Miłość i śmierć na wyspie Bali” Vicki Baum) i filmy („Miesiąc miodowy na Bali” z 1939).

Nowośći ksiażkowe 1938.Nowośći ksiażkowe 1938.

Nowośći ksiażkowe 1938.

 

To zadziwiające, że procesu nie powstrzymały nawet takie wydarzenia jak trauma wojny światowej (Japończycy utworzyli w Denpasarze jeden z okrytych przerażąjącą sławą obozów „kobiet do towarzystwa”) czy krwawe rozrachunki z Komunistyczną Partią Indonezji (w 1966 roku na Bali zamordowano ponad 80000 sympatyków PKI, ponad 5% populacji!). Marketing trwał, Bali wciąż było rajem.

Za kolejnym kamień milowy można uznać głośny musical „Południowy Pacyfik”. Wystawiony na Broadwayu w 1949, a zekranizowany 9 lat później, nie budował dosłownego wizerunku realnej wyspy. Wprost na odwrót – w „Południowym Pacyfiku” prawdziwe Bali się nie pojawia. Pojawia się za to raj nad rajami, niedostępna dla śmiertelników utopia nazywana… Bali Hai. A wraz z rajem – szlagierowa, do dziś popularna piosenka.

Cóż, geograficzne niuanse nigdy nie były mocną stroną Hollywood: Akcja „Południowego Pacyfiku” ma miejsce gdzieś na wyspach Polinezji, a owa wyśniona wyspa miała wyglądać jak wyspy na Hawajach. Najważniejsze jednak, że nazwa Bali Hai utrwaliła proste skojarzenie: Bali = Raj. Przez kilkanaście dobrych lat piosenka w różnych wersjach pojawiała się w anglojęzycznych stacjach radiowych, telewizjach i w kolejnych wersjach musicalu.
Wyrastały na niej całe pokolenia, nawet dziś w USA zna ją niemal każdy, a Bali Hai użycza nazwy m.in. Indonezyjskiemu browarowi i znanemu na całym świecie koktajlowi na bazie rumu.


Szał na Bali i jego idealny obraz utrwalany przez kolejne filmy to jedno. Wciąż jednak na wyspę przybywali nieliczni. W latach sześćdziesiątych Na wyspie było zaledwie kilka hoteli, nie było lotniska, a cały ruch turystyczny obsługiwały dwa porty morskie. To miało dopiero przyjść. Najważniejsze, że w przeddzień boomu Bali znał już i kojarzył cały świat. Nawet małe dzieci.


W 1969 roku na południu wyspy otworzono pierwsze (i jedyne) na Bali lotnisko.
Tego roku na wyspę przybyło niecałe 30.000 turystów.
3 lata później rząd Indonezji zatwierdził plan rozwoju turystyki na wyspie. Plan, realizowany ze środków Funduszu Rozwoju ONZ i Banku Światowego oznaczał masowy rozwój infrastruktury turystycznej. Machina ruszyła, a wraz z nią -kolejne fale turystów.
O skali tego rozwoju najlepiej świadczy historia małej wioski rybackiej, Kuty, która w 1970 rok liczyła 9000 mieszkańców.
W 1972 roku (3 lata od otwarcia lotniska) do Kuty i jej dwóch hotelików przyjechało w sumie 6095 turystów. Dwa lata później – 18000. W 1980 roku było ich już ponad 60000, a zatrzymywali się w ponad 100 hotelach.
Kuta nie jest tu ewenementem. Boom, który zaczął się w wtedy trwa do dzisiaj, a w cyfry aż ciężko uwierzyć.

W tym roku Bali odwiedzi ponad 3.5 miliona zagranicznych turystów. Wśród nich – ponad 7000 osób z Polski (cztery razy tyle, co 10 lat temu). Jak wielka jest to ilość? Wystarczy porównać te cyfry z turystycznymi potęgami. Dziś na samym tylko Bali (wyspie wielkości województwa mazowieckiego) gości rocznie tyle turystów, co w 2004 przybyło do CAŁYCH wielkich jak Europa Indii. Tyle, co w 1998 roku odwiedziło CAŁY Egipt.

Chociaż tuż obok znajduje się piękny Lombok, chociaż nieopodal kusi Celebes, Flores, zupełnie pusty Belitung, maleńkie Gili i dziesiątki innych wysp – to Bali jest wciąż synonimem raju. To Bali budzi emocje i obiecuje egzotyczne, mistyczne doznania rodem z bestselera i kinowego hiciora „Jedz, módl się i kochaj”.
Bali wciąż jest piękne i interesujące. Ale czy piękniejsze i bardziej interesujące od setek innych wysp? Co jest „prawdziwsze”: wyćwiczony do perfekcji Kecak, czy może zaśmiecona rybacka wioska na Belitungu?



400 słów: Indonezyjskie imiona

Lipiec 18th, 2014

Imię i nazwisko automatycznie przypisują nas do społeczności. W Polsce, przyzwyczajeni do bronienia swojej tożsamości, zawsze używaliśmy polskich (bądź spolszczonych) imion i przekazywanych z pokolenia na pokolenie nazwisk. Tak samo przybywający do Polski Niemcy, Rosjanie czy żydzi asymilując się z czasem nadawali swoim dzieciom tradycyjne polskie imiona i „wtapiali w otoczenie”.
Chociaż na świecie jest pewnie 1000 osób, które nazywają się jak my to wszyscy oni mają wspólną cechę – są Polakami bądź mają polskie pochodzenie.
Z Indonezyjczykami jest trochę inaczej…

Indonezyjczycy to naród, którego tożsamość nie jest jednolita. Tu nie ma jednego, homogenicznego ludu – jednej tradycji i jednego języka. Różne części kraju zamieszkane są przez setki różnych grup etnicznych, które na przestrzeni wieków ulegały przeróżnym wpływom: to z Indii, to z półwyspu Arabskiego, to z Chin, to z Filipin a nawet Polinezji. Tradycyjne imiona poszczególnych grup zmieniały się dziesiątki razy, u jednych nazwiska występowały, a u innych nie. To dlatego wśród naszych indonezyjskich znajomych są tacy, którzy:
– Mają jedno lub kilka imion i nie mają nazwiska
– Mają jedno lub kilka imion i nazwisko
– Mają imię, „otczestwo”, ale nie mają nazwiska
Żeby było ciekawiej – rodzajów imion jest mnóstwo. Są imiona muzułmańskie (Mohammad, Abdul, Ali, Ahmed), jawajskie (Dian, Budi), łacińskie, chińskie, tajskie, indochińskie… A najczęściej po prostu kilka powyższych. Jakby tego było mało: popularne jest też „numerowanie” dzieci nadając im imiona Eko (pierwsze), Dvi (drugie) itp.
Koniec końców kombinacji jest mnóstwo, przejdźmy więc do przykładów:
Słyszeliśmy opowieść o dziewczęciu noszącym tylko jedno, jawajskie imię: Vinni. Zachodnia firma w której pracowała wymagała, by każdy pracownik miał email utworzony z imienia i nazwiska. Vinni wybrnęła bardzo sprytnie. Urodziła się w kwietniu, więc poprosiła, by ochrzczono ją nazwiskiem Aprilia.
Częściej jednak jedno imię wystarcza, a osoby o kilku imionach używają tylko jednego. Pierwszy prezydent Indonezji nosił muzułmańskie imię Ahmed, ale znany był szerzej pod swoim drugim, jawajskim (i wywodzącym się z sanskrytu) imieniem: Sukarno. Jego córka (nomen omen również była prezydent) nazywa się Megawati, ale używa też klasycznego „otczestwa” – Soekarnoputri (czyli „Córka Sukarno” wg starszej, holenderskiej transkrypcji).
Kolejny prezydent, Suharto, miał tylko jedno, jawajskie imię (od zawsze dziwiło to europejskich dziennikarzy, którym wydawało się, że używa nazwiska).
Jego syn oficjalnie nazywa się Hutomo Mandala Putra, ale używa europejskiej przeróbki swojego imienia – Tommy Suharto. Takie „przeróbki” to ostatnio nic specjalnego – nasz znajomy, Muhammad Dio Novanda przedstawia się wszystkim nieco dziewczęcym imieniem… Vanda. Przykład wciąż idzie z góry: Lada dzień ogłoszone zostaną wyniki ubiegłotygodniowych wyborów prezydenckich. Wszystko wskazuje na to, że wygra Joko Widodo. I on zamiast imion używa pseudonimu – dla większości wyborców Joko Widodo to po prostu „Jokowi”.
Stiker-Poster-Jokowi-JK-A5
Wszystko to doprowadza do dziwnej sytuacji: poznając europejsko brzmiącego „Vincenta”, „Ryana” czy „Boba” nie wiemy czy mamy do czynienia z kimś o korzeniach europejskich, muzułmańskich czy chińskich. Ba – każdy chce nazywać się „fajnie” i „światowo”, więc koniec końców co druga osoba ma imię jak z Hollywood albo z europejskich stadionów. Z jednej strony to fajne – a z drugiej cieszy, że w Polsce wciąż mamy Janków i Mateuszów zamiast Johnów i Mattów.
DSC_1674
Na zdjęciu powyżej, obok tablicy z imieniem Suharto tablica z imieniem Agusa Suhartono. Jak nazwa wskazuje – pan Agus urodził się w sierpniu (ang. August, ind. Agustus).



Lubang Buaya – Krokodyli Dół

Maj 16th, 2014

W środku nocy 1 października 1965 roku z bazy Halim na południu Dżakarty wyjechało kilkanaście wojskowych ciężarówek i autobusów. Jechały one do centrum miasta by jednocześnie porwać siedmiu generałów – członków Sztabu Generalnego. Tak rozpoczął się zamach stanu zorganizowany przez ruch Trzydziestego Września. Najdziwniejszy zamach stanu w historii, który niedługo później stał się pretekstem do rzezi, o której świat nie tyle zapomniał, co nigdy się nie dowiedział.
O tym, że w latach 1965-1966 w Indonezji zamordowano przynajmniej pół miliona ludzi* prawie się nie mówi. W odróżnieniu od innych wielkich zbrodni XX wieku – kambodżańskich pól śmierci, ruandyjskich rzezi Tutsi, rzezi nankińskiej czy holokaustu – w Indonezji ofiar się nie wspomina ani nie czci. Muzeum, które wczoraj odwiedziliśmy ma inne, bardzo karkołomne zadanie: opowiedzieć czemu późniejsze zbrodnie są usprawiedliwione…

Panu Bogu świeczkę…
Ojciec niepodległej Indonezji doktor Sukarno był wytrawnym politykiem. Wykształcony i obdarzony ogromną charyzmą – urodzony lider. Nikt tak jak on nie potrafił porwać Indonezyjczyków i zmusić do wspólnych wysiłków. Nikt tak nie godził setek różnych narodów zamieszkujących archipelag Indonezji, nikt nie potrafił wymusić dialogu na przeróżnych żywiołach religijnych i politycznych. Dzięki Sukarno o niepodległą Indonezję pod jedną flagą walczyli ubodzy muzułmanie, wykształceni wojskowi, chińscy kupcy, arystokraci z Jawy, hinduiści z Bali, chrześcijanie z Celebesu. Dzięki niemu wszyscy zaczęli używać jednego języka i czuć się jednym narodem. W ten sposób jeszcze za życia stał się legendą i symbolem.

Dr. Sukarno na płaskorzeźbie na podeście pomnika Bohaterów Rewolucji.Dr. Sukarno na płaskorzeźbie na podeście pomnika Bohaterów Rewolucji.

Dr. Sukarno na płaskorzeźbie na podeście pomnika Bohaterów Rewolucji.

 

Jednak niemal 20 lat później jego legenda zaczynała gasnąć. Wciąż rządził, ale jego ciągłe lawirowanie między zwalczającymi się frakcjami politycznymi sprawiało, że ufało mu coraz mniej rodaków. Coraz głośniej mówiło się o tym co stanie się z Indonezją po jego śmierci. Największą chrapkę na przejęcie władzy miały dwie najpotężniejsze i najbardziej wrogie sobie siły ówczesnej indonezyjskiej polityki – Wojskowi i Komuniści.
Wojskowi u większej lub mniejszej władzy byli od lat. To dzięki nim młode państwo „jakoś trzymało się kupy”. To poszczególni generałowie zarządzali poszczególnymi fragmentami kraju – wojsko ściągało „podatki”, zarabiało na cłach, łapówkach i nacjonalizacji holenderskich firm. Wojskowi, od lat mniej lub bardziej oficjalnie wspierani i szkoleni przez Amerykanów, mieli być w przyszłości gwarantem stabilnej sytuacji politycznej.

Komuniści tworzą partię PKI.Komuniści tworzą partię PKI.

Komuniści tworzą partię PKI.

 

Jednak była i druga siła.
Po cichu wspierana przez Chiny i Moskwę Partia Komunistyczna Indonezji z roku na rok stawała się coraz bardziej popularna. Prezydent Sukarno z uwagą obserwował jej rozwój i niespodziewanie stał się jej ważnym sojusznikiem. Nic dziwnego – tracił poparcie partii muzułmańskich, miał wrogów wśród wojskowych – postanowił więc wspierać trzeciego, największego, najbardziej popularnego w tym momencie gracza. Liczył, że popularność komunistów uda mu się przekuć w popularność własną. Władze PKI (Partii Komunistycznej) wiedziały, że stąpają po kruchym lodzie i, wobec wrogich im wojskowych, również szukały oparcia w osobie prezydenta. Symbioza ta zdawała się działać i na dłuższą metę miała być dla PKI drogą dojścia do władzy. Wszyscy pamiętali wydarzenia z końca lat 40, gdy w jednej z prowincji komuniści ogłosili rebelię krwawo stłumioną przez wojsko. Tym razem komuniści chcieli działać spokojniej, politycznie. Okazało się, że było zupełnie inaczej.

Czeski Film
Porwanie generałów nie było jedynym wydarzeniem mającym miejsce w nocy 1 października. W tym samym czasie około 2000 żołnierzy zajęło kilka rządowych budynków w samym sercu Dżakarty, przy placu Merdeka, m.in. kwaterę główną Armii i Pałac Prezydencki. Wczesnym rankiem z zajętego gmachu radia nadano komunikat, w którym spiskowcy informowali, że ich akcja ma na celu udaremnienie innego spisku – porwani generałowie mieli być na usługach CIA i rzekomo chcieli obalić prezydenta. Spiskowcy nazwali się „ruchem 30 września” i ogłosili, że są wojskowymi sympatyzującymi z komunistami.

Od tego momentu ów spisek przeciwko spiskowi szybko zaczął przypominać czeski film. Wiemy na przykład, że spiskowcy, którzy stali na placu i pilnowali budynków nie mieli ze sobą prowiantu ani wody więc po południu jak gdyby nigdy nic wrócili do bazy Halim. Prezydent, w obronie którego miano dokonać przewrotu zniknął z pola widzenia, by niedługo później pojawić się w bazie Halim i odlecieć do Bogor. Jedyne czego możemy być pewni to to, że porwanych generałów zamordowano, a ciała starano się ukryć na terenie bazy wrzucając je do suchej studni.

Barak, w którym przesłuchiwano i zabito porwanych generałów.Barak, w którym przesłuchiwano i zabito porwanych generałów.

Barak, w którym przesłuchiwano i zabito porwanych generałów.

 

Wydarzenia, które wówczas miały miejsce do dziś pozostają niewyjaśnione. Chociaż teorii jest wiele (omawia się je szczegółowo w książce Ł. Bonczola „Zrozumieć Indonezję”) to każda z nich posiada jakieś mniej prawdopodobne elementy, a najbardziej nieprawdopodobna jest… wersja oficjalna, która nijak nie trzyma się kupy. Dość powiedzieć, że według historyków za przewrotem równie dobrze mogła stać Partia Komunistyczna co Wojsko, CIA lub Chiny, Wielka Brytania bądź prezydent…

Jedno jest pewne: W całym zamieszaniu najlepiej odnalazł się mało wcześniej znany generał Suharto. Jego zdecydowane działania sprawiły, że 2 października wszyscy spiskowcy byli już aresztowani, a bazę Halim zajęło wojsko. Drugim pewnikiem jest to, że zamach stanu stał się pretekstem do późniejszej czystki.

Polowanie na czarownice
Już wtedy wskazywano komunistów jako prowodyrów zamachu, a zamordowanych generałów zaczęto wynosić na ołtarze jako męczenników, bohaterów „prawdziwej Indonezji”. Kilka dni później zdelegalizowano partię komunistyczną i błyskawicznie zaczęto rozprawiać się z wrogami narodu. Mordowano nie tylko komunistów, ale i wszystkich podejrzanych o komunistyczne sympatie. Mordowano więc Chińczyków, bogatych, biednych, nauczycieli, uczniów – każdego kto się nawinął i czymś wcześniej zawinił oprawcom. Zbrodnię tą doskonale omawia wspominany już wcześniej na blogu film „Act of Killing”.

Męczennicy
Wokół zamachu, porwania i zamordowania generałów stworzono mit Nowego Porządku, który przez kilkadziesiąt lat był w Indonezji dogmatem. Studnia, w której ukryto ciała stała się miejscem pielgrzymek – nieopodal wybudowano pomnik poświęcony zamordowanym.

Wybudowano też muzeum, które w przystępny sposób opowiada historię komunizmu w Indonezji: historię spisków, strajków (mających zdestabilizować państwo!), zabójstw, okrutnych tortur, walk i incydentów, które koniec końców doprowadziły do obrzydliwego przewrotu i morderstw. Słowem – opowiada czemu nienawiść do komunistów jest czymś zupełnie zdrowym. Wszystko to prezentowane jest za pomocą dioram – przekaz zrozumie nawet małe dziecko. Muzeum nazwano tak, by nikt nie miał wątpliwości – „Muzeum Zdrady PKI (Komunistów)”.

Miejsce pamięci
O Muzeum Zdrady PKI w Lubang Buaya czyli „Krokodylim Dole” dowiedzieliśmy się z książki Łukasza Bonczola. Choć jest to miejsce bardzo popularne – informacji o nim próżno szukać w przewodnikach czy internecie (no, chyba że na stronach indonezyjskich). Chociaż wiedzieliśmy o nim od kilku miesięcy to nie udało nam się jeszcze tam dotrzeć. Położone jest na uboczu, ponad godzinę na południe od Kelapa Gading ciężko więc odwiedzić je korzystając z komunikacji miejskiej. Postanowiliśmy więc wybrać się tam większą paczką – towarzyszyli nam Piotrek i Michelle. Piotrek, chociaż urodził się w Dżakarcie, do niedawna o muzeum nie wiedział: uczył się w Szkole Międzynarodowej więc ten obowiązkowy cel wycieczek szkolnych go ominął.

Parkowy kompleks muzeum jest popularnym miejscem wycieczek rodzin z dziećmi.
Jeśli zaś chodzi o samo muzeum – co tu dużo mówić – jest nudne jak flaki z olejem. Nawet znając szczegóły całej historii, nawet będąc zainteresowanym tak tematem jak i propagandą – miało się dość po obejrzeniu pierwszych 15 dioram. A było ich więcej. Dużo więcej.
Gablota XXXV – porwanie pierwszego generała: zamachowcy z karabinami wchodzą do kuchni. Gablota XXXVI – porwanie drugiego generała: generał w pidżamie, zamachowcy wchodzą przez okno. Gablota XXXVII – porwanie trzeciego generała: identyczna jak Gablota XXXVI, tylko inny rozkład pomieszczenia i pidżama. Gablota XXXVIII – porwanie czwartego generała…

„Zwiedzanie” ekspozycji zajęło nam jakieś półtorej godziny. Jak zawsze w tego typu miejscach – nie raz ciekawsze rzeczy można było zaobserwować nie w gablotach, a poza nimi – stąd zdjęcia dzieciaków oglądających ekspozycję.
Co chyba najważniejsze – w muzeum nie wspomina się nawet słowem, o późniejszej fali prześladowań i morderstw. Nie wspomina się słowem o wątpliwych i kontrowersyjnych elementach całej układanki (choćby o udziale prezydenta – legendy). Boimy się, że takie miejsce pamięci o prawdziwych wydarzeniach nieprędko powstanie.

Pancasila, czyli oficjalna ideologia Indonezji daje się streścić w 5 punktach: 
Jeden Bóg
Sprawiedliwa i cywilizowana ludzkość
Jedność Indonezji
Demokracja prowadzona wewnętrzną siłą
Sprawiedliwość społeczna dla wszystkich IndonezyjczykówPancasila, czyli oficjalna ideologia Indonezji daje się streścić w 5 punktach:
Jeden Bóg
Sprawiedliwa i cywilizowana ludzkość
Jedność Indonezji
Demokracja prowadzona wewnętrzną siłą
Sprawiedliwość społeczna dla wszystkich Indonezyjczyków

Pancasila, czyli oficjalna ideologia Indonezji daje się streścić w 5 punktach:
Jeden Bóg
Sprawiedliwa i cywilizowana ludzkość
Jedność Indonezji
Demokracja prowadzona wewnętrzną siłą
Sprawiedliwość społeczna dla wszystkich Indonezyjczyków

Barak, w którym przesłuchiwano i zabito porwanych generałów.Barak, w którym przesłuchiwano i zabito porwanych generałów.

Barak, w którym przesłuchiwano i zabito porwanych generałów.

 
StudniaStudnia

Studnia

Pomnik Bohaterów RewolucjiPomnik Bohaterów Rewolucji

Pomnik Bohaterów Rewolucji

 
Dr. Sukarno na płaskorzeźbie na podeście pomnika Bohaterów Rewolucji.Dr. Sukarno na płaskorzeźbie na podeście pomnika Bohaterów Rewolucji.

Dr. Sukarno na płaskorzeźbie na podeście pomnika Bohaterów Rewolucji.

Po lewej - generał Suharto zaprowadza porządek w ogarniętym chaosem kraju. Po prawej - prezydent Sukarno z dekretem zrzeczenia się władzy na rzecz gen. Suharto.Po lewej - generał Suharto zaprowadza porządek w ogarniętym chaosem kraju. Po prawej - prezydent Sukarno z dekretem zrzeczenia się władzy na rzecz gen. Suharto.

Po lewej - generał Suharto zaprowadza porządek w ogarniętym chaosem kraju. Po prawej - prezydent Sukarno z dekretem zrzeczenia się władzy na rzecz gen. Suharto.

 
 
Studnia, w której ukryto zwłoki zamordowanych generałów.Studnia, w której ukryto zwłoki zamordowanych generałów.

Studnia, w której ukryto zwłoki zamordowanych generałów.

 
Pawilon wybudowany nad studnią.Pawilon wybudowany nad studnią.

Pawilon wybudowany nad studnią.

Detal z oldmobile'a jednego z generałów.Detal z oldmobile'a jednego z generałów.

Detal z oldmobile'a jednego z generałów.

Dioramy poświęcone historii komunistów.Dioramy poświęcone historii komunistów.

Dioramy poświęcone historii komunistów.

Komuniści mordują kobiety - dzieci płaczą...Komuniści mordują kobiety - dzieci płaczą...

Komuniści mordują kobiety - dzieci płaczą...

 
Komuniści wzniecają zamieszki.Komuniści wzniecają zamieszki.

Komuniści wzniecają zamieszki.

Komuniści strajkują.Komuniści strajkują.

Komuniści strajkują.

..ale też raz na jakiś czas w bestialski sposób mordują niewinnych...ale też raz na jakiś czas w bestialski sposób mordują niewinnych.

..ale też raz na jakiś czas w bestialski sposób mordują niewinnych.

 
Komuniści tworzą partię PKI.Komuniści tworzą partię PKI.

Komuniści tworzą partię PKI.

 
Widoczek z kompleksu muzealnego.Widoczek z kompleksu muzealnego.

Widoczek z kompleksu muzealnego.

Komuniści wrzucają ciała generałów do studni.Komuniści wrzucają ciała generałów do studni.

Komuniści wrzucają ciała generałów do studni.

 
 

* – To ostrożne wyliczenia – są historycy podający liczbę kilkukrotnie wyższą.