Król, Generał i Pol Pot « Pod Zwrotnikami


Król, Generał i Pol Pot

To będzie długa notka. Taka być musiała, bo temat poważny, skomplikowany i bardzo, ale to bardzo fascynujący.
Dwa miesiące temu odwiedziliśmy Nankin. Była stolica, niegdyś najważniejsze miasto Chin jest dziś symbolem zbrodni wojennych, których doświadczyła Azja ze strony japońskiej armii.
Kambodża to też symbol zła. Zła i ludobójstwa, które zrozumieć jeszcze trudniej, bo dokonano go w granicach jednego, homogenicznego państwa.

Rys historyczny

Pisząc o najnowszej historii Kambodży musimy cofnąć się o kilka wieków. Jak pisaliśmy w notce o Ayutthaji – najpotężniejsze w Indochinach Imperium Angkoru zostało w 1431 roku złupione przez Syjamczyków. Stolicę państwa przeniesiono do Phnom Penh, gdzie przez kolejne cztery wieki przeżywało kolejne najazdy ze wschodu (Wietnam) i zachodu (Syjam) upadając coraz bardziej. Gdyby taki stan rzeczy się utrzymał – Kambodża prawdopodobnie upadłaby zupełnie. Na szczęście, zupełnie niespodziewanie w połowie XIX wieku w południowej Azji pojawili się Francuzi, którzy w ciągu kilku lat „rozpanoszyli się” w regionie. Kawałek po kawałku zaczęli podbijać Wietnam, a Królestwu Kambodży zaproponowali protektorat. W ten sposób Kambodża stała się w zasadzie francuską kolonią, zapewniając sobie jednak bezpieczeństwo od wojowniczych sąsiadów i… byt dynastii królewskiej.
Indochiny Francuskie były później areną zmagań wojennych, jednak o dziwo – Kambodża nigdy Francuzom nie wyrywała się „siłą”. Gdy po II wojnie światowej Wietnamczycy toczyli 8 letnią wojnę narodowo-wyzwoleńczą – Kambodża spokojnie czekała na rozwój wypadków. I doczekała się.

Król – filmowiec

9 listopada 1953 roku Król Norodom Sihanouk ogłosił niepodległość kraju. Zmęczona wojną z Wietnamem Francja nie miała wyboru: Kambodża „wywalczyła niepodległość” bez choćby jednego wystrzału.

Od tego momentu wszystko potoczyło się bardzo szybko. Zimna wojna sprawiła, że i USA, i ZSRR zabiegały o przychylność graniczącego z targanym wojną Wietnamem państwa.
Król i Mao
Król Sihanouk podczas wizyty w Pekinie

Królowi bardzo to pasowało – sprytnie lawirował przyjmując dary i łapówki. W samym 1956 roku został odznaczony w Hiszpanii, Austrii i… w Polsce, gdzie odznaczono go krzyżem orderu Polonia Restituta. Władca prowincjonalnego, zupełnie nieznanego w świecie państewka szybko trafił na światowe salony. Szybko też przylgnęła do niego łatka Playboya (wikipedia podaje, że miał „kilkanaście” żon i czternaścioro „oficjalnie uznanych” dzieci). Nudne życie władcy urozmaicał sobie dzięki otrzymanym od USA kamerom filmowym. Król wyreżyserował ponad 20 filmów. W jego dorobku filmowym znaleźć można takie arcydzieła jak przygodowy musical „La forêt enchantée”, według jego scenariusza, który nie tylko wyreżyserował, wyprodukował, zagrał w nim i skomponował muzykę, ale i dokonał montażu. Nic dziwnego, że talent Króla dostrzeżono nominując go do Grand Prix Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Moskwie!

W 1970 roku popełnił jednak błąd, który z czasem okazał się przekleństwem Kambodży.
Widząc, że szala wojny w Wietnamie przechyla się na rzecz wojsk Ho Chi Minha zaczął potajemnie wspierać siły komunistyczne. „Zdrada” USA sprawiła, że zanim się obejrzał – został zrzucony z tronu i musiał szukać pomocy w Chinach. Po finansowanym przez CIA przewrocie wojskowym władzę przejął lojalny wobec amerykanów generał Lon Nol. Od tego czasu Kambodża miała stać się wiernym przyjacielem USA.
Ale obalony król nie zamierzał się poddać. Już szukał sojuszników, którzy pomogliby mu wrócić na tron. A naturalnymi sojusznikami w walce z USA była partia komunistyczna…

Paryscy intelektualiści

Komunistyczna Partia Kambodży istniała już kilka lat, ale ostatnio zajmowała się przede wszystkim pomocą wojskom bratniej partii w Wietnamie. Jej liderem był wykształcony w Paryżu Saloth Sar. A od niedawna partię jak i jej członków nazywano Czerwonymi Khmerami…

Mieszkańcy Kambodży wiedzieli, że reżim generała Lon Nola to ukryta „amerykańska okupacja”. Coraz częściej uciekali do lasów, gdzie przyłączali się do komunistycznej partyzantki. Jednak dopiero apel znajdującego się na uchodźstwie Króla sprawił, że partyzantka Czerwonych Khmerów zaczęła zagrażać wojskom rządowym.
Jakby tego było mało – USA raz po raz bombardowało obozy Vietkongu znajdujące się we wschodniej Kambodży. Nie raz się pomylono i zbombardowano cywilne zabudowania…
Miesiąc po miesiącu głoszący powszechną równość Czerwoni Khmerowie stawali się coraz potężniejsi. A wojska Lon Nola – coraz słabsze, wraz z kolejnymi porażkami USA w Wietnamie i zakręcającym się powoli kurkiem z amerykańską pomocą.
Reżim Lon Nola wytrzymał 5 lat. W 1975 roku Czerwoni Khmerowie zdobyli Phnom Penh.

Rok Zero

Nikt nie wiedział jak będą wyglądać rządy Czerwonych Khmerów. Nawet gdy media zaczęły informować o pierwszych decyzjach władz – wielu w te informacje nie wierzyło.
No bo to przecież fizycznie nie możliwe. Przesiedlać całe miasta na wieś? Zabijać buddyjskich mnichów (tu, gdzie co chwila na ulicy widzi się szafranowe szaty)? Wszyscy pytali też – kim jest ów Pol Pot, który kieruje nowymi władcami kraju? Dopiero jakiś czas później miało okazać się, że pod tym pseudonimem skrywa się znany już niektórym Saloth Sar.
Król wrócił z wygnania do swojego pałacu, ale Czerwoni Khmerzy nie oddali mu władzy. Przez kolejne lata miał pozostawać w areszcie domowym. Wizja Pol Pota nie zakładała powrotu monarchii, ani demokracji. Pol Pot chciał komunizmu. Prawdziwego komunizmu – takiego, jakiego do tej pory nie było nigdzie na świecie.

Ogłoszono Rok Zero.
Nowy początek dziejów, nie mający nic wspólnego z dotychczasowymi, pełnymi wypaczeń czasami. Bez tradycji. Bez kultury. Bez religii. Bez rodziny. Bez niepotrzebnej konsumpcji i marnowania zasobów. Bez ekstrawaganckich fryzur i ubiorów. Bez zdrajców, którzy budowali poprzedni reżim. Bez tych, którzy ich popierali. Bez intelektualistów, nauczycieli, tłumaczy…

Szybko podzielono obywateli na dwa podstawowe typy: ludzi „nowych”, czyli tych, którzy żyli „po nowemu” w miastach i ludzi „starych”, czyli mieszkających na wsiach. Ludzie „nowi” byli wrogami, których trzeba było wyeliminować, jeśli nie przyjmą systemu wartości ludzi starych. Kambodża zamknęła się na świat – w kraju nie pozostał ani jeden obcokrajowiec; zamknięto wszystkie ambasady. Rozpoczęto eksperyment, jakiego nie było jeszcze w historii – próbę stworzenia nowego społeczeństwa. Zmieniono flagę i nazwę państwa – od teraz mówiono o Demokratycznej Kampuczy.

Kambodża miała zmienić się w pełni niezależne, samowystarczalne państwo. Miasta zostały wysiedlone – wszyscy ich mieszkańcy trafili do wiejskich komun, gdzie zajmowali się uprawą roli. Oczywiście – nie działo się to dobrowolnie. Każdy najmniejszy głos sprzeciwu równał się karze śmierci. Komuny miały stać się ulepszoną wersją tradycyjnych rodzin. Komuny pracowały razem, wspólnie żyły i jadły. Dotychczasowy porządek, tradycyjna hierarchia rodziny miała się zawalić z jeszcze jednego powodu: to odbierane rodzinom dzieci, jako najmniej skażone „nowymi czasami” miały pilnować nowego porządku. Podatne na pranie mózgów – stawały się trybikami systemu opartego na powszechnym terrorze.

Tym co może fascynować najbardziej jest struktura Czerwonych Khmerów i forma sprawowania rządów przez Pol Pota. W odróżnieniu od innych okrutnych dyktatorów – Pol Pot zawsze pozostawał w cieniu. Rządziła Angkar (dosłownie: Organizacja). Kto w niej był? Jak wyglądał? Większość ludzi nie miała pojęcia. Kambodża była jedynym państwem totalitarnym, w którym nie panował kult jednostki. Pol Pot nie pokazywał się publicznie, nigdzie nie pokazywano jego zdjęć. Podobnie jego współpracownicy. Liczyła się wiara nie w człowieka, a w Organizację. Organizację, która często miała twarz dziecka powtarzające partyjne slogany.

Pola Śmierci

Do Phnom Penh pojechaliśmy głównie dlatego. Stolica Kambodży (a wówczas – stolica Kampuczy) w 1975 roku została ewakuowana: z dwóch milionów mieszkańców pozostało tylko kilka tysięcy żołnierzy i przedstawicieli reżimu.
To tu powstało więzienie, które stało się symbolem zbrodni Czerwonych Khmerów – Tuol Sleng zwane również S-21. Dotychczasowy kompleks szkoły średniej przebudowano zmieniając sale klasowe w pokoje przesłuchań i cele. Więzienie stało się miejscem kaźni blisko 17 tysięcy więźniów.

Dziś – raptem 35 lat po tych wydarzeniach kompleks zmieniono w Muzeum Ludobójstwa. Najbardziej przerażające muzeum, które widzieliśmy.

Przerażające jest tu wszystko – i groteskowa zamiana klas szkolnych w sale tortur; i świadomość, że działo się to kilkadziesiąt lat temu; i akustyka; i oświetlenie.

Muzeum nie szokuje okrucieństwem (tak jak robiono to w Muzeum w Nankinie pokazując zdjęcia obciętych głów), a atmosferą przeklętego miejsca.

Naturalnym uzupełnieniem wizyty w Tuol Sleng była wizyta w Choeung Ek – wsi leżącej kilkanaście kilometrów od Phnom Penh. To tu, na Polach Śmierci, przewożono i mordowano więźniów S-21. W całej Kambodży odnaleziono ponad 300 takich miejsc: nie tyle „masowych grobów”, co „obszarów masowych grobów”. W Choeung Ek jest ich 129 skrywających w sumie blisko 9000 ciał. Znajduje się tu też miejsce pamięci – buddyjska stupa upamiętniająca wszystkie ofiary reżimu Czerwonych Khmerów. Stupa spełniająca też funkcje cmentarza: wypełniono ją blisko 5000 czaszkami znalezionymi w tym rejonie.

Mówiąc o naszych odczuciach: Pola Śmierci bardzo różniły się od S-21. Motyle, ćwierkające ptaki, świecące słońce – sielanka. Zdecydowanie warto jednak było tu przyjechać, choćby dla rewelacyjnego audio-przewodnika po tym miejscu. Dobre 2 godziny chodziliśmy ze słuchawkami na uszach słuchając opowieści ludzi, którzy byli tu 35 lat temu.

Głód

Cztery lata rządów Czerwonych Khmerów to okres mroczny i przerażający. Powszechny terror i morderstwa polityczne to jednak tylko połowa zła, które dotknęło wtedy kraj. Drugą połową, może mniej spektakularną ale jeszcze groźniejszą był wynikający z terroru powszechny głód.

Komuny ludowe zajmowały się najczęściej uprawą ryżu. „Rolnicy” – fryzjerzy, rzemieślnicy, piekarze – nie mieli jednak pojęcia o uprawie roli. Szybko okazało się, że normy wyznaczane przez Organizacje są nierealne. Kto jednak miał poinformować o tym zwierzchników wiedząc, że ryzykuje życiem? Nadzorcy komun zmuszali swoich podwładnych do niewolniczej pracy, jednocześnie obniżając racje żywieniowe, byle by tylko wykonać 100% nierealnej normy. Państwo z kolei eksportowało coraz więcej – widząc, że normy są jak najbardziej realne. Każdy miesiąc pogłębiał kryzys i przynosił więcej ofiar głodu.
Oddziały Kambodżańskich wojsk zgrupowane przy granicach kraju radziły sobie z głodem jak tylko mogły raz po raz atakując wioski po wietnamskiej stronie granicy. Jakby tego było mało – do Wietnamu uciekało coraz więcej uchodźców donoszących o zbrodniach na mniejszości wietnamskiej w Kampuczy. W końcu, w 1979 roku Wietnam odpowiedział zbrojnie. Błyskawicznie poradzono sobie z przetrzebionym dezercjami wojskiem Czerwonych Khmerów i obalono reżim.
Pol Pot zdążył tylko wysłać Króla Sihanouka do ONZ, by ten zaprotestował przeciwko inwazji, a sam ukrył się w dżungli.

Dziś

34 lata po upadku Czerwonych Khmerów Kambodża rządzona jest przez Hun Sena. Ten były Czerwony Khmer, który zdezerterował do Wietnamu w 1977, kilka lat później został premierem i… jest nim do dziś (nieprzerwanie od 1985 roku!).
Pol Pot zmarł w 1998 roku gdzieś w dżungli. Jego grób jest dziś atrakcją turystyczną. Raczej z tej atrakcji nie skorzystamy…
Król Norodom Sihanouk zmarł rok temu. Wrócił na tron w 1993 roku i abdykował w 2004 roku na rzecz swojego syna. Obecny król Norodom Sihamoni całe dzieciństwo spędził w czeskiej Pradze – jest jedynym monarchą na świecie, który mówi po czesku. Zanim zaczął zajmować się polityką był znany głównie jako tancerz i nauczyciel baletu.

Chyba jeszcze nigdy tak się nie rozpisaliśmy. Jeśli jednak komuś byłoby mało – polecamy książki o historii Kambodży, szczególnie „Uśmiech Pol Pota” Idlinga i „Bambusową Klepsydrę” Góreckiego. Ta pierwsza w fascynujący sposób opisuje w jaki sposób na wydarzenia w Kampuczy reagowali lewicowi intelektualiści w Europie. Ta druga (napisana przez autora przemówień Jaruzelskiego) to dobry przykład na miszmasz jaki pojawia się w głowie komunisty, który widzi do czego może doprowadzić komunizm.

 


Tagi: , ,