Iran od dawna nas korcił.

Do wyjazdu przygotowywaliśmy się kilka miesięcy, a przygody zaczęły się zanim jeszcze wyruszyliśmy. Pierwotnie planowaliśmy lecieć do Azerbejdżanu – Baku miało być pierwszym i ostatnim przystankiem naszej podróży. Tydzień po kupnie biletów Air Baltic zmienił siatkę połączeń rezygnując z lotów do Baku.
Krótka kalkulacja cenowa i zdecydowaliśmy:
– wymieniamy bilet w jedną stronę do Gruzji
–  z biletu powrotnego rezygnujemy, dostajemy zwrot pieniędzy…
– … za które dokupujemy bilet powrotny z Dubaju.
Żeby nie było zbyt łatwo – jednocześnie musimy skombinować bilety na prom z Iranu do Emiratów Arabskich i dodatkową wizę. Trochę nerwów było, ale się udało.

Wylecieliśmy 11 września 2011 roku, wróciliśmy 6 października.
Przelecieliśmy 7000 km.
Do Rygi Air Baltic: Fokkerem 50.
Do Tbilisi Air Baltic: Boeingiem 737-300.
Do Kijowa Donbasavro: Airbusem 320-100.
Do Warszawy LOTem: Boeingiem 737-400.
Przejechaliśmy około 2700 km.
Przepłyneliśmy blisko 300 km.
W sumie jakieś 10.000 km w powietrzu, lądem i wodą.

Wydaliśmy ok. 4000 zł na bilety lotnicze (540 Euro za bilety do Baku, ponad połowę odzyskaliśmy, i za 1800 zł kupiliśmy bilety z Dubaju), ok 1000 zł na wizy (a co się za nimi nachodziliśmy to nasze). W sumie z przejazdami, noclegami, promem, jedzeniem i pamiątkami cały wyjazd kosztował nas około 5000 zł od osoby. Ale było warto!

Nasze lektury przed wyjazdem:
Wojciech Górecki – „Toast za przodków”
Ryszard Kapuściński – „Szachinszach”
Marek Kęskrawiec – „Czwarty pożar Teheranu”
Ana María Briongos – „Iran – W jaskini Ali Baby”
świetny przewodnik Szczepana Lemańczyka „Iran”
przewodnik Lonely Planet „Iran”
serial BBC „Taste of Iran”
a po raz pierwszy o Gruzji i Armenii Łukasz „dowiedział się” z Kapuścińskiego – „Kirgiz schodzi z konia” i „Imperium”
po powrocie zaś doczytaliśmy Jagielskiego – „Miejsce do umierania” i „Gaumardzios” Mellerów.