Tajlandię i Kambodżę odwiedziliśmy w drodze z Chin do Indonezji.
Te dwa zupełnie różne państwa interesowały nas z zupełnie różnych powodów. Tajlandia – jedna z najstarszych w Azji państwowości, która nigdy nie została skolonizowana, a od kilkudziesięciu lat jest magnesem dla turystów i dziś bardzo szybko się rozwija. Kambodża potęgą była w średniowieczu, lecz po upadku do dziś nie stanęła na nogi toczona kolejnymi krwawymi konfliktami. Z jednej strony – legendarne imprezy, z drugiej – niebywałe zabytki, relikty dawnej świetności.

W Tajlandii odwiedziliśmy Bangkok, Ayutthayę, wyspę Koh Chang, a po powrocie z Kambodży południe kraju – okolice Krabi.
W Kambodży – tylko dwa miejsca: Phnom Penh i Siem Reap, gdzie spędziliśmy prawie 2 tygodnie.

Przed wyjazdem czytaliśmy tylko o Kambodży:
„Bambusowa Klepsydra” Wiesława Górnickiego
„Uśmiech Pol Pota” Petera Idlinga

Na miejscu, w Phnom Penh, obejrzeliśmy dwa filmy:
Oskarowe „Pola Śmierci”
i słabiutkie „Same-same but different”