Sól, pustynia, sól, sól, sól « Pod Zwrotnikami


Sól, pustynia, sól, sól, sól

Tym razem meldujemy się z Ein Gedi.

Plusy tej sytuacji są takie:
a) udało nam się tutaj dotrzeć
b) ba, znaleźliśmy nawet nasz hostel
c) potaplaliśmy dupki w Morzu Martwym

Nie obeszło się jednak też bez elementów negatywnych:
a) Ein Gedi okazało się trzema hotelami rozrzuconymi luźno na środku pustyni, odległość między nimi to nawet kilka kilometrów
b) znaleźliśmy się przy niewłaściwym hotelu (dla wyjaśnienia patrz punkt wyżej)
c) z naszego hostelu do plaży jest ok. 1,5 km. Oczywiście pustynią.
d) na horyzoncie brak żadnego sklepu, kawiarni, restauracji, baru, kiosku, a nawet bankomatu, jeżeli znaleźlibyśmy jakiekolwiek miejsce, gdzie udałoby nam się wydać pieniądze
e) kąpiel w Morzu Martwym była chyba jedną z najobrzydliwszych rzeczy, jaka nas w życiu spotkała. Zaskoczeniem nie był poziom słoności (woo-hooo! 28%!), a raczej to, że ostatecznie woda w smaku jest nawet bardziej gorzka niż słona.

Oprócz tego po i w trakcie kąpieli można poczuć na skórze nieprzyjemną oleistą powłokę, którą trudno zmyć potem nawet pod bieżącą wodą. Po wyschnięciu wody na skórze zaś zostaje sól w czystej postaci. Gdyby skrupulatnie wyzbierać ją z całego ciała, myślę że wyszłoby kilka łyżek. Wejście do wody jest dramatyczne – na początku kamieniste z falami bardzo skutecznie walczącymi z naszą stabilnością, po kilku krokach (gdy woda sięga mniej więcej kolan) kamienie zaczyna porastać solny osad, który zgodnie z prawami fizyki i budową kryształków jest dość ostry. Pamiętajmy, że cały czas walczymy z przewracającą nas wodą!

Wiele osób wychodziło z poranionymi kolanami, stopami i łokciami. Myślę, że w połączeniu z cholernie słoną wodą musiały być to wyjątkowo bolesne urazy.

Pytacie więc, jak się bawimy? Jak zwykle wyśmienicie! 😉

Pointa
Właśnie zaczął się szabas. Wraz z piątkowym zmrokiem w całym Izraelu wszystko zamiera. Wszystko jest zamknięte, nie jeżdżą autobusy, nikt nie pracuje. Kolejna szansa na zakupy albo jakąkolwiek podróż przychodzi dopiero po całej nocy i całym dniu – podczas sobotniego zachodu słońca. Chyba właśnie utknęliśmy na pustyni… 😉

 


Tagi: