Kurczak? Kościół? Czy kościół-kurczak?

Budowla, którą dzisiaj państwo podziwiają to kościół-kurczak. Po angielsku znana jest jako chicken church, a po indonezyjsku geraja burung (kościół-ptak), a rzadziej geraja ayam. Znajduje się bardzo blisko Borodubur, niecałe 4 km za zachód.

kurczak w perspektywie z Ulrichem

kurczak w perspektywie z Ulrichem

 

Miejsce to zostało nam polecone przez Siti i Martina, naszych Couchsurfingowych przyjaciół. Nie jest to znana atrakcja turystyczna i mieliśmy ogromne problemy, żeby wreszcie tam trafić. I to nawet pomimo mojej biegłej znajomości indonezyjskiego (albo raczej podstawowej i ogromnego przekonania o własnej genialności)! Ludzie mieszkający w okolicy zazwyczaj odpowiadali, że owszem, znają takie miejsce, ale gdzie to jest…? To już trudno powiedzieć. Byliśmy bliscy zrezygnowania, kiedy podczas jednego z wielu postoi, kiedy ja zachwycona fotografowałam otaczające nas pola i rolników przy pracy, Emma wypatrzyła sylwetkę wielkiego kurczaka na wzgórzu pośród drzew. Wreszcie! Teraz przynajmniej wiedzieliśmy w jakim kierunku mamy podążać.

Udało nam się dotrzeć do bambusowego mostu podejrzanej konstrukcji, który jest charakterystycznym punktem informującym, że jest się u celu. Wspinaczka na szczyt trwała już tylko 10 minut, chociaż nie była łatwa ani przyjemna.

Kurczak powitał nas w pełnej krasie. Jest ogromny, murowany (nie wiedzieć czemu zarówno ja, jak i Emma i Ulrich spodziewaliśmy się konstrukcji z drewna), pomalowany i ma otwarty dziób.

aż naszym oczom ukazał się najprawdziwszy w świecie KURCZAKaż naszym oczom ukazał się najprawdziwszy w świecie KURCZAK

aż naszym oczom ukazał się najprawdziwszy w świecie KURCZAK

 

Pytanie, jakie zadawaliśmy sobie my i które zadają sobie nasi znajomi z Yogyakarty oraz turyści, którzy na swoich blogach opisują tą niespotykaną budowlę brzmi: kto, do czorta, to zbudował? Dlaczego? I dlaczego nigdy nie zostało to skończone? Odpowiedzi niestety nikt nie zna.

Dwie wersje wydają się najbardziej prawdopodobne. Jedna, zasłyszana na miejscu, mówi o misjonarzach holenderskich, którzy zrealizowali ten dość ekscentryczny projekt, ale z braku wiernych w okolicy zmuszeni byli go porzucić przed ukończeniem. Holendrzy wynieśli się z Indonezji w 1945 roku, oznaczało by to więc, że budynek ma ponad 70 lat… Tłumaczyłoby to poniekąd dlaczego mieszkańcy lokalnych wiosek nie mają pojęcia o jego pochodzeniu – pytani odpowiadają zawsze, że kościół stał tu za czasów ich ojców i dziadków, więc w lokalnej świadomości był czymś oczywistym i nikt nigdy nie pytał, skąd on się tam wziął. W tradycji jawajskiej historia nie gra zbyt dużej roli, jest mniej ważna od tradycji i wierzeń, dlatego trudno dziś uzyskać jakiekolwiek wiarygodne informacje.

Druga wersja mówi o konkretnym człowieku imieniem Daniel Alamsjah, który ożenił się z kobietą pochodzącą z pobliskiej wioski. Daniel pewnej nocy miał sen-objawienie, kiedy to Bóg kazał zbudować mu kościół w kształcie gołębia na wzgórzu. W miejscu tym miało dokonać się ostateczne zjednoczenie Chrześcijan z całego świata. Dość odważny plan jak na niewielki kościół w kształcie kurczaka, ale zobaczmy, jak historia Daniela potoczyła się dalej… Wizja ta wracała do niego przez wiele nocy. Pewnego dnia przyszły budowniczy wraz z żoną udali się w odwiedziny do teściowej. Daniel pchany nieznaną siłą zaczął wspinać się na wzgórze. Na szczycie długo modlił się i dostał z niebios odpowiedź na dwa pytania: Tak, to jest miejsce, do którego kierował go Bóg i Tak, Bóg pomoże mu zrealizować to nieprawdopodobne przedsięwzięcie. W 6 miesięcy udało mu się ponoć wykupić 2,5 hektara ziemi pod przyszłą inwestycję i w 1994 roku (pojawia się tu bardzo konkretna data!) rozpoczął budowę. W tym czasie Indonezja pogrążyła się w ogromnym kryzysie gospodarczym i doświadczyła hiperinflacji, która spowodowała, że Danielowi niespodziewanie szybko skończyły się przygotowane pieniądze, a nieliczni sponsorzy się wycofali. Kościół był ukończony w 70%, ale architekt-szaleniec nigdy nie stracił nadziei, że uda mu się ukończyć projekt.

Czy ta wersja jest prawdziwa? Nie sądzę. Według niej Daniel nadal żyje i zbiera fundusze na ukończenie prac, choć w rzeczywistości budynek popada w kompletną ruinę i nie wygląda, jak by ktokolwiek się o niego troszczył. W Internecie można znaleźć sporo wątków na forach i blogach poświęconych zagadce gigantycznego kurczaka. Jeżeli naprawdę istnieje ktoś, kto szuka sponsorów na ukończenie budowy w jego interesie powinno leżeć nagłośnienie i rozreklamowanie sprawy. Tymczasem wszystkie ważne pytania nadal pozostają bez odpowiedzi.


Kolejne, coraz mniej prawdopodobne teorie mówią, że w środku kurczaka znajdowała się kiedyś klinika odwykowa. Tak naprawdę jednak budynek wygląda, jak by nigdy nie został ukończony i oddany do użytkowania. Wewnątrz znajdują się dwa piętra – wyższe, z oknami i dziurą w kształcie krzyża w sklepieniu przypomina faktycznie nieukończone wnętrze kościoła. Budynek jest ponoć bezpieczny i można wejść do środka. Piętro niżej znajduje się ciemny korytarz prowadzący przez środek i dwa rzędy mikroskopijnych pokoików bez okien po obu stronach. Na końcu znajdują się pomieszczenia przeznaczone na łazienki w indonezyjskim standardzie. Jakie miało być przeznaczenie tego piętra? Absolutnie nie mam pojęcia, ale zimne i ciemne pomieszczenia przypominają mi jedynie dziwny magazyn albo przerażające więzienie. Chociaż o tej drugiej opcji wolałabym nie myśleć w tak absurdalnym miejscu.

Nieukończony kościół popada w ruinę i nie dba o niego nikt. Jak każde tego typu miejsce pełni niechlubną funkcję lokalnej meliny, spacerując wewnątrz można natknąć się na zużyte prezerwatywy, puste butelki, a pewnie i inne pamiątki. Warto pamiętać, że w muzułmańskiej Indonezji seks przedmałżeński jest jeszcze większym wykroczeniem przeciw moralności, niż w Polsce.

Jeżeli traficie na jakieś ciekawe ślady w sprawie kurczaka-giganta, dajcie znać! Jestem szalenie ciekawa o co tu chodzi.

bajkowe krajoobrazy na centralnej Jawiebajkowe krajoobrazy na centralnej Jawie

bajkowe krajoobrazy na centralnej Jawie

...momentalnie zaczęliśmy coś podejrzewać...momentalnie zaczęliśmy coś podejrzewać

...momentalnie zaczęliśmy coś podejrzewać

a Ty byś przeszedł/przeszła?a Ty byś przeszedł/przeszła?

a Ty byś przeszedł/przeszła?

 
aż naszym oczom ukazał się najprawdziwszy w świecie KURCZAKaż naszym oczom ukazał się najprawdziwszy w świecie KURCZAK

aż naszym oczom ukazał się najprawdziwszy w świecie KURCZAK

kurczak trochę się rozpadałkurczak trochę się rozpadał

kurczak trochę się rozpadał

ale nadal można było domyśleć się, jakie było jego przeznaczenieale nadal można było domyśleć się, jakie było jego przeznaczenie

ale nadal można było domyśleć się, jakie było jego przeznaczenie

 
 
kurczak w perspektywie z Ulrichemkurczak w perspektywie z Ulrichem

kurczak w perspektywie z Ulrichem

 

PS Historia o architekcie Danielu pochodzi z tego bloga. 


Tagi: ,