Dubaj i Kijow

Dzis pozdrawiamy z lotniska w Kijowie 🙂

Ostatnio po krotce opisalismy dwa miasta na trasie naszej podrozy. Dzis jestesmy juz jedna noga w Warszawie, albo przynajmniej w Europie. O 3 nad ranem dolecielismy do Kijowa z wrzeszczacym dzieckiem na pokladzie i pelnym skladem oblowionych w luksusowe zakupy Ukraincow. Spedzilismy mile 6 godzin spiac pod flaga Polonii w poczekalni dla przesiadajacych sie, a teraz czekamy juz przy prawdziwej herbatce (w ilosci wiekszej, niz w naparstku) na samolot do Warszawy.

Dubaj (dla odmiany) bardzo przypadl nam do gustu. Obawialismy sie, ze owiane legenda luksusu miasto okaze sie tworem sztucznym, skonstruowanym wylacznie pod turystow. Faktycznie – „tworcy” miasta mysleli o przyjezdnych, ale rownie wazni (a moze i wazniejsi), sa dla nich mieszkancy. Porzadek, bezpieczenstwo, latwosc komunikacji, dostep do wszelkich towarow i ich atrakcyjne ceny, a przede wszystkim brak jakichkolwiek podatkow – wszystko to sprawia, ze miliony chca zyc i pracowac w Dubaju. Arabowie, Hindusi, Filipinczycy, Pakistanczycy, Iranczycy, Bengalowie, Malajowie i caly kalejdoskop Europejczykow tworza niesamowite, roznorodne, wielokulturowe spoleczenstwo.

Samo miasto robi ogromne wrazenie. Gdybysmy zsumowali wszystkie drapacze chmur, ktore widzielismy w zyciu, to i tak tych w Dubaju i Szardzy byloby wiecej. Uderza tez ich roznorodnosc: tylko niektore sa klasycznymi „punktowcami”, wiekszosc zaprojektowana jest nawet jesli nie „ladnie”, to „fantazyjnie”. Niemal kazdy jest na swoj sposob charakterystyczny, czy to pod wzgledem materialow, czy to ksztaltu bryly, czy to kompozycji jaka tworzy z otoczeniem. Wszystko to ubarwione jest nowoczesnymi rozwiazaniami, ktore sporadycznie mozemy zaobserwowac u nas. W pelni zautomatyzowane, sterowane przez komputer metro; samobiezne chodniki; klimatyzowane przystanki autobusowe; 6 pasmowe drogi w centrum miasta. Wszystko to otoczone kilkoma milionami palm, zielonymi trawnikami pielegnowanymi przez specjalistow. Utrzymanie jednej takiej palmy przez rok kosztuje podobno 2000$…

Hotel Atlantis na szczycie okręgu Palm Island.

Hotel Atlantis na szczycie okręgu Palm Island.

 

Srode spedzilismy na calodniowej wycieczce po najwiekszych atrakcjach miasta. W Muzeum Dubaju zobaczylismy jak miasto, ktore jeszcze 40 lat temu mialo 40.000 mieszkancow w oka mgnieniu stalo sie stolica swiatowego handlu. W Zlotym Suku zapoznalismy sie ze znanymi na caly swiat wyrobami jubilerskimi. To ciekawe, ze tak jak w Iranie zaczepiano nas z pytaniem „Change Money?”, tak tu pytano „Rolex, torebki, Versace”. Wielkie hotele, swiatynie luksusu: 7-gwiazdkowy Burj al-Arab i 6-gwiazdkowy Atlantic zachecaly do robienia glupich zdjec, ktorymi niebawem sie pochwalimy. Koniec koncow trafilismy w koncu na plaze i znalezlismy 3 godziny by symbolicznie zakonczyc nasza podroz w wodach Zatoki Perskiej 🙂
Za kilka godzin widzimy sie w Warszawie! 


Tagi: ,

Komentarze

  1. Anonymous napisał(a):

    Nareszcie!!!! Kto się widzi, to się widzi ;-( na razie to Ola Was ogląda 🙁
    hmhmhm :-*