Belitung praktycznie – plaże i wyspy

Na Belitungu odwiedziliśmy kilka plaż oraz wybraliśmy się na całodniową wycieczkę na okoliczne wyspy. Póki co nie napisano o nich ani słowa po polsku więc zrobimy to bardziej szczegółowo niż zwykle:

Pantai Tanjung Kelayang to długa, kilkukilometrowa plaża na północy wyspy, około 30 km od miasta Tanjung Pandan. W jej najdalszym, zachodnim fragmencie mieści się przystań, a najbardziej na wschód znaleźć możemy jedyną w okolicy restaurację przypominającą typowy polski „zajazd”. Przed restauracją kilka stolików.

Nasza ulubiona knajpka przy Tanjung Kelayang

Nasza ulubiona knajpka przy Tanjung Kelayang

 

Cisza, spokój – jedynie w trakcie weekendu na plaży znajdziemy kilkanaście osób, a wieczorem możemy usłyszeć organizowane w knajpce chińskie karaoke. Niedaleko brzegu rozpoczyna się rafa pełna ogromnych koralowców.

Pantai Tanjung Tinggi to dwie plaże w jednej. Pierwsza, większa rozpościera się na kilka kilometrów. Spory jej fragment znajduje się vis a vis resortu na który składa się kilkanaście identycznych wymuskanych bugalowów (stąd plaża jest czyściutka i stoją na niej znaki informujące o zakazie śmiecenia). Plaża jest piękna, piasek na niej biały, o konsystencji mąki. Morze – czyste, przejrzyste i turkusowe.

Spędziliśmy tam kilka godzin – oprócz nas nie było na niej nikogo innego. Cudo. Najdalej na zachód znajduje się restauracja wyglądem i rozmiarami przypominająca dom weselny.

Plaża Tanjung Tinggi

Plaża Tanjung Tinggi

 

Druga część plaży to malutka zatoczka otoczona ogromnymi granitowymi głazami. Niesamowicie piękna, ale i dużo bardziej popularna. Stoi przy niej kilka „restauracyjek”. Ten fragment Tanjung Tinggi jest chyba największą atrakcją Belitungu – na plaży cały czas jest przynajmniej kilkanaście osób. Cóż – to właśnie tu kręcono owe rozbudzające wyobraźnie sceny do filmu „Tęczowe oddziały”. Można zaryzykować stwierdzenie, że to widok tej plaży rozkręcił turystykę na Belitungu.

Jeśli chodzi o snorkeling – również warto zabrać tu maskę i rurkę. Rafa zaczyna się 5 metrów od brzegu, tam też znajdziemy pasące się ryby: błazenki, pokolce, rogatnice.

Z przystani na pierwszej z wymienionych plaż, Kelayang, wypłynąć można na okoliczne wyspy:

Pulau Lengkuas to najdalsza i najbardziej charakterystyczna wyspa w okolicy Belitungu.

Na skrawku ziemi o wymiarach 300×50 metrów znajduje się latarnia morska strzegąca przesmyku pomiędzy Belitungiem, a odległą o kilkadziesiąt kilometrów większą wyspą Bangka. Latarnia liczy sobie ponad 100 lat – wyprodukowano ją w Hadze, a niedługo później przetransportowano w częściach na Lengkuas i w 1889 roku złożono do kupy. Stalowa konstrukcja wznosi się na 60 metrów stanowiąc punkt orientacyjny doskonale widoczny ze znajdującej się 5 kilometrów dalej Pantai Kelayang. Najważniejsze w latarni jest jednak to, że można ją zwiedzać. Wspinaczka schodami na 16 piętro opłaca się – widok z góry robi fantastyczne wrażenie.

Jakby tego było mało – Lengkuas to też fantastyczna, doskonale widoczna z latarni rafa koralowa. Wspinaczkę na szczyt można więc wynagrodzić sobie godziną spędzoną w podwodnym świecie.

Palau Kepayang to wyspa największa. Prostokąt 600×200 metrów w większości porasta dżungla. Prócz lasu znajdziemy na niej centrum pomocy żółwiom morskim, knajpkę, sklep dla nurków i bungalowy. Chociaż uwielbiamy żółwie – widok lokalnych turystów wyciągających zwierzaki z wody i pozujących z nimi do zdjęć odstraszył nas na tyle, że wyszliśmy stamtąd po minucie.

Na horyzoncie widać Belitung.

Na horyzoncie widać Belitung.

 

Bird Island to wyspa wyróżniająca się niesamowitymi formacjami skalnymi. Spędziliśmy na niej blisko godzinę i, chociaż znaleźliśmy kilka drewnianych chałup, wydawało nam się, że jest bezludna. Zapamiętamy ją nie tylko z (nieudanej) próby znalezienia świeżych kokosów, ale głównie za sprawą ulewy jaka nas tam złapała. „Do suchej nitki” to mało powiedziane.

Podsumowując: Raptem kilka atrakcji sprawiło, że w fajny, aktywny sposób spędziliśmy 4 dni wakacji. Gdybyśmy mieli zostać tam dwa razy dłużej – nadal nie można by mówić o nudzie. Według Ady przyroda Belitungu niczym nie ustępuje tej z Bali. Bardzo nas ciekawi czy kiedykolwiek zdobędzie choć w połowie taką popularność, czy może na zawsze zostanie spokojną rybacką wysepką.
Jutro – pełna relacja fotograficzna. 


Tagi: , ,