Jestesmy w Indiach (i to juz prawie tydzien ;>)

No dobra, mamy maly poslizg w pisaniu relacji. Dlatego ponizej, w telegraficznym skrocie co, gdzie i jak.
Najpierw dluuugi lot z Londynu do Bombaju. Pozniej Bombaj noca, czyli kropelka hardcore’u o zapachu starego basenu i krowiego lajna. Calosc ubarwiona widokiem ludzi spiacych na ulicy itp, itd…
Tak czy siak: po 2 dniach sie przyzwyczailismy. Nastepnie podroz pociagiem w Sleeper Class do Madgaon (mialo byc do Udupi, ale jeszcze 4 godziny by nas zamordowaly). Po podrozy, ciekawa noc na dworcu w towarzystwie dwoch dziewuch z Niemiec i Fauna z Portugalii (zawierajaca m.in. zmarzla Sabrine spiaca na posadzce i hindusow uczacych sie o Kapuscinskim). Jeszcze tej samej nocy, ok 4:00 zameldowalismy sie w hotelu La Flor (ok. 800 RS za noc). Pan glaskal. Anyway, po 2 dniach podrozowania hotel->plaza->hotel znudzilo nam sie wydawanie fortuny na taksowki (ok. 150 RS w jedna strone) i postanowilismy przeniesc sie do hotelu na plaze. Wlasnie wyszlismy z La Flor i (bardzo czerwoni) jedziemy na plaze Kolva aby znalezc tam jakas miejscowke z fajna lazienka 🙂 


Tagi: ,