Posty otagowane jako ‘Bali’

Pierwszy oddech na Bali

Czerwiec 28th, 2014

Po maratonie intensywnego zwiedzania nadszedł czas na chwilę odpoczynku. Sebastian miał jeszcze 4 dni do swojej wykupionej jeszcze z Europy tygodniowej wycieczki statkiem po Parku Narodowym Komodo, a Timo i ja zdecydowaliśmy połączyć siły i zwiedzić Bali razem. Najpierw jednak udaliśmy się wszyscy do paszczy smoka – owianego złą sławą kurortu Kuta na południowym Bali.

Już podróż zapowiadała wszystko, co najgorsze. Po raz pierwszy podczas tej wycieczki – ba, podczas całego mojego pobytu w Indonezji! – ktoś próbował mnie oszukać. Konduktor w lokalnym autobusie skasował nas za bilety ponad podwójnie. Szybko zorientowaliśmy się, że coś nie gra, ale tylko mój upór i wściekłość sprawiły, że niesłusznie zapłacone pieniądze odzyskaliśmy. Nie obeszło się bez groźnych min, straszenia interwencją policji i wielu telefonów do naszego nowego znajomego z Bayuwangi. Po 3 godzinach gniecenia się w koszmarnym autobusie musieliśmy przejść regularną walkę z taksówkarzami na stacji, a potem krzykiem wywalczyć swoją resztę po zrealizowanym kursie. Była 2 w nocy, byliśmy głodni, zmęczeni i pewni, że nic gorszego nie może nam się już przygotować. Niestety, powiedzieliśmy to trochę za wcześnie – chwilę później dwóch młodych cwaniaczków próbowało ukraść mój portfel i paszport.

Humory nam nie dopisywały, więc kolejny dzień spędziliśmy jedząc 3 śniadania, 2 lunche i obiad i popijając piwo na zmianę nad hotelowym basenem i na plaży w Kucie, znanej z doskonałych warunków do surfingu i przerażającej ilości śmieci w wodzie.

We wtorek rano pożegnaliśmy się z Sebastianem. My też byliśmy już gotowi do drogi – wypożyczyliśmy skuter na 6 dni (koszt 250 000 IDR, czyli ok. 62 zł) i planowaliśmy pojeździć trochę po wyspie, a przynajmniej jej wschodniej i centralnej części. Do kosztów transportu musieliśmy jeszcze doliczyć benzynę (ok. 4 zł za 2 litry, czyli jedno tankowanie) i mandat wysokości 250 000. W Indonezji można prowadzić dowolny środek transportu jedynie posiadając lokalne lub międzynarodowe prawo jazdy. Ani moje, polskie, ani holenderskie papiery Timo nie kwalifikowały się jako prawo jazdy międzynarodowe. W okolicach Denpasaru bardzo często spotkać można blokady policyjne wyłapujące białych turystów prowadzących bez odpowiedniego pozwolenia. Oczywiście robiliśmy co w naszej mocy, żeby ich uniknąć, ale… Na szczęście po uiszczeniu opłaty dostaje się odpowiednią adnotację na odwrocie dokumentu potwierdzającego wypożyczenie pojazdu. Przy kolejnym zatrzymaniu należy po prostu pokazać tę notatkę. Ciekawe – Indonezja jest pierwszym krajem, w jakim byłam, gdzie zapłacenie łapówki daje gwarancję niepłacenia jej już nigdy więcej.

malownicza ścieżka przez pola ryżowe. na Google Maps oznaczona jako dwukierunkowa droga dla samochodówmalownicza ścieżka przez pola ryżowe. na Google Maps oznaczona jako dwukierunkowa droga dla samochodów

malownicza ścieżka przez pola ryżowe. na Google Maps oznaczona jako dwukierunkowa droga dla samochodów

 

W niewiele ponad godzinę dojechaliśmy do Ubud, czyli ośrodku kultury, tradycji i jogi na Bali. Zaliczyliśmy obowiązkowe punkty programu, czyli Las Małp, Muzeum Sztuki Neka oraz mecz Holandia-Australia. Dla mnie to nie były pierwsze odwiedziny w tym miejscu. Tym razem moim zachwytom nie było końca – jaki talent do biznesu trzeba mieć, żeby ze zwykłej, zapyziałej wioski zrobić kurort, do którego ciągną sfrustrowane 40-latki z całego świata? Sklepom z akcesoriami do jogi nie ma końca. Warto wspomnieć, że joga na Bali jest podobnie tradycyjna jak sushi w Polsce. Przywieźli i rozpowszechnili ją podróżnicy w drugiej połowie XX wieku. Ale wzmianka o sushi nie jest przypadkowa! Ten smakołyk można znaleźć tu równie często jak oryginalną włoską pizzę, tiramisu czy kawę latte. Ubud na pewno jest świetnym miejscem na wakacje, jeżeli chce się jechać do egzotycznego kraju i nie rezygnować ze wszystkich udogodnień, jakie gwarantuje nam europejska cywilizacja.

Na szczęście kilka spędzonych tam dni wspominam miło – to pewnie dzięki ładnemu pokoikowi, za który płaciliśmy 130 000 IDR ze śniadaniem dla dwóch osób (33zł), wycieczce do malowniczej wioski Jatiluwih położonej wśród tarasów ryżowych (wstęp 20 000IDR, ok. 5 zł za osobę) i wygranej Holandii nad Australią 3:2.

szybka poprawa fryzuryszybka poprawa fryzury

szybka poprawa fryzury

 
 
 
 

jeden z wielu bezimiennych hoteli na Jalan Poppies 2jeden z wielu bezimiennych hoteli na Jalan Poppies 2

jeden z wielu bezimiennych hoteli na Jalan Poppies 2

boczna droga na trasie z Kuty do Ubudboczna droga na trasie z Kuty do Ubud

boczna droga na trasie z Kuty do Ubud

tradycyjny brazylijska... TFU! balijska architektura (flaga z okazji Mundialu)tradycyjny brazylijska... TFU! balijska architektura (flaga z okazji Mundialu)

tradycyjny brazylijska... TFU! balijska architektura (flaga z okazji Mundialu)

 
malownicza ścieżka przez pola ryżowe. na Google Maps oznaczona jako dwukierunkowa droga dla samochodówmalownicza ścieżka przez pola ryżowe. na Google Maps oznaczona jako dwukierunkowa droga dla samochodów

malownicza ścieżka przez pola ryżowe. na Google Maps oznaczona jako dwukierunkowa droga dla samochodów

rolnik przy pracyrolnik przy pracy

rolnik przy pracy

 
Las Małp w UbudLas Małp w Ubud

Las Małp w Ubud

 
 
 
stacja paliw, sklep motoryzacyjny i warsztat. miejsce jakich w Indonezji wielestacja paliw, sklep motoryzacyjny i warsztat. miejsce jakich w Indonezji wiele

stacja paliw, sklep motoryzacyjny i warsztat. miejsce jakich w Indonezji wiele

japońscy turyści i ich wizja zwiedzania Balijapońscy turyści i ich wizja zwiedzania Bali

japońscy turyści i ich wizja zwiedzania Bali

tarasy ryżowe w Jatiluwihtarasy ryżowe w Jatiluwih

tarasy ryżowe w Jatiluwih

 
szybka poprawa fryzuryszybka poprawa fryzury

szybka poprawa fryzury

nowa koszulka, moja jedyna pamiątka z Balinowa koszulka, moja jedyna pamiątka z Bali

nowa koszulka, moja jedyna pamiątka z Bali

 
 
 
mrówki-giganty na palmiemrówki-giganty na palmie

mrówki-giganty na palmie

czy to prawdziwy fryzjer, czy tylko pospolity golibroda?czy to prawdziwy fryzjer, czy tylko pospolity golibroda?

czy to prawdziwy fryzjer, czy tylko pospolity golibroda?

 
ogród w stylu balijskim przy naszym hotelu w Ubudogród w stylu balijskim przy naszym hotelu w Ubud

ogród w stylu balijskim przy naszym hotelu w Ubud

 
zmora Bali - hordy psów. w dzień pracują nad dobrym PR-emzmora Bali - hordy psów. w dzień pracują nad dobrym PR-em

zmora Bali - hordy psów. w dzień pracują nad dobrym PR-em

jak zawsze zatłoczona indonezyjska ulicajak zawsze zatłoczona indonezyjska ulica

jak zawsze zatłoczona indonezyjska ulica

 


Wycieczki po Bali

Luty 27th, 2014

Ach, Bali… Na tę podróż czekałam przez całe życie. Trudno powiedzieć właściwie czemu, ale słowo to wzbudza w większości z nas wspaniałe skojarzenia – tajemnicza wyspa, niespotykana kultura i obyczaje, zupełny koniec świata, niebiańskie plaże i nieznane nam egzotyczne owoce.

Tym bardziej onieśmielona byłam, że wycieczkę w tak niesamowite miejsce muszę zorganizować… sama. Łukasz musiał zostać w Dżakarcie, gdzie od raptem dwóch tygodni pracuje w nowej firmie, a ja mimo wszystko nie mogłabym nie zabrać na Bali mojej rodzinki, która „wpadła” z odwiedzinami.

Zorganizowanie tego wyjazdu było dla mnie nie lada wyzwaniem. Pomijając względy osobiste, czyli fakt, że gdybym tylko mogła to najchętniej zabierałabym Łukasze ze sobą wszędzie, łącznie z nudnymi ćwiczeniami na uczelni i depilacją nóg, to mamy opracowany pewien wspólny schemat podziału zadań, który stosujemy zawsze podczas planowania naszych podróży. Tym razem ja musiałam wszystko zrobić sama.

Problemy pojawiły się od samego początku – niby na Bali, ale tak właściwie to dokąd? Wbrew pozorom Bali nie jest małą wysepką, gdzie wybierając jakikolwiek hotel wszędzie jest blisko. Wyspa jest porównywalna wielkością do województwa mazowieckiego, ale jest o wiele bardziej różnorodna i wszystkie atrakcje turystyczne są po niej równomiernie rozsiane. Centrum życia turystycznego i surferskiego zlokalizowane jest w Kucie, czyli kurorcie usytuowanym na południu wyspy. W tej okolicy wszystko znajduje się stosunkowo blisko siebie – łącznie z najważniejszym punktem dla wszystkich turystów, czyli lotniskiem. Niestety, poruszając się tylko po tym regionie traci się bardzo wiele. Zmuszeni więc byliśmy organizować sobie wycieczki.

O Kucie słyszałam wiele niepochlebnych opinii – że brudno, głośno, tłoczno i wcale nie tak ładne. Nie chciałam zgotować moim gościom wakacji w piekiełku rodem z południa Tajlandii, wybrałam więc hotel w bardziej zacisznej dzielnicy. Zatrzymaliśmy się w Nusa Dua, a właściwie na Benoa – charakterystycznym cypelku prowadzącym z południa na północ w stronę portu. Na pewno jest ciszej i spokojniej, nie mogę jednak powiedzieć, że gorąco polecam to miejsce – jest dość nijakie. Mieliśmy za to farta z hotelem. Za śmieszne pieniądze znalazłam ofertę zarezerwowania wysoko ocenianego hotelu, który – jak okazało się na miejscu – jest świeżo otwarty i przyjmuje gości od niewiele ponad miesiąca. My tylko na tym zyskaliśmy: za, jak już pisałam, super cenę mamy ciszę i spokój, bo jesteśmy prawie że jedynymi gośćmi hotelowymi. Tylko dla nas jest cały basen i obsługa, która intensywnie pracuje na to, żeby pierwsze opinie o nowym miejscu były tak pozytywne, jak to tylko możliwe.

Pierwszą wycieczkę zrobiliśmy nigdzie indziej, jak do Kuty, żeby zobaczyć przed czym uciekaliśmy. Najbardziej zszokowały nas śmieci na plaży. Sam piasek wyglądał jeszcze przyzwoicie (uff! – pomyślałam), ale podczas pierwszej próby kąpieli uciekaliśmy z wody jak poparzeni. Śmieci wirowały w wodzie z każdą falą, a było ich tyle, że nie sposób było ich uniknąć. Plastikowe opakowania oblepiające nogi i – szczyt obrzydliwości – zużyty bandaż sprawiły, że zrezygnowaliśmy z kąpieli. Nie wiem jak radzą sobie z tym ci wszyscy surferzy, których w Kucie jest naprawdę sporo, ale wiem jedno – na pewno im nie zazdroszczę. Resztę deszczowego dnia spędziliśmy snując się po sklepach z pamiątkami i znanym centrum handlowym Matahari. Dzień zakończyliśmy w Surf Barze Tubes polecanym gorąco przez moją przyjaciółkę Olę. Mniam!

ION Hotel i nasza pierwsza indonezyjska książkaION Hotel i nasza pierwsza indonezyjska książka

ION Hotel i nasza pierwsza indonezyjska książka

rondo na południu Kutyrondo na południu Kuty

rondo na południu Kuty

młody, zdolny, szybkimłody, zdolny, szybki

młody, zdolny, szybki

niespodziewane znajomościniespodziewane znajomości

niespodziewane znajomości

 
plaża w Kucie nazywana mekką surferów na Baliplaża w Kucie nazywana mekką surferów na Bali

plaża w Kucie nazywana mekką surferów na Bali

plaża w Kucieplaża w Kucie

plaża w Kucie

 
widok na pas startowywidok na pas startowy

widok na pas startowy

Kuta znana jest z najładniejszych turystek na całym BaliKuta znana jest z najładniejszych turystek na całym Bali

Kuta znana jest z najładniejszych turystek na całym Bali

 
samouwielbieniesamouwielbienie

samouwielbienie

przydrożna kapliczka, gdzie moja mama nawróciła się na hinduizmprzydrożna kapliczka, gdzie moja mama nawróciła się na hinduizm

przydrożna kapliczka, gdzie moja mama nawróciła się na hinduizm

 
Kuta Square, główna ulica handlowaKuta Square, główna ulica handlowa

Kuta Square, główna ulica handlowa

this is almost a Secret!this is almost a Secret!

this is almost a Secret!

 
sałatka Gado-Gado w Tubes Surfer Barsałatka Gado-Gado w Tubes Surfer Bar

sałatka Gado-Gado w Tubes Surfer Bar

surfersurfer

 
jedna z wielu małych, ale bardzo ruchliwych uliczek w Kuciejedna z wielu małych, ale bardzo ruchliwych uliczek w Kucie

jedna z wielu małych, ale bardzo ruchliwych uliczek w Kucie

 

Następnego dnia zorganizowaliśmy sobie samochód z kierowcą, czyli bezapelacyjnie najwygodniejszy sposób zwiedzania Bali. Nie jest to droga przyjemność (po wytargowaniu 120 zł, w cenie jest już wynagrodzenie dla kierowcy i paliwo, w dobrym guście jest natomiast dodatkowo postawić kierowcy lunch), a przy pełnym składzie w samochodzie wychodzi jeszcze bardziej ekonomicznie. Do zaproponowanego przez kierowcę-przewodnika planu dnia dodałam kilka moich uwag i w efekcie nasz dzień wyglądał następująco:

Na początku odwiedziliśmy dwie znane ze swojego uroku plaże. Pierwsza – Padawa Beach to nowa atrakcja na Bali, dojazd do niej został niedawno wykuty w ogromnym klifie. Bilet na plaże kosztuje 1,20 zł od osoby. Następnie pojechaliśmy do Dream Land Beach (wstęp 3,80 zł od osoby), plaży tak pięknej, że hotele w jej okolicy rosną jak grzyby po deszczu. Już dziś nosi nazwę „nowej Kuty”! Podobno zupełnie zabiło to klimat okolicy. Na szczęście w środku niskiego sezonu plaża nadal była przyjemnie pusta.

Kolejnym punktem programu była świątynia Ulu Watu usytuowana malowniczo na szczycie ponad sześćdziesięciometrowego klifu (5 zł/osoba). Widoki zapierały dech w piersiach, ale wizyta zostawiła w nas sporo niedosytu, ponieważ do samej świątyni wstęp dla zwiedzających jest wzbroniony. Słońce dawało o sobie znać mocniej, niż podczas mniej aktywnych dni więc na ostatniej plaży zdecydowaliśmy się na krótki odpoczynek i kąpiel w oceanie. Pojechaliśmy do Padang-Padang Beach.

Po wielu godzinach łażenia, oglądania i zwiedzania posnęliśmy w samochodzie wszyscy jak susły. Podróż do ostatniego punktu naszego programu trwała prawie 2 godziny, więc mieliśmy okazję na porządną regenerację sił. W świątyni Leneh Lot mieliśmy podziwiać niebywały ponoć zachód słońca (wejście 8 zł/osoba). Niestety, ciężkie chmury na całym niebie pokrzyżowały nam plany oraz zapewniły paskudne, białe tło do zdjęć świątyni.

Widoki i wrażenia pozostana na pewno niezapomniane. Jutro czeka nas ostatni dzień na Bali. Na pewno go nie zmarnujemy – jedziemy do Ubud, górskiego miasta zwanego kolebką kultury balijskiej!

lobby w naszym ION Hotellobby w naszym ION Hotel

lobby w naszym ION Hotel

plaża Pandawaplaża Pandawa

plaża Pandawa

dary dla bogów składane wszędzie, tu akurat przy plażydary dla bogów składane wszędzie, tu akurat przy plaży

dary dla bogów składane wszędzie, tu akurat przy plaży

 
hinduistyczna świątynia przy plażyhinduistyczna świątynia przy plaży

hinduistyczna świątynia przy plaży

 
 
busik dowożący nas na plażę Dream Landbusik dowożący nas na plażę Dream Land

busik dowożący nas na plażę Dream Land

dojście do plaży Dream Landdojście do plaży Dream Land

dojście do plaży Dream Land

 
plaża Dream Landplaża Dream Land

plaża Dream Land

muszelki XXI wiekumuszelki XXI wieku

muszelki XXI wieku

 
problemy "pierwszego świata"problemy "pierwszego świata"

problemy "pierwszego świata"

posąg w świątyni Ulu Watuposąg w świątyni Ulu Watu

posąg w świątyni Ulu Watu

niesamowity widok ze świątyni usytuowanej na południowym krańcu wyspyniesamowity widok ze świątyni usytuowanej na południowym krańcu wyspy

niesamowity widok ze świątyni usytuowanej na południowym krańcu wyspy

malownicza świątynia Ulu Watu, do której wstęp mają tylko wiernimalownicza świątynia Ulu Watu, do której wstęp mają tylko wierni

malownicza świątynia Ulu Watu, do której wstęp mają tylko wierni

 
brama do świątynibrama do świątyni

brama do świątyni

dobrze strzeżone jedzenie dla małp grasujących w okolicach świątyni. pracownicy starają się je tak wytresować, aby przestały okradać turystówdobrze strzeżone jedzenie dla małp grasujących w okolicach świątyni. pracownicy starają się je tak wytresować, aby przestały okradać turystów

dobrze strzeżone jedzenie dla małp grasujących w okolicach świątyni. pracownicy starają się je tak wytresować, aby przestały okradać turystów

 
rodzinka przybrana w sarongi zakrywające nieobyczajne nogirodzinka przybrana w sarongi zakrywające nieobyczajne nogi

rodzinka przybrana w sarongi zakrywające nieobyczajne nogi

zejście na plażę Padang-Padangzejście na plażę Padang-Padang

zejście na plażę Padang-Padang

przekąskaprzekąska

przekąska

najszczęśliwsza kobieta na świecienajszczęśliwsza kobieta na świecie

najszczęśliwsza kobieta na świecie

 
 
słynna świątynia Lonah Lot. dojść do niej można tylko podczas odpływu, a i tak wejście do środka zarezerwowane jest jedynie dla modlących sięsłynna świątynia Lonah Lot. dojść do niej można tylko podczas odpływu, a i tak wejście do środka zarezerwowane jest jedynie dla modlących się

słynna świątynia Lonah Lot. dojść do niej można tylko podczas odpływu, a i tak wejście do środka zarezerwowane jest jedynie dla modlących się

oprócz nas było też kilka innych osób spoglądających na świątynięoprócz nas było też kilka innych osób spoglądających na świątynię

oprócz nas było też kilka innych osób spoglądających na świątynię

 
 
lekcja chodzenia na wysokich obcasachlekcja chodzenia na wysokich obcasach

lekcja chodzenia na wysokich obcasach

 
 


List do Ł.

Luty 23rd, 2014

Kochany Łukaszku!

Jak się masz beze mnie w Dżakarcie? Wyjechałam dopiero 4 dni temu, a czuję się jak bym nie widziała Cię już co najmniej kilka tygodni. Ostatnie miesiące, podczas których spędziliśmy razem każdą godzinę przyzwyczaiły mnie do tego, że zawsze jesteś koło mnie.

Ale nie narzekam! W środę wyleciałam z Dżakarty z moją mamą, ciocią i Jędrzejem na Bali. Szkoda, że wybuch wulkanu Kelud w zeszły czwartek (13 lutego) pokrzyżował nam plany zwiedzania centralnej i wschodniej Jawy. Żałuję, że nie udało mi się pokazać rodzinie Borodubur i wulkanu Bromo – o siebie się nie martwię, bo przecież już niedługo wybierzemy się tam razem podczas jednej z wielu planowanych weekendowych wycieczek.

Pierwszym sukcesem naszej wspólnej podróży było dotarcie na lotnisko w niecałą godzinę. Dżakarta nadal jest dla nas łaskawa i nie zaprezentowała nam jeszcze mrocznego uroku ulicznych korków. Po bezproblemowym locie na pokładzie jednego z wielu lotów AirAsia znaleźliśmy się na Bali, na jedynym lotnisku na wyspie – Denpasar. Co ciekawe, samo lotnisko jest stosunkowo daleko od miasta, od którego wzięło nazwę. Za to jego lokalizacja zapiera dech w piersiach zarówno podczas lądowania jak i startu! Past startowy usytuowany jest w poprzek wąskiego pasa lądu, więc zaraz przed i za nim rozpościera się krystaliczna tafla oceanu. Niebywałe widoki!

Mieliśmy spędzić tu tylko jedną noc, a właściwie kilka godzin. Zarezerwowałam więc hotel ekstremalnie blisko lotniska – dosłownie 300 metrów. Postanowiliśmy się przespacerować. Moja rodzinka miała jednak okazje skosztować prawdziwego, indonezyjskiego życia, bo na naszej trasie znalazł się niespodziewanie długi i wysoki płot, który trzeba było obejść nadkładając dobre kilkaset metrów. I to wzdłuż autostrady bez chodników! Napomknę tylko, że nie byli zachwyceni.

Następnego dnia z samego rana ruszyliśmy do portu, skąd odpływała łódź na cudowną rajską wyspę – Gili Trawangan. Jest to największa i ostatnia z malutkiego archipelagu trzech symetrycznych, okrąglutkich wysp ułożonych jedna za drugą przy północno-zachodnim wybrzeżu Lomboku. Słyszałam na jej temat niebywałe historie – zdradzę Ci już, że wszystkie się sprawdziły!

pierwsze spotkanie z Gili Trawanganpierwsze spotkanie z Gili Trawangan

pierwsze spotkanie z Gili Trawangan

 

Gili Trawangan jest tak mała, że można ją obejść na pieszo w półtorej godziny. Tak przynajmniej wyczytałam na Wikipedii. Nie wiem czy to prawda, bo nam zajęło to calutki dzień. Zatrzymywaliśmy się chyba w każdej przytulnej knajpce po drodze na małe piwko albo świeżo wyciskany sok z miejscowych owoców. Nie odpuściliśmy nawet prowizorycznego stoiska z młodymi kokosami ustawionego zachęcająco obok plantacji palm kokosowych. Za 5 zł można tam było dostać kokosa tak dużego i mięsistego, że najedliśmy i napiliśmy się nim ze czwórkę! A że pani szastającej maczetą jak niegroźną wstążką spodobała się radość moich gości z Polski na widok tego niespotykanego u nas orzecha, że dostaliśmy kolejnego gratis. A jak już byliśmy napici i najedzeni, to trzeba było ochłodzić się w toni błękitnego oceanu. Na każdej plaży po drodze, bo co jedna to ładniejsza!

plaża na Gili Trawanganplaża na Gili Trawangan

plaża na Gili Trawangan

 

Wszyscy byliśmy bardzo zachwyceni autentycznością i wyspiarskim klimatem na Gili. Pomimo wielu wcześniejszych hucznych zapowiedzi była to pierwsza wyspa, na której naprawdę nie ma żadnego transportu samochodowego ani motorowego. Miało być tak na La Digue na Seszelach, ale tam – jak doskonale pamiętasz – przywitały nas traktory i busiki przewożące turystów. Tu było naprawdę zacisznie i spokojnie. Jedyny sposób transportu to dwukołowy wózek-taksówka zaprzężony w kucyka. Po wschodniej stronie wyspy znajduje się jedyna wiosko-osada, gdzie ulokowały się wszystkie budżetowe homestay’e i hostele oraz znakomita większość droższych i tańszych knajp. Luty to środek niskiego sezonu, więc turystów jest niewielu, ceny atrakcyjne, a pogoda… dopisuje 😉 Za noc w przytulnym bungalowie 50 metrów od plaży (bez bezpośredniego dojścia do wody, ale za to z wydzielonym kawałkiem plaży, leżakami i parasolami do dyspozycji) płaciliśmy nie więcej niż 30 zł za osobę za noc. Skromne, ale pyszne śniadanie było w cenie. Kolacja kosztowała nas ok. 10-12 zł za jedno danie.

Barakuda, którą spałaszowaliśmy na lunchBarakuda, którą spałaszowaliśmy na lunch

Barakuda, którą spałaszowaliśmy na lunch

 

Spędziliśmy tam 3 dni. Oprócz całodziennej wycieczki wokół wyspy przede wszystkim byczyliśmy się na plaży, snorklingowaliśmy i rozkoszowaliśmy się daniami kuchni indonezyjskiej. Na obiadokolację jadamy zazwyczaj ryby (słodkowodne nile albo słonowodne spannery, barakudy i tuńczyki), curry z warzywami albo nasze ulubione gado-gado, czyli sałatkę z kiełków, sałaty, tofu i jajka w pysznym sosie z orzechów ziemnych.

przystań na Baliprzystań na Bali

przystań na Bali

speed boat Bali - Gilispeed boat Bali - Gili

speed boat Bali - Gili

 
 
rajska plaża (Bali)rajska plaża (Bali)

rajska plaża (Bali)

pierwsze spotkanie z Gili Trawanganpierwsze spotkanie z Gili Trawangan

pierwsze spotkanie z Gili Trawangan

 
plaża naszego hosteluplaża naszego hostelu

plaża naszego hostelu

sprzedawca lodówsprzedawca lodów

sprzedawca lodów

 
 
widok na "średnią" Gili i Lombok w tlewidok na "średnią" Gili i Lombok w tle

widok na "średnią" Gili i Lombok w tle

 
 
 
pierwszy przystanek na spacerzepierwszy przystanek na spacerze

pierwszy przystanek na spacerze

lokalny sprzedawca kwiatówlokalny sprzedawca kwiatów

lokalny sprzedawca kwiatów

 
taksówka (wycieczka wokół wyspy dla 3 osób to kosztu 37 zł)taksówka (wycieczka wokół wyspy dla 3 osób to kosztu 37 zł)

taksówka (wycieczka wokół wyspy dla 3 osób to kosztu 37 zł)

 
 
Bintang po indonezyjsku znaczy "gwiazda"Bintang po indonezyjsku znaczy "gwiazda"

Bintang po indonezyjsku znaczy "gwiazda"

zachód słońca nad Balizachód słońca nad Bali

zachód słońca nad Bali

 

Dziś tą samą łódką wróciliśmy na Bali. Ulokowaliśmy się w nowym hotelu ION Benoa, który został oddany do użytku dopiero 2 miesiące temu, a połowa jego pięter nadal jest urządzana. Standard jest zachwycający, a i cena okazyjna. Przygoda z Bali dopiero przed nami, ale już z rozrzewnieniem wspominamy czas spędzony na Gili. Jestem pewna, że Tobie też bardzo by się tam podobało. Mam nadzieję, że wybierzemy się tam razem!

Muszę już kończyć, bo dzień chyli się ku końcowi (na Bali jest godzinę później niż w Dżakarcie, czyli aż 7 godzin później niż w Polsce), a basen hotelowy kusi chłodem i spokojem po pełnym wrażeń dniu. Jutro ruszamy na plażę, a potem planujemy wycieczki po wyspie. Łukaszku, tak bardzo się cieszę, że zostajemy w tej fascynującej Indonezji jeszcze kilka miesięcy i będziemy mieli okazję odwiedzić jej mniej i bardziej popularne zakątki. Dwutygodniowe wakacje to super przygoda dla mojej rodziny i aż sama bardzo im zazdroszczę, że udało im się wyrwać chociaż na tyle z mroźnej i zimowej Polski, ale musisz przyznać, że co najmniej kilka razy tyle potrzeba, żeby zwiedzić ten ogromny i różnorodny kraj.

Dbaj o siebie
Karm jeża
Adusia

wschód słońca nad Lombokiem, widok z Gili Trawanganwschód słońca nad Lombokiem, widok z Gili Trawangan

wschód słońca nad Lombokiem, widok z Gili Trawangan

plaża na Gili Trawanganplaża na Gili Trawangan

plaża na Gili Trawangan

 
główna i jedyna ulica na wyspiegłówna i jedyna ulica na wyspie

główna i jedyna ulica na wyspie

wodne szaleństwo koło przystani na Lombokuwodne szaleństwo koło przystani na Lomboku

wodne szaleństwo koło przystani na Lomboku

widok na Bali z Lombokuwidok na Bali z Lomboku

widok na Bali z Lomboku

 
LombokLombok

ozdoba samochodowa w busiku - Baliozdoba samochodowa w busiku - Bali

ozdoba samochodowa w busiku - Bali

 
panowie w sarongach, panie z zakupami na głowach. powrót z targupanowie w sarongach, panie z zakupami na głowach. powrót z targu

panowie w sarongach, panie z zakupami na głowach. powrót z targu

autostrada nad zatoką (Bali)autostrada nad zatoką (Bali)

autostrada nad zatoką (Bali)

hotel w Nusa Duahotel w Nusa Dua

hotel w Nusa Dua

 
Barakuda, którą spałaszowaliśmy na lunchBarakuda, którą spałaszowaliśmy na lunch

Barakuda, którą spałaszowaliśmy na lunch