W marokańskiej medynie

Październik 11th, 2015

Arabskie medyny. Stare miasta. Ciasne uliczki, nieregularne kształty domów i plątanina tajemnych przejść. Skróty, które znane są tylko lokalnym mieszkańcom. Dziesiątki straconych minut na szukaniu właściwej drogi i setki przypadkowych miejsc, małych sklepików, które zachwycają od pierwszego spotkania. Wybiegające nie wiadomo skąd dzieci i mężczyźni przesiadujący na prowadzących donikąd schodkach. Co sprawia, że najstarsze dzielnice arabskich miast są tak unikalne?

widok medyny w Google Mapswidok medyny w Google Maps

widok medyny w Google Maps

 

Myśl urbanistyczna była prosta. Umęczeni ciągłym palącym słońcem mieszkańcy północnej Afryki i Bliskiego Wschodu marzyli o cieniu. Dlatego nowo powstające domy były prawie że przyklejane do stojących już budynków – w ten sposób ulice zapewniały pasmo upragnionego chłodu prawie że przez cały dzień. Przeciskając się wąskimi przesmykami pomiędzy ścianami można było skryć się przed słońcem i chyba tylko to umożliwiało każdego dnia pokonanie drogi z targu czy meczetu do domu.

klasyczny Riad - widok na taras z ostatniego piętra. Essouiraklasyczny Riad - widok na taras z ostatniego piętra. Essouira

klasyczny Riad - widok na taras z ostatniego piętra. Essouira

 

Drugim powodem popularności takiego rodzaju budownictwa było myślenie strategiczne. Tu, jak zresztą wszędzie na świecie, zdarzały się zamieszki, rewolty, bunty i ataki nieprzyjaciół. Układ uliczek przypominający labirynt zapewniał lokalnej ludności przewagę w razie wszelkich niepokojów. Najeźdźcy nie będą mieli szans klucząc wąskimi korytarzami, które mieszkańcy znają na wylot i doskonale wiedzą jak je sobie podporządkować i wykorzystać na swoją korzyść.

zagubiona Ada pośród niebezpieczeństw marokańskich uliczekzagubiona Ada pośród niebezpieczeństw marokańskich uliczek

zagubiona Ada pośród niebezpieczeństw marokańskich uliczek

 

A co kryje się za niepozornymi drzwiami do poszczególnych domostw? Bardzo często dużo więcej, niż można by się spodziewać! Koran przedkłada skromność nad przepych i zachęca do nieobnoszenia się ze swoim statusem majątkowym. Zachęca do wspierania najbiedniejszych poprzez jałmużnę, ale zarazem ruga ocenianie bliźnich przez pryzmat ich zamożności. Dlatego nawet bogate rodziny, których domy w środku wyglądają jak pałace z baśni tysiąca i jednej nocy, często wchodzą do środka przez niewyróżniające się od innych, zwykłe drzwi. Sąsiedzi chwalą sobie takie zwyczaje – zgadzają się z założeniem, że to co najcenniejsze trzyma się w środku, dla swoich najbliższych i nie wystawia się tego na widok publiczny. Wspaniałą analogię odnaleźć można tu dla tradycji zakrywania ciała, włosów, a czasem nawet i twarzy przez arabskie kobiety – ich mężowie nie chcą afiszować się z tym, co mają najpiękniejsze, wolą zachować to tylko dla siebie. W medynie wszyscy są sobie równi – dopóki sąsiad nie zaprosi nas do domu, nie wiemy tak naprawdę jak bardzo jest zamożny. Na Zachodzie bogacze wynajmują firmy ochroniarskie i budują płoty wokół swoich luksusowych willi. Tu sprawdza się odwieczna zasada „czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal”.

Niebieskie Miasto ChefchaouenNiebieskie Miasto Chefchaouen

Niebieskie Miasto Chefchaouen

 

Typowy marokański dom ma 2 lub 3 piętra, zbudowany jest na planie kwadratu, a w środku znajduje się również kwadratowy dziedziniec. Dom zbudowany według tego schematu nazywa się riad. Dziedziniec tradycyjnie pełni tu funkcję małego ogrodu, często rosną tam drzewa pomarańczowe lub cytrynowe, a na środku znajduje się ozdobny basen lub fontanna. To najozdobniejsza, najbardziej ciesząca oko część domu. Okna wszystkich pomieszczeń skierowane są do wewnątrz, tak aby każdy domownik mógł rozkoszować się widokiem na zadbane patio. Okna skierowane na zewnątrz należą do rzadkości, a jeśli już można takie wypatrzeć, znajdują się tylko na najwyższych piętrach i są naprawdę niewielkich rozmiarów. Marokańczycy potrafią chronić prywatność swoją i swojej rodziny! Część życia rodzinnego toczy się oczywiście na tarasie znajdującym się na dachu każdego domu – tam się przede wszystkim wypoczywa, ale też wiesza pranie, a czasem gotuje.

ogród na wewnętrznym dziedzińcu (Kordoba, Hiszpania)ogród na wewnętrznym dziedzińcu (Kordoba, Hiszpania)

ogród na wewnętrznym dziedzińcu (Kordoba, Hiszpania)

 

Dziś, szczególnie w dużych miastach, ozdobne riady zostały przekształcone na przepiękne hotele. Ich właściciele sprawiają wrażenie dokładnie wiedzieć jakiego rodzaju folkloru spodziewają się turyści – wszędzie wiszą sznury drobnych koralików i paciorków, jest przestrzennie, pufy i sofy aż się proszą żeby rzucić się na nie i w przyjemnym chłodzie, wsłuchując się w plumkanie fontanny, spędzić na słodkim leniuchowaniu cały dzień. Pachnie kadzidłami, a świeżo wyciskany sok pomarańczowy wydaje się nigdy nie kończyć. Wygląda jak z folderu i tam się kwalifikuje – takie miejsca to perfekcyjne „Day Spa” dla bogatych turystów i z lokalnym życiem mają niewiele wspólnego.

Niebieskie Miasto ChefchaouenNiebieskie Miasto Chefchaouen

Niebieskie Miasto Chefchaouen

 

Bo jak się żyje w medynie? Na pewno blisko sąsiadów i wesoło! Czasem reagowałam wielkim zdziwieniem widząc dwuletnie szkraby puszczone w samopas w ten labirynt ulic i tajemnych przejść. Zawsze jednak szybko okazywało się, że otwarte drzwi ich rodzinnego domu znajdują się tuż za rogiem. Przez drzwi widać było mamę w kolorowej sukni do samej ziemi mieszającą pospiesznie w garnkach stojących na kuchni i słychać było szum telewizora. Życie jak życie. Tylko do ludzi jakoś bliżej, niż w wysokim apartamentowcu.



Welcome to Tangier!

Sierpień 28th, 2015

Środa była kolejnym dniem, którego nie udało mi się dotrzeć do Maroko. Mój najambitniejszy plan zakładał, że w czwartek skoro świt stawię się w porcie. Trochę mniej ambitnie byłoby po prostu dłużej pospać. Ale w najśmielszych marzeniach nie spodziewałam się, że zostanę obudzona dopiero o 11 propozycją wyjazdu na piękną plażę… Cóż było robić. Pół dnia gapiłam się na amatorów kite surfingu, Hiszpanki w wersji topless i popijałam zimne piwo. Boże, co za wspaniałe wakacje!

Ale w końcu udało się. Załapałam się na prom o 18. Wypłynęłam z Tarify i wylądowałam w centrum Tangeru. Podróż była krótka i bardzo komfortowa. Gdyby tylko jeszcze nie kosztowała 37 euro…

TangerTanger

 

Moje stopy dotknęły afrykańskiego lądu. Byłam przygotowana. Uzbrojona w pełen arsenał ostrzeżeń. Wiedziałam czego pod żadnym pozorem nie robić, z kim nie rozmawiać i gdzie się nie zapuszczać. Rozejrzałam się dookoła. Kilku niemrawych taksówkarzy, w niczym nie przypominało potworów, przed którymi mnie przestrzegano. Kolejny raz ogarnęłam wzrokiem imponujący widok na rozległe, nowoczesne miasto i medynę – arabską starówkę. „Co taka mała i samotna Ada robi w takim przerażającym miejscu?!”, pomyślałam i ruszyłam w kierunku hostelu.

Przedzierając się z plecakiem i aparatem w dłoni przez wąskie uliczki starego miasta czułam się jak dziecko, które dopiero co nauczyło się pływać i ktoś wrzucił je na środek głębokiego basenu. Niby wiedziałam po co i dokąd idę, wiedziałam że nie spotka mnie tu nic złego, ale – po raz kolejny – uroki arabskiego bazaru zjadły całą pewność siebie. A tym razem wiedziałam, że nie ma nikogo kto pomoże mi pozbyć się nachalnych sprzedawców ani uciec od wzroku klientów mijanych kawiarni.

Mimo że starałam się, żeby mój wyraz twarzy najbardziej jak to możliwe pokazywał że doskonale wiem, dokąd idę, co chwila zaczepiali mnie przechodnie pytając dobrotliwie jak mogą mi pomóc? Naprawdę łatwo odróżnić kto zwyczajnie interesuje się tym, że idę sama z plecakiem, a kto próbuje zaciągnąć mnie do hotelu wujka. Dotarłam najbliżej jak się dało, ale wąskie uliczki starego miasta mają do siebie to, że nawet lokalni mieszkańcy się w nich gubią… Najpierw pomógł mi więc pan przy mapie, potem pan spod innego hotelu, a na końcu na miejsce doprowadziły mnie dzieci w koszulkach (a jakże by inaczej) Messiego.

Po miłym i naprawdę serdecznym powitaniu w hostelu wybrałam się na kolejną misję do miasta. Tym razem mój cel był bardziej skomplikowany – chciałam skorzystać z bankomatu, kupić lokalną kartę sim, zjeść kolację i wrócić do hotelu cała i zdrowa. Znowu wyruszyłam bacznie rozglądając się dookoła. Zaczęłam od kolacji – ćwiartki kurczaka z rożna doprawionego lokalnymi ziołami – po czym wyruszyłam w poszukiwaniu karty sim.

kolacja - ćwiartka kurczaka z rożna z sosem z pomidorów, papryki i oliwek, frytki, chleb. cena 23 dirhamy, czyli ok 10 złkolacja - ćwiartka kurczaka z rożna z sosem z pomidorów, papryki i oliwek, frytki, chleb. cena 23 dirhamy, czyli ok 10 zł

kolacja - ćwiartka kurczaka z rożna z sosem z pomidorów, papryki i oliwek, frytki, chleb. cena 23 dirhamy, czyli ok 10 zł

 

Pierwszy zaczepiony sklepikarz poszedł ze mną do kolegi po fachu, wziął od niego kartę sim i zaprowadził mnie do jeszcze innego sklepu gdzie dokonaliśmy transakcji. Gdybym nie znała zasad tutejszego handlu, to pomyślałabym że upadł na głowę. Potem sprzedawca butów zaprowadził mnie do kiosku, którego szukałam, a kiedy próbowałam kupić ciastka jak spod ziemi wyrósł ze mną mężczyzna, który pokazywał mi wcześniej drogę do hotelu i zaprowadził do najlepszej – jego zdaniem – cukierni w mieście. Po drodze opowiedział mi o historii jaskiń w okolicy miasta i zdradził legendę związaną z ciastkami, które właśnie miałam kupić.

Po 3 godzinach pobytu w Tangerze czuję, że gdybym miała zostać tylko tu na całe 2 tygodnie to na pewno nie zabrakłoby mi pomysłów na spędzanie wolnego czasu i znajomych do odwiedzenia. Każdy chce mnie oprowadzić, zabrać na wycieczkę pod miasto, zaprosić na lunch, wypić herbatę.

Przetrwałam pierwsze pół dnia w Maroko. Jestem oczarowana. Ten krytykowany we wszystkich przewodnikach Tanger jest urokliwym miastem, do którego można spokojnie porównywać mój ukochany Stambuł. Dziś w nocy będę śnić o tym, żeby wszystkie moje doświadczenia w Maroko były tak wspaniałe, jak dzisiejszy dzień.

PS Zanim zdążyłam dodać notkę Ayub, recepcjonista z Al.-Andalusia hostel i jego znajomy Duńczyk zaprosili mnie do zjedzenia wspólnej kolacji. Jest 2 w nocy czasu europejskiego, a ja nie mogę wyjść z podziwu jak jest tu serdecznie i miło.

skała Gibraltaru ledwo wynurzajaca sie z chmurskała Gibraltaru ledwo wynurzajaca sie z chmur

skała Gibraltaru ledwo wynurzajaca sie z chmur

krowy na horyzoncieeee!krowy na horyzoncieeee!

krowy na horyzoncieeee!

sugestie do sposobów wykorzystania plażysugestie do sposobów wykorzystania plaży

sugestie do sposobów wykorzystania plaży

dziki camping przy plaży Valdevaquerosdziki camping przy plaży Valdevaqueros

dziki camping przy plaży Valdevaqueros

 
żółwie na wolnościżółwie na wolności

żółwie na wolności

plaża z widokiem na Afrykęplaża z widokiem na Afrykę

plaża z widokiem na Afrykę

Afryka macha do mnieAfryka macha do mnie

Afryka macha do mnie

 
widok z portu w Taryfiewidok z portu w Taryfie

widok z portu w Taryfie

TangerTanger

 
wejście na stare miastowejście na stare miasto

wejście na stare miasto

 
zachód słońca z tarasu na dachu mojego hosteluzachód słońca z tarasu na dachu mojego hostelu

zachód słońca z tarasu na dachu mojego hostelu

 
kolacja - ćwiartka kurczaka z rożna z sosem z pomidorów, papryki i oliwek, frytki, chleb. cena 23 dirhamy, czyli ok 10 złkolacja - ćwiartka kurczaka z rożna z sosem z pomidorów, papryki i oliwek, frytki, chleb. cena 23 dirhamy, czyli ok 10 zł

kolacja - ćwiartka kurczaka z rożna z sosem z pomidorów, papryki i oliwek, frytki, chleb. cena 23 dirhamy, czyli ok 10 zł

 


Magia siesty

Sierpień 25th, 2015

Wszyscy szczerze mi gratulują, że trafiłam na fantastyczną pogodę – przez pierwszy tydzień było „tylko” 30 stopni, a wieczorami robiło się na tyle chłodno, że czasem nawet narzucaliśmy cienkie koszule siedząc przy stolikach przed barem! Ponoć to zupełnie niespotykane.
W lato Andaluzja zamienia się w rozpalony do czerwoności piec, gdzie upalne powietrze stoi w miejscu na szerokich równinach i w połączeniu z palącymi promieniami słońca gotowe jest zabić wszystko, co ewolucyjnie nie uodporniło się do przetrwania w piekle. Jest gorrrrrrąco! Termometry dzielnie pokazują 40 stopni.

Carmena, widok na wysuszona równine

Carmena, widok na wysuszona równine

 

Najprzyjemniej jest o poranku. O 8 rano można nawet na chwilę przysiąść na ławeczce w parku i wygrzewać się na słońcu. Ale jeszcze przed południem padające promienie kumulują się na wszystkich nasłonecznionych powierzchniach i już o 12 nie da się wystać na słońcu dłużej niż 30 sekund. Upał promieniuje zewsząd – rozpala ulice i chodniki, oślepiając przechodniów odbija się od białych ścian stojących blisko siebie domów i rozgrzewa wnętrza klimatyzowanych samochodów do niewyobrażalnych temperatur. O 15 już wszyscy mają dość. Sklepy i restauracje pośpiesznie się zamykają, a spoceni kelnerzy szybko składają ogródki i ze współczuciem patrzą na kolegów po fachu, u których siedzą jeszcze goście. W Hiszpanii nie chodzi się do restauracji późnym po południem dlatego że nie wypada, tylko dlatego, że nie da się tam wysiedzieć.

stare miasto w Kordobie

stare miasto w Kordobie

 

Włócząc się dusznymi uliczkami można czasem spotkać zaparkowany w cieniu samochód, w którym drzemią zmęczeni upałem pasażerowie. Wszystkie okna na całym południu zamknięte są na cztery spusty, tak jak by na te 4 popołudniowe godziny wszyscy mieszkańcy wyjechali na drugi, chłodniejszy koniec Europy.
Można się zgrywać, można nie wiedzieć o co chodzi w tej podstępnej grze z upałem, ale natura nie daje za wygraną. Kiedy żołądek jest pełny po lekkim lunchu, małym piwku i przekąsce (tapas) albo nawet jeszcze po obfitym śniadaniu, a kreski na termometrze pojawiają się w równomiernym tempie, na każdego w końcu spłynie fala nieodpartej senności. Jeśli nie mamy w zasięgu wzroku komfortowego łóżka w ciemnym pokoju, wystarczy kawałek niewygodnej sofy albo i zupełnie twarda ławka w parku. Wystarczy na chwilę podeprzeć głowę, zamknąć oczy ot tak, żeby przypomnieć sobie jak wygląda świat niezalany słońcem i już nas nie ma. Taka oszukiwana drzemka jest wyjątkowo przyjemnym doświadczeniem. Nawet pod zamkniętymi powiekami jest żółto od słońca, odgłosy otoczenia mieszają się z pogłosami krótkich, ulotnych snów, a gęsty upał otula bezbronne ciało jak prawdziwa kołderka. Jest cudownie. Nie umiem już zliczyć miejsc, w których udało mi się całkowicie nieplanowanie zaliczyć małą drzemkę.

stare miasto w Kordobie

stare miasto w Kordobie

 

Ale czym jest mała drzemka w porównaniu do pełnowymiarowej sjesty? Kiedy to z pełną premedytacją w planie dnia uwzględniamy dwie godziny na fizyczną i mentalną regenerację. Czynności przygotowawcze wyglądają zupełnie tak samo jak przez nocnym snem – warto się wykąpać, założyć wygodniejsze ubranie, zgasić światło, ustawić budzik… i oddać się w bezpieczne ręce wujaszka Orfeusza.
Na południu Hiszpanii mieszkają chyba same wampiry. Kiedy tylko słońce znudzi się natarczywym zamęczaniem ludzi swoją obecnością, ci powoli wyłażą ze swoich sennych dziupli. Sklepy niespiesznie się otwierają, kelnerzy znowu rozkładają ogródki. Dopiero teraz czeka ich prawdziwy dzień pracy. Hiszpanie po popołudniowej drzemce potrzebują kilku godzin, aby dojść do siebie i już o dziesiątej wieczorem gotowi są siadać do najobfitszego posiłku całego dnia. Restauracje pękają w szwach, właśnie o tej godzinie pojawiające się przez cały dzień od czasu do czasu podmuchy wiatru zaczynają przynosić upragnione ochłodzenie. Temperatura spada do jakichś 32 stopni – co za ulga!
Miasta odżywają. Popołudniowa drzemka zapewniła mieszkańcom dawkę niespodziewanej energii, nie szybko teraz znowu zasną. Tu nawet małe dzieci w wózkach rozrabiają późną nocą. Lodziarnie czynne są do pierwszej, puby do trzeciej, a kluby do siódmej rano. Życie w końcu wre. 32 stopnie utrzymują się na wschodu słońca.

Muzeum Sztuki Współczesnej w MaladzeMuzeum Sztuki Współczesnej w Maladze

Muzeum Sztuki Współczesnej w Maladze

Muzeum Sztuki Współczesnej w MaladzeMuzeum Sztuki Współczesnej w Maladze

Muzeum Sztuki Współczesnej w Maladze

Muzeum Sztuki Współczesnej w MaladzeMuzeum Sztuki Współczesnej w Maladze

Muzeum Sztuki Współczesnej w Maladze

Muzeum Sztuki Współczesnej w MaladzeMuzeum Sztuki Współczesnej w Maladze

Muzeum Sztuki Współczesnej w Maladze

 
Muzeum Picassa w MaladzeMuzeum Picassa w Maladze

Muzeum Picassa w Maladze

Widok na centrum Malagi z wzgóra GibralfaroWidok na centrum Malagi z wzgóra Gibralfaro

Widok na centrum Malagi z wzgóra Gibralfaro

Widok w kierunku plaży Malagueta z wzgóra GibralfaroWidok w kierunku plaży Malagueta z wzgóra Gibralfaro

Widok w kierunku plaży Malagueta z wzgóra Gibralfaro

widok na Plaza de Torros (miejsce corridy)widok na Plaza de Torros (miejsce corridy)

widok na Plaza de Torros (miejsce corridy)

 
współpasażar w BlaBlaCarwspółpasażar w BlaBlaCar

współpasażar w BlaBlaCar

Polska Metoda w ulubionej knajpce moich znajomychPolska Metoda w ulubionej knajpce moich znajomych

Polska Metoda w ulubionej knajpce moich znajomych

lodowe kostki z sokiem z cytryny z świeża mięta - mrożona lemoniada!lodowe kostki z sokiem z cytryny z świeża mięta - mrożona lemoniada!

lodowe kostki z sokiem z cytryny z świeża mięta - mrożona lemoniada!

 
widok z autobusu miejskiego w Maladzewidok z autobusu miejskiego w Maladze

widok z autobusu miejskiego w Maladze

Złota Wieża - symbol SevilliZłota Wieża - symbol Sevilli

Złota Wieża - symbol Sevilli

widok z Giraldy, słynnej wieży katedry w Sevilliwidok z Giraldy, słynnej wieży katedry w Sevilli

widok z Giraldy, słynnej wieży katedry w Sevilli

widok z Giraldy, słynnej wieży katedry w Sevilliwidok z Giraldy, słynnej wieży katedry w Sevilli

widok z Giraldy, słynnej wieży katedry w Sevilli

 
widok z Giraldy, słynnej wieży katedry w Sevilli (w tle widać "szminkę", znienawidzony przez mieszkańców jedyny wieżowiec  w mieście)widok z Giraldy, słynnej wieży katedry w Sevilli (w tle widać "szminkę", znienawidzony przez mieszkańców jedyny wieżowiec w mieście)

widok z Giraldy, słynnej wieży katedry w Sevilli (w tle widać "szminkę", znienawidzony przez mieszkańców jedyny wieżowiec w mieście)

Gustavo i ja pod GiraldaGustavo i ja pod Giralda

Gustavo i ja pod Giralda

miasteczko Carmena, brama do miasta Puerta de Sevillamiasteczko Carmena, brama do miasta Puerta de Sevilla

miasteczko Carmena, brama do miasta Puerta de Sevilla

CarmenaCarmena

Carmena

 
Carmena - mój ulubiony placyk na drzemkęCarmena - mój ulubiony placyk na drzemkę

Carmena - mój ulubiony placyk na drzemkę

Carmena, widok na wysuszona równineCarmena, widok na wysuszona równine

Carmena, widok na wysuszona równine

Polish girl, której zamknięto plecak w informacji turystycznejPolish girl, której zamknięto plecak w informacji turystycznej

Polish girl, której zamknięto plecak w informacji turystycznej

wieża katedry w Kordobie, były minaretwieża katedry w Kordobie, były minaret

wieża katedry w Kordobie, były minaret

 
widok na Most Rzymski i Katedrę w Kordobiewidok na Most Rzymski i Katedrę w Kordobie

widok na Most Rzymski i Katedrę w Kordobie

uliczka zaprojektowana aby być najpiękniejsza na świecie - chyba się udało!uliczka zaprojektowana aby być najpiękniejsza na świecie - chyba się udało!

uliczka zaprojektowana aby być najpiękniejsza na świecie - chyba się udało!

La Mezquita - katedra w KordobieLa Mezquita - katedra w Kordobie

La Mezquita - katedra w Kordobie

La Mezquita - katedra w KordobieLa Mezquita - katedra w Kordobie

La Mezquita - katedra w Kordobie

 
La Mezquita - katedra w Kordobie, wgłębienie w ścianie wskazujace kierunek MekkiLa Mezquita - katedra w Kordobie, wgłębienie w ścianie wskazujace kierunek Mekki

La Mezquita - katedra w Kordobie, wgłębienie w ścianie wskazujace kierunek Mekki

La Mezquita - katedra w KordobieLa Mezquita - katedra w Kordobie

La Mezquita - katedra w Kordobie

La Mezquita - katedra w Kordobie, były minater, dziś dzwonnicaLa Mezquita - katedra w Kordobie, były minater, dziś dzwonnica

La Mezquita - katedra w Kordobie, były minater, dziś dzwonnica

La Mezquita - katedra w Kordobie, koszmarne połaczenie meczetu z chrześcijańskim kościołemLa Mezquita - katedra w Kordobie, koszmarne połaczenie meczetu z chrześcijańskim kościołem

La Mezquita - katedra w Kordobie, koszmarne połaczenie meczetu z chrześcijańskim kościołem

 
dach mojego Oiso Hosteludach mojego Oiso Hostelu

dach mojego Oiso Hostelu

stare miasto w Kordobiestare miasto w Kordobie

stare miasto w Kordobie

stare miasto w Kordobiestare miasto w Kordobie

stare miasto w Kordobie

ogrody w Palacio de Viana, Kordobaogrody w Palacio de Viana, Kordoba

ogrody w Palacio de Viana, Kordoba

 
ogrody w Palacio de Viana, Kordobaogrody w Palacio de Viana, Kordoba

ogrody w Palacio de Viana, Kordoba

ogrody w Palacio de Viana, Kordobaogrody w Palacio de Viana, Kordoba

ogrody w Palacio de Viana, Kordoba

ogrody w Palacio de Viana, Kordobaogrody w Palacio de Viana, Kordoba

ogrody w Palacio de Viana, Kordoba

ogrody w Palacio de Viana, Kordobaogrody w Palacio de Viana, Kordoba

ogrody w Palacio de Viana, Kordoba

 
ogrody w Palacio de Viana, Kordobaogrody w Palacio de Viana, Kordoba

ogrody w Palacio de Viana, Kordoba

Palacio de Viana, KordobaPalacio de Viana, Kordoba

Palacio de Viana, Kordoba

Palacio de Viana, KordobaPalacio de Viana, Kordoba

Palacio de Viana, Kordoba

ogrody w Palacio de Viana, Kordobaogrody w Palacio de Viana, Kordoba

ogrody w Palacio de Viana, Kordoba

 
ogrody w Palacio de Viana, Kordobaogrody w Palacio de Viana, Kordoba

ogrody w Palacio de Viana, Kordoba

ogrody w Palacio de Viana, Kordobaogrody w Palacio de Viana, Kordoba

ogrody w Palacio de Viana, Kordoba

Alkazar w Kordobie o świcieAlkazar w Kordobie o świcie

Alkazar w Kordobie o świcie

Alkazar w Kordobie o świcieAlkazar w Kordobie o świcie

Alkazar w Kordobie o świcie

 
Alkazar w Kordobie o świcieAlkazar w Kordobie o świcie

Alkazar w Kordobie o świcie

Alkazar w Kordobie o świcie, widok na KatedreAlkazar w Kordobie o świcie, widok na Katedre

Alkazar w Kordobie o świcie, widok na Katedre

Alkazar w Kordobie o świcie, widok na stare miastoAlkazar w Kordobie o świcie, widok na stare miasto

Alkazar w Kordobie o świcie, widok na stare miasto

Alkazar w Kordobie o świcie, widok na ogrodyAlkazar w Kordobie o świcie, widok na ogrody

Alkazar w Kordobie o świcie, widok na ogrody

 
Alkazar w Kordobie o świcieAlkazar w Kordobie o świcie

Alkazar w Kordobie o świcie

Alkazar w Kordobie o świcie, ogrodyAlkazar w Kordobie o świcie, ogrody

Alkazar w Kordobie o świcie, ogrody

Alkazar w Kordobie o świcie, ogrodyAlkazar w Kordobie o świcie, ogrody

Alkazar w Kordobie o świcie, ogrody

Alkazar w Kordobie o świcie, ogrodyAlkazar w Kordobie o świcie, ogrody

Alkazar w Kordobie o świcie, ogrody

 
free tour po starym mieście w Kordobie i wypisany na ścianie przepis na lokalna wersje gazopachofree tour po starym mieście w Kordobie i wypisany na ścianie przepis na lokalna wersje gazopacho

free tour po starym mieście w Kordobie i wypisany na ścianie przepis na lokalna wersje gazopacho

i piosenka na kafelkach :)i piosenka na kafelkach 🙂

i piosenka na kafelkach 🙂

stadion w Kordibiestadion w Kordibie

stadion w Kordibie

stadion w Kordibie, nosi imię Archanioła Rafaela, patrona miastastadion w Kordibie, nosi imię Archanioła Rafaela, patrona miasta

stadion w Kordibie, nosi imię Archanioła Rafaela, patrona miasta

 
na sektorówce pojawia się znowu Archanioł Rafaelna sektorówce pojawia się znowu Archanioł Rafael

na sektorówce pojawia się znowu Archanioł Rafael

 
żegnaj Kordobo!żegnaj Kordobo!

żegnaj Kordobo!

popisy na rolkachpopisy na rolkach

popisy na rolkach

taki wypoczynek! zdarte kolano na pierwszym planietaki wypoczynek! zdarte kolano na pierwszym planie

taki wypoczynek! zdarte kolano na pierwszym planie

popisy Gustavapopisy Gustava

popisy Gustava

 
wenezuelskie śniadanie! domowej roboty chlebki arepas, smażone jajka i wenezuelski ser - pycha!!!wenezuelskie śniadanie! domowej roboty chlebki arepas, smażone jajka i wenezuelski ser - pycha!!!

wenezuelskie śniadanie! domowej roboty chlebki arepas, smażone jajka i wenezuelski ser - pycha!!!

 


Granada

Sierpień 23rd, 2015

W oczekiwaniu na Feria de Malaga pojechałam zobaczyć Granadę. To miasto szczyci się, że jako ostatnie poddało się inwazji chrześcijańskich królów. Niebagatelne znaczenie ma fakt, że pałace królewskie były tu usytuowane na szczycie trudnego do zdobycia wzgórza. Budowle zachowane są do dziś w bardzo dobrej kondycji, co w połączeniu z imponującym rozmiarem kompleksu pałacowego i jego spektakularnym położeniem czyni je niebywałą atrakcją turystyczną. Z twierdzy Alhambra rozpościera się piękny widok na miasto, góry pasma Sierra Nevada, ale przede wszystkim na stare miasto, czyli dzielnicę Albaicin.

W Granadzie byłam bardzo szczęśliwą turystką – zaliczyłam wszystkie punkty obowiązkowe do odwiedzenia, poznałam ciekawych ludzi po drodze, a nawet dałam się porwać przypadkowemu przechodniowi na całodzienną wycieczkę po mieście.

nasz samozwańczy przewodnik - jedyną barierą było to, że nie mówił po angielsku

nasz samozwańczy przewodnik - jedyną barierą było to, że nie mówił po angielsku

 

Po Hiszpanii przemieszczam się głównie BlaBlaCar, czyli serwisem łączącym podróżników i prywatnych kierowców. Jadąc z Malagi do Granady poznałam dwie współpasażerki – Olę z Wrocławia i Idalię z Meksyku. Cały dzień spędziłyśmy wspólnie włócząc się po mieście. Wczesnym popołudniem zaczepił nas na ulicy pewien człowiek. Widział jak bez większych nadziei wpatrujemy się w mapę i zaproponował, że odprowadzi nas kawałek, bo – przypadkiem! – akurat idzie w tym samym kierunku. Starałam się uprzedzić dziewczyny, że ja już znam takie numery i na pewno po 10 minutach spaceru zainkasuje 50 euro za profesjonalne i nieproszone usługi turystyczne. Tym bardziej byłam sceptyczna, im ulicę za ulicą coraz bardziej zachęcał nas, żeby za nim podążać. Niestety nie mówił po angielsku, a jego hiszpański akcent był dla mnie trudny do zrozumienia. Opowiadał o historii Albacin, o dawnych czasach, architekturze i… domach w jaskiniach.

Okazuje się, że po drugiej stronie wzgórza, zaraz za ekskluzywną dziś dzielnicą Albacin, gdzie większość domów ma urządzone na dachach baseny z widokiem na Alhambrę, znajduje się spory teren, gdzie biedni ludzie wykopali sobie domy w skałach. Teren ten był zamieszkały od dawien dawna, a dziś mieszkają tam głównie Cyganie. Nie doprowadzono tam prądu ani kanalizacji. Nie chciałyśmy wierzyć w takie bajki. Nasz nowy znajomy, bardzo dumny z siebie, że wreszcie udało mu się zdobyć nasze zaufanie, zaproponował że możemy się tam wybrać.

Trudno było mi uwierzyć w to, co zobaczyłyśmy. Wydłubane w skale jaskinie nie ustępują urokowi tym w tureckiej Kapadocji czy irańskim Kanovanie! A ich lokalizacja powala na kolana. Pokręciliśmy się trochę po okolicy, a nasz „przewodnik” próbował nawet wkręcić nas na krzywy ryj do jednej z jaskiń, gdzie mieszka jego znajomy. Do hostelu wracałyśmy z jednym pytaniem w głowie – dlaczego nikt nic z tym nie robi? Potencjał tego terenu jest przecież ogromny! A z drugiej strony mieszkańcy żyją tam w bardzo kiepskich warunkach. Znaleźliśmy tylko jedno jedyne miejsce, gdzie taka jaskinia została wyremontowana i służy teraz jako hotel. Czasem są tam też organizowane pokazy flamenco. Przykład ten potwierdza tylko smutną tendencję do popadania ze skrajności w skrajność. Czy naprawdę musi być tak, że w jaskiniach albo mieszkają ludzie wyjęci spoza prawa, bez dostępu do toalety i bieżącej wody, albo gości hotelu z klimatyzacją za 100 euro za noc?

Żegnając się z nami nasz znajomy przepraszał wprost, że nie stać go nawet żeby zaprosić nas na lunch. Spędził z nami 6 godzin włócząc się w piekielnym upale i wspinając stromymi uliczkami starego miasta. I bynajmniej nie poprosił o pieniądze na końcu… Kiedy już się rozstaliśmy, Idalia przetłumaczyła z hiszpańskiego wszystko, co przez cały dzień jej o sobie opowiedział. Historia ta sprawiła, że poczułam się trochę gorszym człowiekiem.

Otóż nasz nowy przyjaciel znalazł się w trudnym momencie w życiu. W efekcie wielu zawirowań i ciężkich chwil trafił w końcu na odwyk od heroiny i innych ciężkich narkotyków. Bardzo zależy mu na tym, żeby się wyleczyć i pozbierać. Dlaczego? Ponieważ jego narzeczona, Brazylijka, która przebywała w UE nie do końca legalnie, została ostatnio deportowana i jest teraz znowu w Ameryce Południowej. Bardzo tęskni i zmaga się z powoli dopadającą ją depresją. Całe jej życie i cała jej miłość została w Hiszpanii. Narzeczony chce do niej jechać, ale wie, że jest jeszcze trochę za słaby – każdego dnia walczy ze sobą, aby trzymać się swoich nowych postanowień. Pochodzi z Granady, ale z tym miastem wiąże wszystkie złe wspomnienia. Tu ma znajomych, którzy przyczynili się do jego uzależnienia. Dlatego teraz mieszka pod Sevillą. A tego dnia przyjechał akurat odnowić swój dowód, który ostatnio stracił termin ważności. Wiedział, że ma cały dzień do spędzenia w mieście, które jest dla niego jedną wielką pokusą. Spacerował po centrum kiedy zobaczył nas – trzy fajne, młode dziewczyny zagubione w nowym mieście. Pomyślał sobie, że taki świeży powiew, nowe znajomości i spełnienie się w roli przewodnika po swoim mieście dobrze mu zrobi. Był sam i zagadał trzy młode turystki. Bardzo bał się, że nie będziemy chciały nawet z nim porozmawiać. Tak naprawdę to on ryzykował więcej, niż my.

A ja pomyślałam, że będzie próbował wyciągnąć od nas kasę…

Calle Reyes Catolicos - główna ulica GranadyCalle Reyes Catolicos - główna ulica Granady

Calle Reyes Catolicos - główna ulica Granady

katedra, frontkatedra, front

katedra, front

plac przed katedrąplac przed katedrą

plac przed katedrą

 
północne wejścia do katedry - brama pokutnikówpółnocne wejścia do katedry - brama pokutników

północne wejścia do katedry - brama pokutników

dzielnica Albaicindzielnica Albaicin

dzielnica Albaicin

dzielnica Albaicindzielnica Albaicin

dzielnica Albaicin

 
dzielnica Albaicindzielnica Albaicin

dzielnica Albaicin

dzielnica Albaicindzielnica Albaicin

dzielnica Albaicin

dzielnica Albaicin
Carmen, czyli tradycyjny dom z ogrodem na dziedzińcudzielnica Albaicin
Carmen, czyli tradycyjny dom z ogrodem na dziedzińcu

dzielnica Albaicin
Carmen, czyli tradycyjny dom z ogrodem na dziedzińcu

 
widok na centrum miastawidok na centrum miasta

widok na centrum miasta

dzielnica Albaicindzielnica Albaicin

dzielnica Albaicin

 
i widok na Alhambręi widok na Alhambrę

i widok na Alhambrę

dzielnica Albaicindzielnica Albaicin

dzielnica Albaicin

 
bufet lunchowy - za 10 euro jesz do woli, a za 2 dostaniesz małe piwko i porcje dwóch wybranych przekąsekbufet lunchowy - za 10 euro jesz do woli, a za 2 dostaniesz małe piwko i porcje dwóch wybranych przekąsek

bufet lunchowy - za 10 euro jesz do woli, a za 2 dostaniesz małe piwko i porcje dwóch wybranych przekąsek

dzielnica Albaicindzielnica Albaicin

dzielnica Albaicin

 
dzielnica Albaicin
widok na Alhambrę przez podwórkodzielnica Albaicin
widok na Alhambrę przez podwórko

dzielnica Albaicin
widok na Alhambrę przez podwórko

dzielnica Albaicindzielnica Albaicin

dzielnica Albaicin

dzielnica Albaicindzielnica Albaicin

dzielnica Albaicin

 
a po drugiej stronie górki domki są trochę biedniejsze...a po drugiej stronie górki domki są trochę biedniejsze...

a po drugiej stronie górki domki są trochę biedniejsze...

nie tylko właściciele drogich willi w Albaicin mają dostęp do spektakularnego widoku na Alhambręnie tylko właściciele drogich willi w Albaicin mają dostęp do spektakularnego widoku na Alhambrę

nie tylko właściciele drogich willi w Albaicin mają dostęp do spektakularnego widoku na Alhambrę

 
ogólnodostępny taras widokowyogólnodostępny taras widokowy

ogólnodostępny taras widokowy

 
w domach wydłubanych w skałach żyją mniej zamożni mieszkańcy Granady - głównie Cyganie. domy nie są podłączone do sieci elektrycznej ani wodociągowejw domach wydłubanych w skałach żyją mniej zamożni mieszkańcy Granady - głównie Cyganie. domy nie są podłączone do sieci elektrycznej ani wodociągowej

w domach wydłubanych w skałach żyją mniej zamożni mieszkańcy Granady - głównie Cyganie. domy nie są podłączone do sieci elektrycznej ani wodociągowej

nasz samozwańczy przewodnik - jedyną barierą było to, że nie mówił po angielskunasz samozwańczy przewodnik - jedyną barierą było to, że nie mówił po angielsku

nasz samozwańczy przewodnik - jedyną barierą było to, że nie mówił po angielsku

 
nawoływanianawoływania

nawoływania

Granada leży u podnóża pasma górskiego Sierra NevadaGranada leży u podnóża pasma górskiego Sierra Nevada

Granada leży u podnóża pasma górskiego Sierra Nevada

 
czy Hiszpanie nie wpadli na to, żeby wykorzystać potencjał tego miejsca, tak jak Turcy Kapadocię? trochę wpadli - w kilku jaskiniach urządzony jest hotel, odbywają się też pokazy flamenco. niestety, zdecydowaną większość starają się jednak po cichu ukryćczy Hiszpanie nie wpadli na to, żeby wykorzystać potencjał tego miejsca, tak jak Turcy Kapadocię? trochę wpadli - w kilku jaskiniach urządzony jest hotel, odbywają się też pokazy flamenco. niestety, zdecydowaną większość starają się jednak po cichu ukryć

czy Hiszpanie nie wpadli na to, żeby wykorzystać potencjał tego miejsca, tak jak Turcy Kapadocię? trochę wpadli - w kilku jaskiniach urządzony jest hotel, odbywają się też pokazy flamenco. niestety, zdecydowaną większość starają się jednak po cichu ukryć

 
 
figa zerwana prosto z drzewa po drodzefiga zerwana prosto z drzewa po drodze

figa zerwana prosto z drzewa po drodze

widok z Albaicin na pałac w ogrodach Generalifewidok z Albaicin na pałac w ogrodach Generalife

widok z Albaicin na pałac w ogrodach Generalife

udany koniec dniaudany koniec dnia

udany koniec dnia