Posty otagowane jako ‘Angkor’

Plażowanie i ruiny

Grudzień 11th, 2013

Dziś nadajemy do Państwa z okolic miasta Krabi na południu Tajlandii. Po ponad dwóch tygodniach spędzonych na zwiedzaniu ruin w dżungli w Kambodży postanowiliśmy zafundować sobie trochę odpoczynku. Atmosfery relaksu w tym rejonie świata szukać właśnie tu. Wąski pasek lądu między wybrzeżem Morza Andamańskiego na zachodzie i Zatoką Tajlandzką na wschodzie sprawia wrażenie, jakby wody i plaż było tu więcej niż stabilnego gruntu. Obrazu dopełniają setki małych wysepek wyłaniających się z wód morskich w przeróżnych kształtach i pod dziwnymi kątami.

Zaraz po przylocie na popularne lotnisko w Krabi udaliśmy się do miejscowości nazywającej się tak, jak pobliska plaża – Ao Nang. Lokalizacja ta jest świetna jako punktu wypadowy na jednodniowe wycieczki do okolicznych urokliwych wysepek (najbardziej znana to oczywiście Phi Phi oraz na przykład Hong Island, Chicken Island). Na każdym kroku natknąć się można na stoliki pełniące funkcję mini biur podróży, gdzie można wykupić kursy popularnym „long boat”, czyli tradycyjnymi kutrami rybackimi przystosowanymi do przewodu turystów.

No właśnie – ci turyści… To doprawdy nasza zmora. Liczba ludności na świecie ciągle wzrasta, społeczeństwa się bogacą, na świecie (a przynajmniej w niektórych jego rejonach) staje się coraz bezpieczniej, linie lotnicze dostosowują ceny swoich usług do popytu, a podróżowanie po dalekich regionach nie jest już tak trudne jak kiedyś dzięki dostępności wszelakich informacji w Internecie. Szczerze wierzymy, że w syberyjskiej tajdze lub w spalonym słońcem Burkina Faso można odnaleźć ciszę i ślady zwierząt nie zadeptane jeszcze przez tłumy obcych przybyszów. Aż tak wytrawnymi globtroterami jeszcze nie jesteśmy i na razie chcielibyśmy zobaczyć bardziej „oswojone”, lecz nie mniej ciekawe rejony. Niestety, to, co zazwyczaj udaje nam się ostatnio zobaczyć to nieprzebrana masa pełna rosyjskich, chińskich, amerykańskich, szwedzkich i polskich twarzy. Podobnie jest tu. Ao Nang to miasteczko – chciałoby się powiedzieć – kurortowe, niestety, z kurortem niewiele ma wspólnego. To nie Jurata, to Mielno, a w najlepszym razie Władysławowo.

Siedzimy sobie więc tu, w naszym nowym domku. Pierwszy, który zarezerwowaliśmy przez Internet przed przylotem tu nazywał się Full Moon Resort i – jak się na miejscu okazało – znajdował się ponad 2 km od plaży przy głównej, turystycznej drodze. Był jedyną opcją odpowiadającą naszemu budżetowi, którą udało nam się znaleźć on-line. Kosztował 500 bathów, czyli 50 zł. Był jednak daleko od plaży i średnio nam się podobał. Wyruszyliśmy więc na spacer po centrum, aby poszukać czegoś innego. Okazało się, że lokalne Guesthouse’y i Hostele nie oferują nic poniżej dwukrotności naszej pierwotnej ceny. Dlaczego? Bo skoro turystów jest na pęczki i każdy przyjeżdża na swój wymarzony dwutygodniowy urlop to na pewno nie planuje trzymać się mocno za portfel, a raczej bez krępacji wydawać na prawo i na lewo spore sumy w zamian za królewski serwis. Niestety, to jedna z najprzykrzejszych konsekwencji wzrostu ruchu turystycznego. Dla zarabiającego o wiele więcej od nas, Polaków, Norwega różnica czy zapłaci za piwo na plaży 2 czy 10 zł jest naprawdę żadna. Dlatego też wietrzący oczywisty interes lokalni biznesmeni windują ceny na wszystkim – noclegach, jedzeniu, taksówkach, drobnych usługach. Efekt jest taki, że obsługa recepcji w odpowiedzi na nasze pytanie o dostępne pokoje oferuje nam wypasiony pokój z klimatyzacją nie wspominając nawet, że mają też trochę gorszy w standardzie pokój z wiatrakiem za połowę ceny. A za kilka lat pewnie z dolarów zostawionych przez turystów te pokoje też wyremontują i wyjdzie na to, że w kraju, gdzie obiad na ulicy kosztuje 4 zł nie będzie można dostać pokoju za mniej niż 100.

Jak skończyła się nasza historia? Wchodziliśmy w kolejne uliczki odchodzące od głównej ulicy i wreszcie dotarliśmy do Hillock Bungalows usytuowanych niecałe 400 metrów od plaży. Mamy swój własny domek, który ma pewnie ze 40 metrów kwadratowych i – można rzec – dwie łazienki za 500 bathów, ale tylko dlatego, że musieliśmy zdecydować się na wersję z klimatyzacją. Po prostu wszystkie pokoje z wiatrakami (400 bathów) były już zajęte. Standard jest na pewno gorszy, niż w sąsiedzkim Vogue Resort, ale jest czysto i na pewno żaden mazurski właściciel agroturystyki nie powstydziłby się takich pokoi.

Od jutra zaczynamy jednodniowe wycieczki na pobliskie wysepki, a dopóki nie mamy setek nowych, zachwycających zdjęć pozwólcie, że opowiemy Wam jeszcze trochę o naszych ostatnich dniach w Kambodży.

Ostatki Angkor WatOstatki Angkor Wat

Ostatki Angkor Wat

 
Beng Mealea - ruiny światyni z XII wieku.Beng Mealea - ruiny światyni z XII wieku.

Beng Mealea - ruiny światyni z XII wieku.

To najciekawsze chyba miejsce w okolicach Angkoru: jedyne, w którym nie stara się zrekonstruować budowli, przez co pozostaje trudno dostępnea dla turystów.To najciekawsze chyba miejsce w okolicach Angkoru: jedyne, w którym nie stara się zrekonstruować budowli, przez co pozostaje trudno dostępnea dla turystów.

To najciekawsze chyba miejsce w okolicach Angkoru: jedyne, w którym nie stara się zrekonstruować budowli, przez co pozostaje trudno dostępnea dla turystów.

 
Zwiedzanie kupy kamiennych bloków nie jest łatwe, ale tylko tu czuć atmosferę zrujnowanych budowli.Zwiedzanie kupy kamiennych bloków nie jest łatwe, ale tylko tu czuć atmosferę zrujnowanych budowli.

Zwiedzanie kupy kamiennych bloków nie jest łatwe, ale tylko tu czuć atmosferę zrujnowanych budowli.

 
 
 
 
 
 
 
Szczeniaczki - strażnicy Kbal SpeanSzczeniaczki - strażnicy Kbal Spean

Szczeniaczki - strażnicy Kbal Spean

 
Radość ze wspinaczki.Radość ze wspinaczki.

Radość ze wspinaczki.

 
Kbal Spean - rzeźbione dno rzeki z XII wieku odkryte w 1969 roku.Kbal Spean - rzeźbione dno rzeki z XII wieku odkryte w 1969 roku.

Kbal Spean - rzeźbione dno rzeki z XII wieku odkryte w 1969 roku.

 
 
 
 
 
Plaskorzeźby w Banteay Srei.Plaskorzeźby w Banteay Srei.

Plaskorzeźby w Banteay Srei.

Wybudowane w 967 roku miniaturowe budyneczki pokryte sa misternymi plaskorzeźbami.Wybudowane w 967 roku miniaturowe budyneczki pokryte sa misternymi plaskorzeźbami.

Wybudowane w 967 roku miniaturowe budyneczki pokryte sa misternymi plaskorzeźbami.

 
Kala, mityczna istota symbolizujaca Siwę. Chociaż bardziej przypomina jeża.Kala, mityczna istota symbolizujaca Siwę. Chociaż bardziej przypomina jeża.

Kala, mityczna istota symbolizujaca Siwę. Chociaż bardziej przypomina jeża.

 
 
 
 
Ekipa z dżipa, czyli polsko-amerykańsko-szwedzko-szkocko-grecko-brazylijskie towarzystwo, które zebraliśmy coby zwiedzić odległe światynie taniej.Ekipa z dżipa, czyli polsko-amerykańsko-szwedzko-szkocko-grecko-brazylijskie towarzystwo, które zebraliśmy coby zwiedzić odległe światynie taniej.

Ekipa z dżipa, czyli polsko-amerykańsko-szwedzko-szkocko-grecko-brazylijskie towarzystwo, które zebraliśmy coby zwiedzić odległe światynie taniej.

 


Garść zdjęć

Grudzień 4th, 2013

W Siem Reap jesteśmy już ponad tydzień. W tym czasie 6 razy odwiedziliśmy Angkor przejeżdząjąc na rowerach grubo ponad 100 kilometrów (tylko wczoraj – 40 km) i robiąc dziesiątki gigabajtów zdjęć. Wybór 109 spośród nich nie był łatwy, ale… udało się. Zamiast opisywać każdą z kilkudziesięciu świątyń, reliefy i posągi – potraktujcie tę galerię jako Angkor w pigułce.

Angkor Wat

 
 
Człowiek przebrany za las. Kamuflaż niemieckiego turystyCzłowiek przebrany za las. Kamuflaż niemieckiego turysty

Człowiek przebrany za las. Kamuflaż niemieckiego turysty

 
Budynek bibliotekiBudynek biblioteki

Budynek biblioteki

 
 
 
 
Tłumy przy wejściu na trzeci, najwyższy taras świątyni. Gruba tancerzy w ludowych strojach oferująca zdjęcia ze sobą za odpowiednią opłatąTłumy przy wejściu na trzeci, najwyższy taras świątyni. Gruba tancerzy w ludowych strojach oferująca zdjęcia ze sobą za odpowiednią opłatą

Tłumy przy wejściu na trzeci, najwyższy taras świątyni. Gruba tancerzy w ludowych strojach oferująca zdjęcia ze sobą za odpowiednią opłatą

 
Wejścia na najwyższy taras świątyniWejścia na najwyższy taras świątyni

Wejścia na najwyższy taras świątyni

 
 
 
 
Angkor Wat przed świtemAngkor Wat przed świtem

Angkor Wat przed świtem

 
Wycieczka zmierzającana osławiony wschód słońca w Angkor Wat w impresji ŁukaszaWycieczka zmierzającana osławiony wschód słońca w Angkor Wat w impresji Łukasza

Wycieczka zmierzającana osławiony wschód słońca w Angkor Wat w impresji Łukasza

 
Jedeno z najsłynniejszych na świecie miejsc do podziwiania wschodu słońcaJedeno z najsłynniejszych na świecie miejsc do podziwiania wschodu słońca

Jedeno z najsłynniejszych na świecie miejsc do podziwiania wschodu słońca

 
Miejsce to przyciąga tłumy turystów, nawet o 5 ranoMiejsce to przyciąga tłumy turystów, nawet o 5 rano

Miejsce to przyciąga tłumy turystów, nawet o 5 rano

 
 
 
Panienka z okienkaPanienka z okienka

Panienka z okienka

 
Najpiękniejsza ze wszystkich apsarNajpiękniejsza ze wszystkich apsar

Najpiękniejsza ze wszystkich apsar

 

Inne świątynie Angkoru

 
 
Olbrzymy podtrzymujące węża-nagę, popularna dekoracja mostów i grobli w AngkorzeOlbrzymy podtrzymujące węża-nagę, popularna dekoracja mostów i grobli w Angkorze

Olbrzymy podtrzymujące węża-nagę, popularna dekoracja mostów i grobli w Angkorze

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Poludniowa brama do Angkor Thorn oblegana przez malpki i zaaferowanych turystówPoludniowa brama do Angkor Thorn oblegana przez malpki i zaaferowanych turystów

Poludniowa brama do Angkor Thorn oblegana przez malpki i zaaferowanych turystów

 
 
 
Śniadanko?Śniadanko?

Śniadanko?

 
 
Reliefy w BajonieReliefy w Bajonie

Reliefy w Bajonie

 
 
Wycieczka chińskich mnichówWycieczka chińskich mnichów

Wycieczka chińskich mnichów

 
 
 
 
 
 
Tłumy pod Tarasem Słoni w Angkor ThornTłumy pod Tarasem Słoni w Angkor Thorn

Tłumy pod Tarasem Słoni w Angkor Thorn

 
 
Uwaga, jelenie!Uwaga, jelenie!

Uwaga, jelenie!

 
 
 


Na dzikim zachodzie

Listopad 29th, 2013

Jeden obraz wart jest tysiąca słów? Skoro tak, to poniżej znajdziecie dziesięć tysięcy słów na temat oglądania zachodu słońca z Phnom Bakheng – najpopularniejszego punktu widokowego w Angkorze.

Gdy zgromadzona publiczność wszystko obfotografowała – odłożyła aparaty i kamery oraz nagrodziła zachodzące słoneczko burzą oklasków. Serio.