Wyjazd do Chin planowaliśmy naprawdę długo, bo dobre dwa lata. Nie spodziewaliśmy się, że koniec końców Chiny staną się zaledwie pierwszym punktem naszej, póki co, najdłuższej podróży.

Chyba o żadnym kraju nie czytaliśmy tak wiele, nigdy też przed wyjazdem nie uczyliśmy się języka. Nigdzie poza Polską nie spędziliśmy też ponad dwóch miesięcy. Tak – ten wyjazd będzie się bardzo różnił od dotychczasowych. Państwo Środka jest ogromne – zdecydowaliśmy się, że podróżować będziemy tylko po południu. Startujemy (a właściwie lądujemy) w Szanghaju. Po tygodniu ruszymy pod prąd trzeciej najdłuższej rzeki świata, Jangcy, by dotrzeć do Nankinu, Wuhanu i Zapory Trzech Przełomów. Później skierujemy się na południe – przez prowincje Hunan i Kanton dotrzemy do Makau i Hong Kongu. Stamtąd – wybrzeżem do prowincji Junnan i dalej… do Laosu lub Wietnamu.

Nasze lektury przed wyjazdem:
Li Zhisui – Prywatne życie przewodniczącego Mao
Yiwu Liao – Prowadzący umarłych: Chiny z perspektywy nizin społecznych
Amy Chua – Bojowa pieśń tygrysicy
Ma Jian – Czerwony pył
Tiziano Terzani – Zakazane wrota
Pu Yi – Byłem ostatnim cesarzem Chin
Peter Hessler – Przez drogi i bezdroża. Podróż po nowych Chinach
Katarzyna Pawlak – Za Chiny ludowe
Iris Chang – Rzeź Nankinu
Kim Munhak – Koreańczycy, Chińczycy, Japończycy
Gu Hua – Miasteczko Hibiskus

Oglądaliśmy też filmy o Chinach i Chińczykach:
Zawieście czerwone latarnie
Ustanowienie Republiki
Nankin, Nankin
Ostrożnie, pożądanie
Malowany Welon
Jedz, pij, mężczyzno, kobieto