Znowu Stambuł i niespodziewana zmiana planów

Zgodnie z planem porannym busem pojechałyśmy do Stambułu, żeby po południu dotrzeć do Eskiszahir. I tyle mogę chyba napisać o realizowaniu wcześniej założonego planu na dzisiaj. Reszta to czysta improwizacja 😉

 

Najpierw nasz goszczący nas przyjaciel Sinan bardzo spontanicznie wsiadł do busa i postanowił towarzyszyć nam w drodze do Stambułu. Potem stwierdziłyśmy, że pogoda jest tak piękna, że szkoda marnować dnia na siedzenie w autobusie. Więc… zostajemy w Stambule! Na śniadanie (późne śniadanie, było już po południu) zaprosiła nas znajoma Agaty – Lena, Niemka, u której właśnie siedzimy 🙂 Okazało się, że mieszka w cudownym mieszkaniu studenckim z 4 innymi osobami i kotem w malowniczej dzielnicy Kadikoy. Czasami myślę sobie, że dałaby wiele za tak wspaniały taras z widokiem na Bosfor, Morze Marmara, Sultan Ahamed… Coraz bardziej żałuję, że nie zdecydowałam się na Erasmusa 😉

Lena musiała poświęcić popołudnie na naukę i nie mogła dołączyć do naszego łazikowania po okolicy. Nie będę tracić cennych słów, pokażę Wam fotki! Po długim gubieniu się w pięknych uliczkach i piciu herbaty za herbatą w kolejnych kafejkach nadszedł czas na główny punkt dzisiejszego dnia – śledzenie Polonii na wyjeździe w Gliwicach. I wiecie co? Tylko zremisowali… 🙁

Uwijam się jak mogę, chociaż każdy obrazek z dzisiejszego dnia który przewija mi się przed oczami wydaje mi się wart opowiedzenia. Za niecałą godzinę mamy nocny autobus do Eskiszahir, na który bardzo nie chcemy się już spóźnić 😉

 

 

„Domek letniskowy”, w którym mieszka Sinan. Oczywiście tylko w jednym z segmentów.

 

 

Ja i Sinan. Czekamy na mini-busik komunikacji miejskiej (wioskowej? ;)) w Szile

 

 

Widok z balkonu mieszkania Leny

 

 

Śniadanie u Leny – Sinan robi jajecznicę, współlokator Leny, Hiszpan robi falafel – mniam!

 

 

Panorama z tarasu widokowego na Morze Marmara

 

 

I głupie zdjęcie na dobranoc! ;* 


Tagi: