Na śniadanie? Kaya!

Dżemy i wszelkie chlebowe smarowidła to wymysł europejski. Jak wszystko inne – wiąże się to z klimatem: Po co ktoś w Azji miałby robić dżem owocowy, skoro świeże owoce dostępne są tu cały rok? Ba! Po co robić dżem, skoro nie ma z czym go jeść, bo nie robi się tu pieczywa.
A jednak! Kilka wieków obecności europejczyków doprowadziło do powstania czegoś fantastycznego.

Kaya (bądź Srikaya, Seri Kaya) to nic innego jak dżem kokosowy. Oczywiście, z unijna definicją dżemu specyfik ten ma niewiele wspólnego. Ot – gotowane razem jajka, mleko kokosowe i cukier. Proste – genialne, jak powiedziałby Makłowicz. Mikstura jest pyszna – nic dziwnego, że stała się tradycyjnym dodatkiem śniadaniowym wszędzie tam, gdzie Anglicy i Holendrzy wprowadzali pieczywo: w Malezji, Singapurze i Indonezji. Dziś prawdziwych Cyganów Anglików już nie ma, ale Kayę można kupić w każdym sklepie wybierając spośród kilku rodzajów i firm. Słoiczek kosztuje 3-4 zł.

Wbrew pozorom nic nie majstrowaliśmy przy kolorach na zdjęciu. Zielony kolor chleba to zasługa liści pandanu – kolejnej malajskiej ciekawostki. Pandan (wg wikipedii polska nazwa to Pochutnik amarylkolistny) to bardzo ciekawa roślinka, której liście są bardzo szeroko wykorzystywane kulinarnie. Lekko słodki aromat idealnie pasuje do deserów, ale np. nasza przyjaciółka Apel z Kuala Lumpur dodaje zawsze listek do gotowanej wody coby ją „zdezynfekować”.

Kokos i pandan idą w parze: w Malezji jedliśmy rewelacyjne zielone naleśniczki ze smażonym kokosem, tu możemy przypominać sobie ten smak co rano jedząc zielone kanapki. 


Tagi:

Komentarze

  1. godzisz napisał(a):

    Patrz Pan, a w naszej szerokości geograficznej jak chlebek zielony, to trzeba wyrzucić.

  2. Pysiek napisał(a):

    Chleb wygląda kosmicznie, my nie uzyskamy takiej psychodelicznej zieleni, barwiąc szpinakiem.

  3. Zbyszek napisał(a):

    E tam, na pewno sztucznie barwione, taki barwnik jak do lodów pistacjowych, tylko piekarzowi więcej się wsypało.
    Skądinąd fajny, intensywny kolorek. A to żółtawe to wygląda mi na miodzio od dziadka 🙂